Obserwując ulice polskich miast, trudno nie odnieść wrażenia, że jesteśmy coraz lepiej ubrane. Mamy dostęp do świetnych marek, doskonałych materiałów i światowych trendów. Jednak, jak diagnozuje ekspertka, wciąż wpadamy w pewną pułapkę.
WIDEO…
– Uważam, że polskie kobiety po 40. mają ogromny potencjał i coraz większą świadomość tego, co im się podoba. Natomiast często widzę, że kobiety się ubierają, a nie stylizują. A to ogromna różnica – stwierdza Ilona Paciorek.
Jak tłumaczy, samo założenie ubrania to jedno, ale to właśnie świadome połączenie fasonów, kolorów i dodatków nadaje całości niepowtarzalny charakter. Kobiety w biegu zapominają o biżuterii, paskach czy okularach, przez co ich zestawy stają się boleśnie zachowawcze i podobne do siebie.
– Najbardziej jednak martwi mnie to, że kobiety po 40. często zapominają o sobie. Chciałabym, aby każda kobieta, wychodząc z domu, nie tylko wyglądała pięknie i kobieco, ale przede wszystkim czuła swoją wartość. Bo styl to dla mnie nie tylko ubrania, to również pewność siebie i wybieranie siebie każdego dnia – dodaje stylistka.

Z tym wiąże się też odwieczne pytanie o to, czego dojrzałej kobiecie "nie wypada". L. Paciorek ma na to prostą odpowiedź.
– Absolutnie nie uważam, że kobiecie po 40. czegoś „nie wypada” nosić. Moda nie ma metryki. Kobieta w tym wieku nie musi rezygnować z krótkiej sukienki, mocnych kolorów czy odważnych fasonów tylko dlatego, że przekroczyła pewien wiek. Wręcz przeciwnie, zachęcam kobiety, żeby miały odwagę eksperymentować i nie ubierały się według zasad, które ktoś kiedyś za nie ustalił – mówi. Kluczem nie jest bowiem sam element garderoby, ale to, czy pasuje do naszej osobowości, sylwetki i okazji.
Nie mam w co się ubrać
Czy istnieje zatem mityczny element garderoby, który po założeniu odejmie nam dziesięć lat? Odpowiedź brzmi: nie.
– Nie ma jednego elementu garderoby, który sam w sobie nas odmłodzi. To sposób, w jaki łączymy ubrania, fasony, kolory i dodatki, tworzy efekt końcowy – wyjaśnia ekspertka. – Przykładowo: nowoczesna marynarka z mocniej zaznaczoną linią ramion, do tego dobrze dobrane szerokie jeansy, ciekawa torebka, okulary czy biżuteria i nagle mamy świeżą, nowoczesną stylizację, która może odjąć nam lat. Nie chodzi jednak o to, żeby wyglądać jak dwudziestolatka. Chodzi o to, żeby wyglądać świeżo, nowocześnie i czuć się świetnie w swoim wieku.

Żeby jednak osiągnąć ten efekt, musimy porzucić stare, szkodliwe nawyki. Co ciekawe, tym, co najczęściej nas postarza, wcale są siwe włosy czy brak makijażu, ale... zły rozmiar ubrań i niewłaściwa paleta barw.
– Jednym z nawyków, który bardzo często zauważam, jest noszenie za małych ubrań. A metka przecież nie ma żadnego znaczenia, liczy się to, jak ubranie leży na naszym ciele – punktuje L. Paciorek. Oprócz tego kurczowo trzymamy się fasonów, które nosiłyśmy dekadę temu, zupełnie ignorując fakt, że nasze ciało i styl życia uległy zmianie. Zapominamy też o kolorach. – Nie każdy kolor działa na naszą korzyść. Źle dobrany może podkreślać zmęczenie, cienie pod oczami czy sprawiać, że cera wygląda na bardziej poszarzałą – ostrzega.
Oversize a dopasowanie
W modowym dyskursie dla dojrzałych kobiet często pojawia się teza, że szerokie, luźne ubrania optycznie obciążają i postarzają sylwetkę. Stylistka stanowczo obala ten mit.
– To absolutny mit! Luźne ubrania wcale nie muszą nas postarzać. Sama mam 40 lat i bardzo często wybieram fasony oversize, bo po prostu są częścią mojego stylu. Nie oversize nas postarza, postarza nas źle dobrana stylizacja – stwierdza.
Szeroka marynarka czy luźne spodnie mogą wyglądać niesłychanie kobieco, jeśli zachowamy proporcje. Jaki jest na to trik? Jeśli wybieramy obszerną górę, warto odsłonić odrobinę ciała: podwinąć rękawy, pokazać nadgarstki, zaznaczyć talię paskiem lub zestawić ją z bardziej dopasowanym dołem.
Warto przy tym pamiętać, że dopasowanie nie równa się opięciu. – Dopasowane i obcisłe to nie jest to samo i wiele kobiet niestety myli te pojęcia. Dobrze dopasowana rzecz powinna podkreślać nasze atuty, zachowywać proporcje sylwetki i dawać nam swobodę ruchu. Obcisła natomiast często po prostu mocno przylega do ciała – tłumaczy. Czasem lekko luźniejsza sukienka czy marynarka potrafią wydobyć zmysłowość o wiele lepiej niż elastan opinający każdy centymetr skóry.

Nie istnieje też jedna, uniwersalna partia ciała, której podkreślenie uratuje każdą sylwetkę. U jednej kobiety będzie to talia, u innej odpowiednia linia ramion lub odpowiednio skrojona nogawka. Co więcej, ten sam fason może zadziałać na dwie kobiety zupełnie inaczej.
– Ta sama luźna koszula może jedną kobietę postarzać, a drugiej dodać świeżości i nowoczesności – potwierdza ekspertka. – Jednej kobiecie pięknie posłuży oversize’owa koszula zestawiona z szerokimi jeansami i mocnymi dodatkami, a u innej lepiej sprawdzi się koszula lekko wpuszczona w spodnie, z podkreśloną talią. Bo kiedy ubranie jest naprawdę „nasze”, nie tylko dobrze wyglądamy – po prostu czujemy się sobą.
Aby to osiągnąć, Lila Paciorek radzi zainwestować w dobrą krawcową. – Czasami niewielka zmiana potrafi całkowicie odmienić ubranie. Skrócenie spodni do odpowiedniej długości, zwężenie marynarki, dopasowanie talii czy rękawów może sprawić, że rzecz zaczyna leżeć na nas zupełnie inaczej. Dobra krawcowa to prawdziwy skarb – dodaje.
W co naprawdę warto inwestować?
Gdy mamy już za sobą przegląd szafy i krawieckie poprawki, przychodzi czas na zakupy. W co warto zainwestować większe kwoty, zwłaszcza u progu jesieni, a na czym można spokojnie oszczędzić? Zdaniem stylistki, absolutnym priorytetem, na który warto przeznaczyć większy budżet, jest dobry jakościowo garnitur. – To jedna z najbardziej uniwersalnych rzeczy w szafie, możemy nosić go razem, ale również wykorzystywać marynarkę i spodnie osobno – radzi. Drugim i trzecim pewniakiem są klasyki: – Kolejne rzeczy, na których zdecydowanie nie oszczędzałabym, to dobry jakościowo trencz i kurtka skórzana. To ponadczasowe elementy garderoby, które mogą zostać z nami przez wiele lat.


Gdzie zatem szukać oszczędności? – Budżetowo natomiast spokojnie możemy kupować jeansy, T-shirty, topy, czy proste koszule. Tutaj nie zawsze wysoka cena oznacza lepszy efekt. Najważniejsze jest to, żeby rzeczy dobrze leżały – podsumowuje.
Ostatecznie jednak, jak celnie zauważa stylistka, w modzie po 40. wcale nie chodzi o to, żeby ubierać się młodziej. Chodzi o to, żeby ubierać się z taką samoświadomością, by nasze ubranie stawało się naturalnym przedłużeniem naszej kobiecości i piękna, które z wiekiem wcale nie znika, a jedynie nabiera charakteru.

*Lila Paciorek - stylistka osobista, która wierzy, że styl zaczyna się od poznania siebie. Pomaga kobietom odnaleźć własny styl, świadomie budować garderobę i przede wszystkim poczuć się pięknie, kobieco i pewnie w swoim ciele. W swojej pracy pokazuje, że moda to nie tylko ubrania, ale także sposób, w jaki patrzymy na siebie.
Czytaj także:
Ten model płaszcza zdominuje jesień 2026. Wybrałyśmy też kilka innych, które przetrwają sezony (od polskich marek)



























