Kiedy pod koniec lata stragany uginają się od śliwek, warto zamknąć ich smak w słoikach. Do dobrych powideł nie potrzebujesz żelfiksu, konserwantów ani nawet cukru. Potrzebujesz za to słodkich, bardzo dojrzałych węgierek, szerokiego garnka i odrobiny cierpliwości. To właśnie czas sprawia, że owoce zmieniają się w gęste, aromatyczne powidła.

WIDEO

player placeholder

Ciocia Stasia nauczyła mnie, że do powideł nie trzeba sypać cukru

Kiedy ciocia Stasia robiła jesienne przetwory, na kuchni godzinami stał wielki gar śliwek. Jako dziecko byłam przekonana, że skoro powidła są tak słodkie, musiała wsypywać do nich mnóstwo cukru. Dopiero później zdradziła mi, że jej przepis składa się dokładnie z jednego składnika.

Najważniejsze były węgierki. Ciocia wybierała owoce bardzo dojrzałe, miękkie i naturalnie słodkie. Nie spieszyła się też ze smażeniem. Zamiast próbować odparować cały sok za jednym razem, podgrzewała śliwki, studziła je i ponownie stawiała na kuchni. Powtarzała ten zabieg kilka razy.

Zobacz także:

Właśnie ten patent stosuję do dzisiaj. Woda stopniowo odparowuje, smak owoców staje się bardziej skoncentrowany, a masa naturalnie gęstnieje. Nie musisz więc poprawiać konsystencji dużą porcją cukru. Dodatkową zaletą jest koszt takich powideł – w sezonie wystarczy kupić węgierki, cukru nie trzeba kupować wcale.

Powidła śliwkowe bez cukru: przepis cioci Stasi

Składniki:

  • 2 kg bardzo dojrzałych śliwek węgierek

Sposób przygotowania:

  1. Śliwki dokładnie umyj i osusz. Przekrój każdą na pół i usuń pestkę. Przy okazji dokładnie obejrzyj owoce i odrzuć wszystkie zepsute lub nadpleśniałe.
  2. Przygotowane węgierki przełóż do szerokiego garnka z grubym dnem. To ważne, ponieważ w takim naczyniu woda będzie sprawniej odparowywała, a ryzyko przypalenia owoców będzie mniejsze.
  3. Zacznij podgrzewać śliwki na małym ogniu. Po pewnym czasie puszczą własny sok, dlatego nie musisz dolewać wody. Gotuj je powoli, od czasu do czasu mieszając drewnianą łyżką. Im bardziej masa zacznie gęstnieć, tym częściej zaglądaj do garnka.
  4. Po pierwszym smażeniu odstaw śliwki do całkowitego wystudzenia. Następnie ponownie ustaw garnek na niewielkim ogniu i smaż owoce, pozwalając im stopniowo odparować. Powtórz cały proces 2-4 razy, aż powidła staną się wyraźnie gęste, ciemne i skoncentrowane w smaku.
  5. Gorącą masę przełóż do czystych, wyparzonych słoików i od razu szczelnie zakręć. Dla bezpiecznego, dłuższego przechowywania powidła bez dodatku cukru zapasteryzuj. Po całkowitym wystudzeniu sprawdź zamknięcia i przenieś słoiki w chłodne, suche oraz ciemne miejsce.

przekładanie powideł ze śliwek do słoików
fot. Adobe Stock, Pixel-Shot

Dobre węgierki to połowa sukcesu. Na to zwróć uwagę

Do tego przepisu nie wybieraj twardych, kwaśnych śliwek. Skoro rezygnujesz z cukru, to owoce muszą zapewnić naturalną słodycz. Najlepsze będą bardzo dojrzałe węgierki – właśnie z nich otrzymasz najbardziej intensywne powidła.

Pilnuj również temperatury. Mocniejszy ogień nie jest dobrym sposobem na przyspieszenie pracy. Gęstniejące śliwki łatwo przywierają do dna, a nawet niewielkie przypalenie może nadać całej partii nieprzyjemną gorycz. Pod koniec smażenia mieszaj więc powidła szczególnie często, dokładnie przesuwając łyżką po dnie garnka.

Jeżeli po pierwszym gotowaniu masa wydaje ci się zdecydowanie za rzadka, nie martw się. Nie dosypuj cukru ani środków zagęszczających. Wystudź ją i kolejnego dnia ponownie odparuj na niewielkim ogniu. Im bardziej soczyste były śliwki, tym więcej czasu trzeba na odparowanie powideł.

Gotowe powidła wykorzystaj nie tylko do kanapek. Świetnie nadają się do naleśników, piernika, kruchych ciasteczek, rogalików i przekładania domowych ciast. A kiedy zimą otworzysz pierwszy słoik, przekonasz się, że cierpliwość się opłaciła.


Czytaj także: