Wrzesień zawsze uruchamia u mnie ten sam odruch. Zaczynam wyciągać z szafy jeansy, marynarki, dzianinowe sukienki i płaszcze, a potem zastanawiam się, jak połączyć je trochę inaczej niż rok wcześniej. Nie mam ochoty wymieniać połowy garderoby tylko dlatego, że zaczyna się kolejny sezon. Znacznie bardziej przemawia do mnie jeden dobrze dobrany dodatek, który zmienia charakter ubrań, które już mam.

WIDEO…

player placeholder

Botki są do tego stworzone. Czarna para pozostaje klasyką, ale właśnie koniakowy brąz wydaje mi się ciekawszy, kiedy zależy mi na bardziej miękkim i dopracowanym efekcie. Pasuje do spokojnych kolorów, ale równie dobrze radzi sobie z granatem czy błękitnym jeansem. Dlatego zwróciłam uwagę na skórzane botki Gino Rossi dostępne w CCC.

Koniakowe botki potrafią zrobić więcej niż czarne. Ten kolor od razu zmienia charakter prostych ubrań

Najpierw kolor. Model Gino Rossi ma ciepły, koniakowy odcień brązu, który bardzo łatwo wyobrazić sobie przy ubraniach noszonych na co dzień. Nie jest tak formalny jak czerń, a jednocześnie nie wygląda przypadkowo. Właśnie dlatego sama zaczęłabym od najprostszego zestawu, czyli niebieskich jeansów, jasnej koszuli i marynarki.

Zobacz także:

Taki brąz dobrze wypada też w towarzystwie beżu i kremu. Kremowy sweter, spodnie w kolorze gorzkiej czekolady i koniakowe botki stworzą spokojną paletę, która nie potrzebuje już wielu dodatków. Podobnie potraktowałabym szarą dzianinową sukienkę. Zamiast automatycznie sięgać po czarne obuwie, wybrałabym brąz, a następnie powtórzyła ten kolor na przykład w torebce albo pasku.

Lubię takie rozwiązania szczególnie w garderobie kobiet po 50. roku życia, ponieważ nie wymagają gonienia za każdym nowym trendem. Można zostać przy swoich ulubionych spodniach, płaszczu czy sukience, a zmianę zrobić za pomocą koloru dodatków. Koniakowe botki są pod tym względem bardzo wdzięczne, bo nie narzucają całej stylizacji, tylko ją ocieplają.

Nie oznacza to oczywiście, że trzeba od razu zrezygnować z czerni. Sama zestawiłabym takie buty również z czarnymi spodniami i jasną górą. Wtedy brąz przestaje być elementem kompletu, a staje się świadomym kontrastem. Jeszcze ciekawiej może wyglądać połączenie czarnej spódnicy, kremowego swetra i koniakowych butów.

Koniakowe botki Gino Rossi z CCC
Fot. ccc.eu

W CCC znalazłam skórzane botki Gino Rossi na słupku. Kwadratowy nosek robi tu dużą różnicę

Model, który zwrócił moją uwagę w CCC, kosztuje obecnie 227,99 zł. Na stronie sklepu widnieje również informacja o cenie 379,99 zł przed obniżką, więc różnica wynosi 152 zł (najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 379,99 zł). Tutaj nie chodzi jednak wyłącznie o cenę. Botki wykonano ze skóry licowej, a ja zwróciłam uwagę przede wszystkim na zestawienie klasycznej cholewki ze słupkiem i kwadratowym noskiem. Ten ostatni detal sprawia, że całość nie wygląda jak kolejna zachowawcza para brązowych botków.

Kwadratowy nosek dodaje fasonowi współczesnego charakteru, ale robi to dość dyskretnie. Nie potrzebujemy więc bardzo modnych spodni czy sukienki, żeby uzyskać ciekawy efekt. Wręcz przeciwnie. Według mnie najlepiej zadziała właśnie kontrast pomiędzy takim detalem a rzeczami, które są już dobrze znane.

Na zdjęciu produktowym świetnie widać połączenie botków z luźniejszymi jeansami. Sama chętnie poszłabym właśnie w tę stronę. Jeansy o prostej nogawce, biała koszula, kardigan i te buty wystarczyłyby mi na zwykły dzień. Przy bardziej eleganckiej okazji spodnie zamieniłabym na prostą sukienkę albo spódnicę midi.

Producent zwraca również uwagę na stabilny obcas, a zamek błyskawiczny ma ułatwiać zakładanie butów. Przy obuwiu, które ma służyć na co dzień, takie szczegóły interesują mnie zdecydowanie bardziej niż efektowna ozdoba. But może wyglądać świetnie na półce, ale dopiero możliwość sensownego włączenia go do codziennych zestawów sprawia, że rzeczywiście zaczynam brać zakup pod uwagę.

Tak nosiłabym koniakowe botki po 50. Nie potrzebują specjalnie kupionej garderoby

Pierwsza stylizacja jest właściwie gotowa w kilka minut. Wzięłabym jeansy, prostą białą albo błękitną koszulę i marynarkę w kolorze beżowym, granatowym lub szarym. Koniakowe botki dodałyby całości cieplejszego akcentu. W takim zestawieniu nie potrzebowałabym już mocnej biżuterii ani wielu dekoracyjnych dodatków.

Drugi pomysł jest bardziej kobiecy. Dzianinowa sukienka midi, botki na słupku i dłuższy płaszcz tworzą zestaw, który widzę zarówno na spotkaniu, jak i podczas wyjścia do restauracji. Przy koniakowym obuwiu najchętniej zostałabym przy kremach, czekoladowych brązach, karmelu, szarości albo granacie. Nie trzeba przy tym dopasowywać wszystkich dodatków dokładnie do odcienia butów. Taka kolorystyczna perfekcja często daje bardziej zachowawczy efekt niż swobodne połączenie kilku zbliżonych tonów.

Jest jeszcze trzecia opcja, którą lubię najbardziej, bo wykorzystuje ubrania, które wiele z nas już ma. Czarne spodnie, miękki jasny sweter i klasyczny płaszcz mogą wyglądać zupełnie inaczej, gdy zamiast czarnych botków pojawi się koniakowy brąz. Niby niewielka zmiana, ale wzrok od razu zatrzymuje się na butach.

Słupek ma też tę zaletę wizualną, że pasuje zarówno do spodni, jak i sukienek czy spódnic. Nie traktowałabym jednak obcasów jako obowiązkowego sposobu na elegancję. Tutaj chodzi raczej o możliwość podniesienia formalności zestawu bez sięgania po bardzo wysokie szpilki. Producent opisuje obcas jako stabilny, co przy modelu przeznaczonym do codziennych stylizacji jest istotną informacją.

Sama przed zakupem butów na obcasie zawsze sprawdzam jeszcze jedną rzecz. Nawet gdy producent deklaruje komfort, wygoda jest bardzo indywidualna i zależy między innymi od budowy stopy oraz tego, ile godzin zamierzamy spędzić w danej parze. Dlatego nie zakładałabym w ciemno, że każdy słupek będzie równie wygodny dla każdej osoby.

Koniakowe botki Gino Rossi zainteresowały mnie ostatecznie nie dlatego, że są krzykliwym sezonowym eksperymentem. Jest wręcz odwrotnie. Skóra licowa, spokojny brąz, słupek i lekko unowocześniający całość kwadratowy nosek dają model, który można zestawić z bardzo zwyczajną zawartością szafy. A przecież często właśnie takich zakupów potrzebujemy najbardziej.


Czytaj także: