Kiedy robi się chłodniej, wracam do jeansów, swetrów, golfów i wygodnych botków. Problem w tym, że po kilku tygodniach takie zestawy zaczynają wyglądać niemal identycznie. Wtedy najlepiej działa okrycie, które samo nadaje całości charakteru. Nie musi mieć ekstrawaganckiego kroju ani mocnego koloru. Czasem wystarczy dobrze dobrany wzór.

WIDEO…

player placeholder

Właśnie dlatego zatrzymałam się przy płaszczu z Sinsay. Wygląda bardzo miejsko, ale nie przesadnie formalnie. Jodełka robi tu właściwie całą robotę, bo sprawia, że nawet zwykłe niebieskie jeansy nabierają bardziej dopracowanego charakteru. I właśnie tak najchętniej widziałabym ten model na co dzień.

Płaszcz w jodełkę z Sinsay kosztuje 139,99 zł. Ten wzór sprawia, że wygląda znacznie ciekawiej niż gładkie modele

Płaszcz z Sinsay kosztuje obecnie 139,99 zł, a ma domieszkę wełny i wiskozy. Płaszcz ma piękny, głęboki odcień fioletu, chociaż dostępny jest również w drugiej opcji kolorystycznej: beżowo-brązowej. W połączeniu z drobną jodełką daje efekt, który od razu skojarzył mi się z klasycznymi płaszczami.

Zobacz także:

I właśnie jodełka jest tutaj dla mnie najważniejsza. Wzór dodaje powierzchni tkaniny głębi i sprawia, że całość wygląda ciekawiej nawet wtedy, gdy pod spodem mamy zupełnie podstawowe ubrania. To idealna baza do wielu stylizacji i właśnie taką uniwersalność niezwykle cenię. Dostępne są rozmiary od XS do XXL.

Płaszcz w jodełkę z Sinsay
Fot. sinsay.com

Jodełka nie musi oznaczać eleganckiego zestawu do pracy. Ja nosiłabym ją przede wszystkim z jeansem i prostymi butami

Pierwszy zestaw mam właściwie gotowy: jeansy, gładki golf lub sweter i płaszcz. Przy takim wzorze nie dokładałabym już wielu ozdobnych elementów. Prosta skórzana torebka i botki wystarczą, szczególnie gdy zależy nam na stroju do miasta, w którym można załatwić kilka spraw, pójść na kawę albo spotkać się ze znajomą.

Dobrze zadziałałyby również czarne spodnie. Czerń uspokoi wzór i pozwoli mocniej wybrzmieć kolorowi płaszcza. Pod spód założyłabym wtedy jasną górę, na przykład kremową, beżową albo jasnoszarą. Takie połączenie nie wymaga specjalnego kombinowania z dodatkami, a wygląda na przemyślane.

Jest jeszcze jedna możliwość, którą szczególnie lubię przy klasycznych wzorach. Zamiast konsekwentnie trzymać się elegancji, można pójść w przeciwnym kierunku i zestawić płaszcz z bardzo codzienną bazą. Jeans, prosty sweter oraz sportowe buty mogą odebrać jodełce jej biurowy charakter. W efekcie płaszcz wygląda bardziej współcześnie i łatwiej korzystać z niego również wtedy, kiedy nie mamy ochoty się stroić.

Przy sukience poszłabym natomiast w prostotę. Jednokolorowy model i wysokie kozaki wystarczyłyby, żeby zmienić charakter całego zestawu. Nie dokładałabym kolejnych wzorów, bo to jodełka powinna pozostać najmocniejszym elementem.

W tym płaszczu najciekawsze jest to, że nie wymaga specjalnej garderoby. Kilka rzeczy, które prawdopodobnie już masz, wystarczy do stworzenia zupełnie różnych zestawów

Przy zakupie płaszcza zawsze zadaję sobie jedno pytanie: ile rzeczy z mojej obecnej szafy rzeczywiście do niego założę? Jeżeli odpowiedź wymaga dokupienia spodni, nowych butów i odpowiedniej torebki, mój entuzjazm szybko maleje. Tutaj możliwości są znacznie bardziej oczywiste.

Sam fason daje kilka możliwości. Płaszcz jest wiązany, więc pasek można wykorzystać do mocniejszego zaznaczenia talii. Ja raz nosiłabym go przewiązanego, a innym razem pozostawiłabym bardziej swobodnie ułożony. Już taka drobna zmiana może wpłynąć na proporcje całego zestawu, szczególnie gdy pod spodem znajduje się dłuższy sweter albo luźniejsza góra.

Zwróciłam też uwagę na długość widoczną na zdjęciach. To płaszcz, który wyraźnie buduje pionową linię całej stylizacji i może dobrze współpracować zarówno ze spodniami, jak i sukienkami. Przy dłuższym okryciu sama pilnuję tylko, żeby dół stroju nie miał zbyt wielu konkurujących ze sobą elementów. Prosta nogawka, jednolity kolor albo spokojny denim pozwalają płaszczowi grać pierwszą rolę.

Jeansy na sobotnie zakupy, czarne spodnie do pracy, sukienka na spotkanie, do każdej z tych baz można wykorzystać to samo okrycie, zmieniając jedynie dodatki. I chyba właśnie za takie ubrania lubię jesień najbardziej. Nie trzeba wymyślać stylizacji od początku. Czasami jeden wyrazisty, ale klasyczny wzór wystarcza, żeby stara, dobrze znana baza znów zaczęła wyglądać interesująco.


Czytaj także: