Gdy zaczynają się chłodniejsze miesiące, wcale nie mam ochoty rezygnować z ciekawych stylizacji na rzecz wyłącznie praktycznych ubrań. Lubię okrycia, które potrafią zrobić większość pracy za mnie i nie wymagają wielu dodatków. Czasem wystarczy jedna dobrze dobrana rzecz, żeby jeansy i zwykły sweter wyglądały zupełnie inaczej. Jesień i zima są zresztą idealnym momentem na zabawę fakturami oraz głębszymi kolorami. W tym sezonie szczególnie podoba mi się kierunek, który łączy wygodę z odrobiną elegancji.

WIDEO…

player placeholder

Futerko z Sinsay zastępuje pikówki i ramoneski. Jest szykowne, miękkie i pełne klasy

Przeglądając nowości Sinsay, natknęłam się na to futerko i po prostu przepadłam. Od razu pomyślałam, że to świetna alternatywa dla pikowanych kurtek i ramonesek, których jesienią wszędzie jest pełno. Sztuczne futerko prezentuje się znacznie bardziej wyrafinowanie, a jednocześnie nie wygląda przesadnie formalnie. Ma regularny krój, długie rękawy oraz klapy, które nadają całości elegancki charakter. Futrzana powierzchnia jest też wyjątkowo miękka i przyjemna w dotyku.

Takie okrycie moim zdaniem pasuje kobietom w każdym wieku, ale szczególnie dobrze wyobrażam je sobie w garderobie 50 i 60-latki. Futrzana faktura dodaje stylizacji klasy, dzięki czemu nawet zwyczajne spodnie czy prosty golf mogą wyglądać znacznie ciekawiej.

Zobacz także:

Mocno zaskoczyła mnie też cena. Futerko z Sinsay kosztuje 119,99 zł, co jak na takie okrycie jest naprawdę niewielką kwotą. Podobne sztuczne futerka w popularnych sieciówkach potrafią kosztować około 200, a nawet 300 zł. Tutaj można więc sporo zaoszczędzić, a jednocześnie wybrać coś znacznie bardziej szykownego niż kolejne pikowane kurtki.

Sztuczne futerko zachwyca w trzech kolorach. Bordo idealnie wpisuje się w chłodniejsze miesiące

Sinsay oferuje to sztuczne futerko w trzech kolorach: bordowym, brązowym i beżowym. Mnie zdecydowanie najbardziej spodobało się bordo. Ten głęboki odcień regularnie wraca jesienią i zimą, a przy futrzanej fakturze prezentuje się jeszcze bardziej elegancko. Świetnie współgra z czernią, granatem, szarością czy kremem, więc łatwo wykorzystać go w wielu stylizacjach.

Futerko z Sinsay
fot. sinsay.com

Czekoladowy brąz mocno depcze mu po piętach. To kolor, który kolejny sezon jest bardzo modny i doskonale pasuje do palety chłodniejszych miesięcy. Kojarzy się z jesiennymi liśćmi i świetnie łączy się z beżem, ecru czy ciemnym jeansem. Warto jednak wiedzieć, że ten wariant jest nieco droższy i kosztuje 129,99 zł.

Beżowa wersja jest przy tej dwójce zdecydowanie spokojniejsza. Nie wyróżnia się tak mocno jak bordo i czekoladowy brąz, ale właśnie dlatego może spodobać się miłośniczkom neutralnej garderoby. Bez problemu połączy się z jasnymi swetrami, klasycznymi spodniami i dodatkami w podobnej tonacji.

Zerknij również na te modną torebkę z Mango: Milano girls ją uwielbiają, a Polki wciąż nie noszą. Genialna bambi bag dostępna jest teraz w Mango

Futerko na jesień i zimę pasuje nie tylko do sukienek. Z jeansami wygląda nowocześnie i stylowo

Najbardziej podoba mi się to, że takie futerko wcale nie wymaga eleganckiej oprawy. Oczywiście można założyć je do sukienki, kozaków i klasycznej torebki, ale na tym możliwości się nie kończą. Ja chętnie zestawiłabym je z prostymi jeansami oraz mokasynami albo botkami. Futrzana faktura przełamuje codzienny charakter denimu i sprawia, że cały zestaw wygląda na bardziej dopracowany. To prosty sposób na podkręcenie ubrań, które większość z nas już ma.

Świetnie widzę je również z szerokimi spodniami, cienkim golfem i botkami na niewielkim obcasie. Przy takim zestawie nie dokładałabym zbyt wielu mocnych dodatków. Prosta torebka i delikatna biżuteria w zupełności wystarczą, bo futerko samo jest najbardziej wyrazistym elementem stylizacji.

Ciekawiej robi się wtedy, gdy połączymy je ze sportowymi ubraniami. Niektóre kobiety noszą futrzane kurtki nawet do dresów i sneakersów, tworząc w ten sposób luźne, streetwearowe zestawy. Ten kontrast naprawdę może wyglądać świetnie. Elegancka faktura przełamuje sportowy charakter spodni, a stylizacja staje się mniej oczywista. Właśnie za taką uniwersalność lubię podobne okrycia najbardziej, bo jednego dnia można nosić je bardzo kobieco, a następnego zupełnie na luzie.