
WIDEO…
A po powrocie do domu, wyjęciu i oczyszczeniu zebranych grzybów pamiętajmy tylko, by wytrząsnąć z kosza wszystkie resztki traw, grudek grzybni, liście a także zagubione pajączki czy inne owady. Postawiony w suchym i przewiewnym miejscu koszyk będzie gotowy do następnej wyprawy. Po sezonie – możemy go wyczyścić. Dobrej jakości kosz można umyć po prostu wodą z dodatkiem soli. Zabrudzenia czyśćmy niezbyt szorstką szczotką lub gąbką. Konieczne jest porządne wysuszenie, najlepiej na powietrzu.
Polska wiklina ma swoją renomę na świecie, jest wciąż modna. Wikliniarstwo trafiło do nas ok. XVIII wieku i dziś nie ma sobie równych. Z naszej wikliny można „wypleść” wszystko – oprócz koszyków także meble, zabawki, różne sprzęty, jak gazetniki czy parasolniki, wieszaki, żyrandole i lampy, skrzynki, kufry i bieliźniarki, ozdoby, wózki dziecięce i kosze dla zwierząt. Materiał pozyskuje się z kilku gatunków wierzby. Młode pędy trzeba okorować i wysuszyć. Z tego materiału pleciemy, co tam nam potrzeba. To chyba jedno z najstarszych rzemiosł ludzkich. Może pradawni ludzie podpatrzyli ptaki, które zresztą wciąż misternie budują z patyków i suchej trawy swoje gniazda. A może goryle, potrafiące zbudować wśród gałęzi coś w rodzaju hamaka?
Nasz kosz może i zmatowieje po kilku latach, może wiązania poluzują się. Za to zawsze będzie przypominał, jakie wspaniałe borowiki i czerwone kozaki w nim przynieśliśmy, dumne i nieuszkodzone.



























