Bunt i moda idą ze sobą w parze od zarania dziejów. Coco Chanel zrezygnowała z gorsetów, pozwalając kobietom swobodnie się poruszać. Mini spódniczki stały się manifestem wolności i niezależności. Rewolucją były też kobiety w spodniach oraz w garniturach. W latach 70. jeszcze dalej poszła Vivienne Westwood, która dziś znana jest przede wszystkim ze zjawiskowych sukien ślubnych, ale na początku swojej kariery połączyła świat mody ze światem punku, udowadniając, że brzydota też może być piękna. Podarte ubrania, agrafki, łańcuchy, krata – właśnie Vivienne wprowadziła to na wybiegi. Dziś coś, co uznajemy za brzydkie, coraz częściej pojawia się podczas pokazów – od torby w postaci siatki na zakupy (Alaia czy Balenciaga), przez koszulkę kuriera w kolekcji Vetements, a skończywszy na… brzydkich paznokciach, które ostatnio mogliśmy zobaczyć na pokazie Miu Miu. 

WIDEO…

player placeholder

Ugly chic to bunt przeciwko atrakcyjności

Każdy bunt można sprzedać, co przedstawiciele świata mody udowadniają od lat. Wraz z popularnością danego trendu przestaje on być jednak buntem, a staje się czymś luksusowym i pożądanym. Tak było np. z butami Tabi, czyli najbrzydszymi butami świata z oddzieleniem na jeden palec. Tak jest z każdym kolejnym projektem Balenciagi, który dziwi, ale potem staje się hitem. I tak jest też z trendami urodowymi, które podglądamy na światowych wybiegach. 

Mnie zupełnie nie dziwi sprzedanie pomysłu na idealne paznokcie. Modelki Miu Miu pojawiły się na wybiegu z „rozlanym” manicure, który wygląda jak stworzony przez dziecko. Nierówno pomalowana płytka i pozalewane skórki to jego znak charakterystyczny. Jeszcze niedawno każda z nas, widząc taki manicure u kosmetyczki, od razu by go reklamowała. Dziś same pójdziemy i powiemy: „nieidealnie poproszę”. 

Zobacz także:

Grunge – od spranych spodni po nieidealne paznokcie 

Rozlany manicure to nawiązanie do stylu grunge, który był popularny przede wszystkim w latach 90. To tzw. „nie chce misizm”. W ubiorze królują sprane i pogniecione koszule, dziurawe spodnie, ciężkie i popękane skórzane buty. Na głowie pokarbowane pasma ułożone na wszystkie strony. A na paznokciach… lakier „wyjechany” na skórki, obdrapania – im brzydziej, tym lepiej. 

Trend czy deklaracja? Moim zdaniem Miu Miu daje nam wyraźny sygnał: „dość perfekcji”. Po miesiącach, w których królował cichy luksus, minimalizm, jak najbardziej naturalny manicure, teraz czas na rzucanie się w oczy. Mamy dość ideału, nie chcemy już jaśniutkiej, równo wypiłowanej płytki w stylu balletcore. Teraz czas na odważny odcień i technikę wykonania, jakbyśmy same robiły sobie taki manicure w domu – i to lewą ręką (jeżeli jesteś leworęczna, to prawą).

Nieidealny manicure na pokazie Miu Miu
Fot. spotlight.launchmetrics.com

Rozmazany czy odpryśnięty lakier? Twój sposób na nieidealny manicure

Brzmi jak koszmar, prawda? Każda z nas, robiąc samodzielnie manicure w domu, zawsze narzeka na tę drugą rękę. Łatwo jest wypiłować i pomalować paznokcie prawą ręką, ale z lewą już pojawia się problem. Bo nie wiadomo, jak ułożyć te nożyczki do skórek, bo kształt płytki nie wyjdzie idealny, znów wyjechałam lakierem na skórki. Teraz to już nie będzie problemem – im bardziej nieidealny wyjdzie manicure, tym lepiej.

To zdecydowana odpowiedź na perfekcyjny minimalizm, który do tej pory królował w trendach manicure. I nie jest to pierwszy raz, gdy zrywamy z idealnie pomalowanymi paznokciami. Na wybiegu Miu Miu modelki miały nie tylko rozlany lakier, ale też odpryśnięty. A ten trend już doskonale pamiętamy. Przez wiele lat był znakiem charakterystycznym Shakiry, która w ten sposób podkreślała swój nieco buntowniczy image na „dziką” dziewczynę. Na początku lat 2000. wszystkie młode dziewczyny chciały mieć właśnie taki manicure. 

Shakira i jej manicure
Fot. Getty Images, George Pimentel, Contributor/Getty Images, Morena Brengola, Contributor / Shakira i jej manicure

Później manikiurzystka Jin Soon Choi stworzyła kolorowy manicure z prześwitami. Lakier celowo nie pokrywał całej płytki. Odpryski, nierówności i prześwity były wręcz pożądane. Teraz do tego wrócimy. Tylko od nas zależy, którą formę nieidealności wybierzemy. Kluczowe, aby… zerwać z hybrydą i perfekcją.  

Czas zerwać z hybrydą 

Hybrydowy manicure w stylu clean girl to już pieśń przeszłości. Tej jesieni zrywamy z hybrydą na rzecz nieidealnej naturalności. Dość z przywiązaniem do kosmetyczki i chodzeniem raz na 3-4 tygodnie na idealny manicure. Teraz czas na noszenie jednego manicure przez tydzień, im bardziej „odpryśniętego”, tym lepiej. 

Wszystko to ma sprawić, że poczujemy się wolne i podkreślimy swoją osobowość. Bo tylko odważne dziewczyny są w stanie zdecydować się na ten krok. Lub takie, które uwielbiają bawić się modą. Trendy urodowe są wręcz idealne do eksperymentowania – czy to jeśli chodzi o włosy, czy o paznokcie. Poniżej przedstawiam kilka inspiracji na „nieidealny” manicure. Bad nails day czas zacząć. 

Pomalowane skórki to must have sezonu

Wszystko zaczęło się od nich – pomalowanych skórek na pokazie Miu Miu. Wyglądają jak pomalowane przez dziecko, a im mocniejszy kolor i im bardziej rzucają się w oczy, tym lepiej. To opcja dla kobiet, które lubią się wyróżnić i nie boją się eksperymentować z trendami. 

Pomalowane skórki to must have sezonu
Fot. spotlight.launchmetrics.com

Odpryśnięty lakier to nowy rodzaj buntu

Jeżeli pomalowane skórki to dla ciebie za dużo, mam dla ciebie pewną alternatywę – w stylu Shakiry. Obdrapany lakier, który wygląda, ja „obgryziony” z płytki, to manicure na miarę prawdziwej buntowniczki. Kolor? Według własnego pomysłu. 

Odpryśnięty lakier to nowy rodzaj buntu
Fot. Getty Images, George Pimentel, Contributor

Prześwity i nierówne wzorki – ładna wersja brzydkiego

Dla mniej odważnych kobiet coś, co wygląda jak przemyślany, ale nieidealny manicure. To oznacza, że warto postawić na lakier, który gwarantuje prześwity. Można też zdecydować się na nierówne wzorki – grubsze, cieńsze, najlepiej o nieregularnych kształtach. 

Prześwity i nierówne wzorki – ładna wersja brzydkiego
Fot. spotlight.launchmetrics.com

Bezpieczne odrosty dla nieśmiałych

Na koniec coś typowego, co jednocześnie odbiega o clean nails, czyli… odrosty. Ta forma brzydoty jest o tyle bezpieczna, że nie rzuca się aż tak w oczy – najpierw trzeba się przyjrzeć. O ile jeszcze jakiś czas temu traktowałyśmy odrosty jako coś nie do przejścia, dziś chętnie na nie stawiamy – czy to na włosach, czy właśnie na paznokciach. 

Bezpieczne odrosty dla nieśmiałych
Fot. spotlight.launchmetrics.com

Czytaj także: