Jesień to sezon, w którym pokusa jest największa. Kolorystyka i styl się zmienia, na feedach pojawia się mnóstwo nowości wszystkich marek, a każda kolejna rolka podpowiada nam, że bez konkretnego swetra, butów czy torby nasza garderoba jest niekompletna. Stylistka Paulina Świderska od razu studzi ten odruch, a jej podejście do zakupów opiera się na jednej zasadzie, do której wraca w naszej rozmowie kilkukrotnie: modę trzeba dopasować do siebie, a nie siebie do mody. Zanim więc zaczniemy przeglądać wishlisty influencerek, warto usiąść, otworzyć szafę i zastanowić się, czego w niej faktycznie brakuje.

WIDEO

player placeholder

Instagram lubi frędzle, ulica lubi wygodę

Zacznijmy od trendu, który co sezon rozgrzewa media społecznościowe najmocniej – boho

– Fantastycznie na Instagramie prezentują się wszelkie boho kreacje, z dużą ilością frędzli, falban, zamszu i bardzo charakterystycznej biżuterii. W codziennym życiu wiele elementów z tego stylu nie jest praktyczne i wygodne, szczególnie gdy pada deszcz i jest błoto – mówi wprost P. Świderska. Beżowe kozaczki, długie, falbaniaste spódnice i ciągnące się frędzle, jak zauważa, zwykle kończą na dnie szafy, gdy tylko mija pierwsza euforia zakupowa.

Zobacz także:

To jednak nie oznacza całkowitej rezygnacji z estetyki, która akurat nam się podoba. Kluczem, jak podkreśla stylistka, jest wybranie jednego elementu i wplecenie go w stylizacje, które już nosimy, zamiast kupowania całego „looku" z Instagrama w jednym zestawie. – To zresztą moja podstawowa zasada przy trendach: nie kupujemy estetyki z wybiegu czy Instagrama, wybieramy coś, co pasuje do naszego życia i już istniejącej garderoby – przekonuje.

Kurtka z frędzlami
Spotlight

Jedna rzecz, na którą naprawdę warto wydać więcej

Skoro nie kupujemy całych stylizacji pod dyktando algorytmu, pojawia się pytanie: to na co w takim razie warto wydać więcej? P. Świderska nie daje tu gotowej odpowiedzi w stylu „kup płaszcz" – zaczyna od diagnozy.

– Nie powiedziałabym automatycznie: kup płaszcz albo marynarkę. Najpierw sprawdziłabym, czego naprawdę brakuje w jej szafie – zaznacza. Dopiero gdy trzeba wskazać jedną kategorię, pada konkretna rekomendacja: okrycie wierzchnie. – Jeśli jednak miałabym wskazać jedną kategorię, postawiłabym na świetnej jakości płaszcz lub kurtkę o ponadczasowym kroju, dopasowanym do stylu życia i sylwetki klientki. To rzecz, którą jesienią nosimy bardzo często i która w dużej mierze robi cały look – tłumaczy.

Płaszcze
Spotlight

Warto pamiętać, że cena sama w sobie nic nie gwarantuje. – W przypadku okrycia wierzchniego nie oszczędzałabym na składzie materiału, konstrukcji i jakości wykonania. Cena sama w sobie często nie gwarantuje jakości – mówi P. Świderska. Jej zdaniem najlepszy zakup inwestycyjny wcale nie musi być najdroższy z możliwych. – Najlepszy zakup inwestycyjny to niekoniecznie najdroższa rzecz. To zwykle taka, którą założymy naprawdę wiele razy i która pasuje do całej naszej garderoby – dodaje.

Trzy rzeczy, bez których nie przetrwasz jesieni (i dlaczego to nie jest lista zakupowa)

Skoro okrycie wierzchnie jest priorytetem numer jeden, nasuwa się pytanie o resztę garderoby. Gdyby zredukować jesienne zakupy do absolutnego minimum, co powinno się w nich znaleźć?

Stylistka proponuje trzy kategorie. Pierwszą jest właśnie dobre okrycie wierzchnie – płaszcz, kurtka albo marynarka, w zależności od stylu życia. – To właśnie ta warstwa jest jesienią najbardziej widoczna i potrafi zmienić nawet bardzo prostą stylizację – przypomina. Drugą pozycją na liście jest sweter kaszmirowy lub wełniany, ale nie byle jaki – w kolorze, który naprawdę lubimy i który współgra z resztą garderoby. Trzecią są buty dopasowane do jesiennej całości – czy to para loafersów, kozaków, czy coś bardziej charakterystycznego, w zależności od stylu konkretnej kobiety.

To jednak nie jest uniwersalna checklista do odhaczenia. Paulina Świderska od razu zaznacza, że zanim cokolwiek trafi do koszyka, trzeba najpierw zajrzeć do własnej szafy. – Jeśli masz już świetny płaszcz, po co kupować co roku kolejny? – pyta retorycznie. Prawdziwie transformującym zakupem – jak dodaje – jest ten, który uzupełnia konkretną lukę w garderobie, a nie ten, który akurat rzuca się w oczy na Instagramie.

Trendy na jesień
Spotlight

Mikrotrend czy coś na dłużej? Cztery pytania, które warto sobie zadać

Skoro tyle zależy od trafnej oceny, czy dana rzecz naprawdę nam posłuży, potrzebne jest jakieś narzędzie do weryfikacji, bo nie każdy trend, który akurat wybucha w mediach społecznościowych, zasługuje na miejsce w szafie na dłużej. Stylistka ma na to prosty test, złożony z czterech pytań, które warto zadać sobie, zanim sfinalizujemy zakup.

Po pierwsze: czy rzeczywiście podoba mi się ta rzecz, czy podoba mi się tylko dlatego, że widzę ją teraz wszędzie? Po drugie: czy ta rzecz pasuje do mnie i mojego stylu życia? Po trzecie: czy potrafię stworzyć z nią minimum trzy stylizacje z ubraniami, które już mam w szafie? I wreszcie – czy kupiłabym ją również wtedy, gdyby nie była aktualnie modna?

– Odpowiadając sobie na te pytania, przekonasz się, co dla ciebie jest mikrotrendem i czy aktualnie bardzo go potrzebujesz – mówi P. Świderska. Wraca też do myśli, która spina całą jej filozofię zakupową: – Trend powinien być przyprawą, a nie całym daniem. I to jest chyba najlepszy sposób na to, żeby nasza szafa nie starzała się razem z kolejnymi sezonami.

Zanim kupisz coś nowego, zajrzyj do pudeł z zeszłorocznymi ubraniami

Uzbrojona w odpowiedzi na te cztery pytania, łatwiej powstrzymasz się przed impulsywnymi zakupami. Ale zanim w ogóle otworzymy stronę ulubionego sklepu, P. Świderska proponuje krok, o którym wiele z nas zapomina: najpierw sprawdzić, co już mamy.

– Najlepiej wyciągnąć wszystko, co masz na sezon jesienno-zimowy, przymierzyć i przekonać się, co ci jeszcze w duszy gra. Jeśli masz dobrze zorganizowaną garderobę, zwykle większość rzeczy cały czas nadaje się do noszenia. Wystarczy inaczej je wystylizować – mówi. I tu zdradza kilka konkretnych trików, które można zastosować od razu, bez wydawania złotówki. Klasyczny sweter można podszyć poduszkami na ramionach i połączyć z szerokimi spodniami, a do prostego płaszcza dorzucić pasek, żeby podkreślić talię. Innym rozwiązaniem jest zabawa warstwami: do cienkiego golfu i marynarki dołożyć jeszcze koszulę – ale nie zakładać jej klasycznie, tylko przewiązać w pasie.

Ta sekcja garderoby, którą uznajemy za „nudną" po jednym sezonie, często wcale nie wymaga wymiany – wymaga tylko innego spojrzenia. – Czasami naprawdę nie potrzeba nowego ubrania. Potrzeba nowego sposobu patrzenia na to, co już mamy – podsumowuje Świderska, a to zdanie mogłoby właściwie stanowić motto całego jej podejścia do stylu.

Trendy na jesień
Spotlight

Oversize nie znaczy za duże

Jeśli mimo wszystko coś nowego ma się w tym sezonie pojawić w szafie, dużą szansą są szerokie spodnie – barrel, oversize, wide leg. To jeden z trendów, który dominuje na ulicach od kilku sezonów, ale wciąż budzi wątpliwości: jak nosić „za duże", żeby wyglądać dobrze.

– Zacznijmy od tego, że oversize nie oznacza za duże. Przeskalowane ubranie jest celowo tak zaprojektowane i ma odpowiednie proporcje. Dobierając rzeczy oversize, też kierujemy się rozmiarem, i już to może sprawić, że poczujemy się w nich lepiej – wyjaśnia stylistka. Innymi słowy – oversize to nie synonim przypadkowości, tylko osobna kategoria kroju, w której proporcje są zaplanowane równie precyzyjnie jak w dopasowanej marynarce.

Kluczem, jak w większości jej rekomendacji, jest komfort i świadomość własnej sylwetki, a nie ślepe podążanie za trendem. – Najważniejsze w stylizowaniu ubrań jest tworzenie proporcjonalnych stylizacji, takich, w których czujesz się dobrze. Jeśli te szerokie spodnie są problemem, nie musisz się do nich przekonywać tylko dlatego, że są modne – wybierz fason idealny dla siebie – mówi P. Świderska. – Moda dopasowuje się do ciebie, nie ty do niej - dodaje.

Skoro mowa o świadomych wyborach, nie sposób pominąć kategorii, w której najłatwiej przepłacić za coś, co i tak wyląduje w kącie szafy – buty. Stylistka proponuje tu spojrzenie, które naprawdę działa.

– Jeśli stawiamy na funkcjonalność i liczbę możliwych stylizacji, postawiłabym na jakościowe mokasyny albo prosty model kozaków – mówi. Uniwersalność to tu słowo klucz: mokasyny i kozaki można nosić zarówno do jeansów, jak i do szerokich spodni czy garnituru, ale równie dobrze pasują do bieliźnianej spódnicy czy sukienki. Zupełnie inną kategorią są bikery czy motocyklowe kozaki – bardzo charakterystyczne, mocno zapadające w pamięć, ale przez to trudniejsze do wpasowania w wiele stylizacji. – Jeśli pasują do ciebie, zdecydowanie mogą być świetnym zakupem, ale nie kupowałabym ich tylko dlatego, że są aktualnie w trendach – zaznacza.

W naszej rozmowie pojawia się jeszcze najbardziej praktyczna rada z całej rozmowy – rachunek cost per wear, czyli koszt jednego założenia danej rzeczy. – Przy obliczaniu cost per wear zwróć uwagę, czy rzeczywiście założysz te buty kilkadziesiąt razy i czy masz w szafie ubrania, z którymi je połączysz. Bo czasami buty za 1000 zł, które założysz sto razy, będą znacznie lepszym zakupem niż te za 400, które założysz trzy razy – tłumaczy Świderska. – I właśnie tak patrzyłabym na jesienne zakupy: nie przez pryzmat ceny, ale koszt jednego założenia i liczby stworzonych stylizacji.

Zamsz tak, pióra nie

Na koniec stylistka stawia sprawę jasno i konkretnie, wskazując, co w tegorocznym sezonie warto kupić bez wahania, a czego lepiej unikać, nawet jeśli akurat rządzi na wybiegach.

– Trend, który kupiłabym bez większego wahania, to zamsz, szczególnie w postaci dobrej jakości torby czy kurtki. Zamsz ma w sobie coś ponadczasowego. Dodaje stylizacji głębi, wygląda świetnie z denimem, wełną, dzianiną, ale też z kobiecą satyną czy jedwabiem – mówi. Zupełnie inaczej podchodzi do reszty stylu boho, o którym mowa była na początku. – Z dużą ostrożnością podchodziłabym do kupowania całej estetyki dlatego, że jest modna. Czyli ze stylu boho, szalenie modnego w tym sezonie, wybrałabym zamsz, ale nie szłabym już w falbany, frędzle i biżuterię z piór – precyzuje. – Odradzam diametralną zmianę stylu na każdy sezon. Trend można wykorzystać częściowo, nie trzeba się w niego przebierać – podsumowuje stylistka.

W tym sezonie warto postawić na zamsz
Spotlight

I chyba to zdanie najlepiej streszcza filozofię, która powinna nam towarzyszyć przy jesiennych zakupach: nie chodzi o to, żeby co sezon stawać się kimś innym, tylko o to, żeby z każdym sezonem trochę lepiej rozumieć, kim już jesteśmy i co naprawdę w tej wersji siebie się sprawdzi.


Paulina Świderska
mat. prywatne
*Paulina Świderska - osobista stylistka i Terapeutka Stylu z ponad 15-letnim doświadczeniem. Pomagam kobietom odnaleźć własny styl, zbudować funkcjonalną garderobę i przede wszystkim poczuć się dobrze we własnym ciele i ubraniach. Łączę wiedzę o modzie ze znajomością psychologii stylu, pokazując, że ubranie może być nie tylko elementem wizerunku, ale także narzędziem budowania pewności siebie i samoakceptacji.


Zobacz też:
Skandynawki przekonują, że czas powiedzieć "papa" quiet luxury. Oto 7 największych trendów na jesień 2026