Jesienią doceniam uniwersalne rozwiązania szczególnie mocno, bo moja garderoba opiera się wtedy na prostych spodniach, dzianinach, marynarkach i sukienkach noszonych z kryjącymi rajstopami. Właśnie dlatego zdecydowałam się na buciki z CCC.
WIDEO…
Czarne półbuty dobrze odnajdują się w takim zestawie rzeczy, ale klasyczny model czasami wygląda zbyt poważnie. Dlatego zwróciłam uwagę na półbuty Jenny z CCC. Ich fason T bar, srebrna sprzączka, wyraźna podeszwa i przeszycia sprawiają, że nie przypominają zwykłych płaskich pantofli. Właśnie połączenie kobiecej formy z mocniejszymi detalami wydaje mi się tutaj najciekawsze.
Te półbuty z CCC mają klasyczny fason, ale jeden szczegół zmienia jego charakter. Przeszycia i wyrazista podeszwa odbierają czerni nadmierną powagę
To, co wyróżnia buciki z CCC na pierwszy rzut oka, to fason T bar. Pasek biegnący przez podbicie i zapięcie na sprzączkę mają w sobie coś bardzo klasycznego, ale całość nie została potraktowana przesadnie elegancko. Buty wykonano z materiału tekstylnego z zamszowym wykończeniem, więc czerń ma bardziej miękki wizualnie charakter niż w przypadku bardzo gładkiego, mocno połyskującego obuwia.
Moją uwagę przyciągają też przeszycia widoczne wokół przedniej części buta. To niewielki detal, ale właśnie takie elementy często decydują o tym, czy proste czarne półbuty wyglądają zachowawczo, czy bardziej współcześnie. Tutaj przeszycia tworzą wyraźny kontur, a w połączeniu z masywniejszą, profilowaną podeszwą dają ciekawy kontrast dla delikatniejszego paska.
Podoba mi się, że nie próbowano zrobić z tego modelu kolejnych bardzo grzecznych półbutów. Nadal można nosić je tam, gdzie sneakersy wydają się zbyt sportowe, ale nie mają formalnego charakteru klasycznych czółenek. Dla mnie właśnie w tej przestrzeni pomiędzy codziennością a elegancją takie buty sprawdzają się najlepiej.
Do tego dochodzi kwestia komfortu, która jesienią jest dla mnie równie ważna jak wygląd. Producent wskazuje na wyprofilowaną podeszwę, a pasek ze sprzączką pełni funkcję zapięcia. Nie oznacza to oczywiście, że każda stopa będzie czuła się w tym fasonie identycznie, ale są to konkretne rozwiązania, na które zwróciłabym uwagę podczas przymiarki.
Z jeansami wyglądają swobodnie, z sukienką zupełnie inaczej. Właśnie dlatego czarne półbuty T bar łatwo włączyć do jesiennej garderoby
Pierwsze zestawienie, które przyszło mi do głowy, jest bardzo proste: jeansy, koszula i marynarka. Przy takim komplecie sneakersy mocno przesuwają stylizację w sportową stronę, natomiast klasyczne czółenka mogą być zwyczajnie zbyt zobowiązujące na dzień pełen chodzenia. Półbuty T bar są ciekawym środkiem pomiędzy tymi dwoma rozwiązaniami.
Sama wybrałabym do nich jeansy o prostej nogawce kończącej się na tyle wysoko, żeby nie przykrywała całego buta. Pasek i przeszycia są ważną częścią tego fasonu, dlatego szkoda byłoby schować je pod bardzo długimi spodniami. Na górę wystarczy cienki sweter, biała koszula albo miękka marynarka. Czerń butów łatwo powtórzyć torebką czy paskiem, ale nie jest to konieczne.
Druga wersja może być znacznie bardziej kobieca. Widzę te półbuty z prostą dzianinową sukienką i kryjącymi rajstopami albo ze spódnicą midi oraz swetrem. Masywniejsza podeszwa może wprowadzić do takiego zestawu trochę nowoczesności, dzięki czemu całość nie będzie wyglądała zbyt formalnie. Sprzączka pozostaje natomiast drobnym, biżuteryjnym akcentem.
Czerń daje sporo możliwości kolorystycznych. Jesienią połączyłabym ją z bordo, czekoladowym brązem, szarością, granatem albo kremem. Szczególnie podoba mi się pomysł zestawienia czarnych półbutów z jasnymi spodniami i ciemniejszą górą. Buty stają się wtedy mocniejszym zakończeniem stylizacji, zamiast po prostu znikać na tle czarnych spodni.
Wygodne buty nie muszą wyglądać sportowo. Ten model pokazuje, jak połączyć praktyczną podeszwę z bardziej kobiecą linią
Przy butach na jesień zawsze patrzę na to, czy naprawdę będę miała okazję je nosić. Efektowna para, która pasuje tylko do jednego zestawu, szybko zaczyna zajmować miejsce w szafie. Tutaj możliwości jest więcej właśnie dlatego, że baza pozostaje czarna i dość klasyczna, a charakter budują szczegóły.
Półbuty Jenny mogą być ciekawą opcją zwłaszcza dla osób, które nie przepadają za obcasami, ale czasami chcą odejść od sportowego obuwia. Fason T bar daje bardziej kobiecy efekt, a profilowana podeszwa została zaprojektowana z myślą o komforcie noszenia. Przy całym dniu poza domem właśnie ten drugi aspekt ma dla mnie duże znaczenie.
Nie traktowałabym ich jednak jako zamiennika każdego jesiennego obuwia. Otwarta część na podbiciu sprawia, że charakter tego fasonu jest inny niż w przypadku zabudowanych botków. Widzę go przede wszystkim jako propozycję na te dni i sytuacje, kiedy zależy mi na lżejszym wizualnie bucie, ale sandały czy letnie baleriny dawno zostały już odłożone.
Za 149,99 zł dostajemy model, który nie wymaga budowania garderoby od początku. Najłatwiej wykorzystać go właśnie z rzeczami, które wiele z nas już nosi: jeansami, materiałowymi spodniami, sukienką, spódnicą midi czy marynarką. I chyba dlatego zatrzymałam się przy nim na dłużej. Nie próbuje zwracać na siebie uwagi za wszelką cenę. Ma za to kilka detali, które potrafią sprawić, że nawet najprostszy jesienny zestaw wygląda mniej przewidywalnie.
Czytaj także:
- Sinsay udowadnia, że piękna torebka nie musi kosztować fortuny. Wygląda jak luksusowy model z Paryża, a cena niziutka
- Znalazłam botki idealne na szeroką łydkę. Modny fason z wywijaną cholewką ma głęboki odcień suede brown
- Jak czółenka na jesień, to tylko w głębokim kolorze merlot. W Deichmannie dorwałam parę w której każdy krok to czysta przyjemność