Świat mody zdaje się przesuwać kartki w kalendarzu jeszcze szybciej niż dzieje się to naprawdę. Już w lipcu światowe stolice mody – Paryż, Mediolan, Nowy Jork, Londyn – żyją nadchodzącą jesienią i zimą. Pokazy wielkich krawców zamieniają się w wielkie show, i uruchamiają kolejną sezonową machinę mody, z nowymi kolorami, fasonami i pomysłami na podkreślenie piękna kobiet.
WIDEO…
Oczywiście, że haute couture to tylko inspiracje, nie gotowe pomysły do kopiowania. Ale z prawie każdej kolekcji zaprezentowanej na tegorocznych fashion weeks da się zaczerpnąć przewodnią nutę. I to wystarczy, żeby czuć się „na czasie”.

Nieco bardziej prawdopodobne wydają się propozycje przedstawiane przez domy mody na pokazach prêt-à-porter, dzięki nim „alta moda”, czyli to, co nieosiągalne, przynajmniej w teorii schodzi nieco na ziemię.
W tym roku na wybiegach czerń i popiel ustąpiły nieco miejsca kolorom. Słodka jak na jesienną szarugę fuksja, elektryzujący kobalt, głęboka śliwka, czasem odważny żółty akcent – budzą zapadające w letarg po lecie zmysły. Króluje geometria - rządzi formą, kolorem, złudzeniem optycznym, jak u Emilio Pucci.
Wiele jest kolekcji klasycznych, ubierających kobietę w genialne w swej prostocie fasony – Bottega Veneta, Blugirl, Emporio Armani, niemal ascetyczna Jil Sander. Czarne matowe rajstopy jako powtarzający się motyw w Calvin Klein Collection, przepiękne dwukolorowe i kraciaste kozaki u Chanel, podobne półbuty u Jean Paul Gautiera.
Nie brakuje też modowych buntowników i podwójnych twarzy. Dior by John Galliano wpisuje się w ogólną konwencję, lansuje kolor w formie jednej, wyrazistej płaszczyzny, bawi się natomiast w swój charakterystyczny sposób fasonem. Modeluje sylwetkę drapowaniem, plisami, ornamentami. I tak jak na Diora dość skromnie. Ten sam projektant, John Galliano, w kolekcji firmowanej własnym nazwiskiem puścił już jednak wodze fantazji. Wyraźnie odcinając się na tle innych, w nieskończonych fałdach materiału kryje demoniczne twarze. Zakrywa włosy wymyślnymi konstrukcjami, nie pozwala wyjrzeć zza zasłony, chowa, nie pokazuje. Wprowadza niepokój, którego w tegorocznych propozycjach naprawdę jest jak na lekarstwo.
Oglądając zdjęcia z kolejnych pokazów, same nasuwają się wnioski na nadchodzące chłody. Jeśli kolor – to jeden, jeśli kolor – to mocny, jeśli kolor – to na całego, w dużej płaszczyźnie i prostej formie. Odważnie, zima nie musi być smutna! A jeśli czerń, biel i szarość, to klasycznie, niekoniecznie grzecznie, ale zawsze elegancko. Jeśli jedno słowo miałoby podsumować propozycje projektantów na jesień-zimę 2007/2008, brzmiałoby: elegancja.
Buty znów odzyskują spiczaste noski, jeszcze nieśmiało, jeszcze pół na pół z okrągłymi, co ułatwia sprawę, bo modne są

Modny akcent to duża lakierowana torba, najlepiej czarna, popielata lub czerwona dobrze się prezentuje do miękkich, otulających swetrów i szalowych kołnierzy, a także do klasycznych płaszczy, których w tym roku na wybiegach też nie brakowało.
Moda to wielkie przedsięwzięcie, wielka pasja i wielkie pieniądze. To, co projektanci rysują, kroją i szyją, w przetworzonej wersji, z tańszych materiałów i bardziej praktyczne, w formie masowej produkcji trafia w końcu na półki popularnych sklepów. Może trudno odszukać wspólny mianownik tych dwóch rzeczy, ale cel mają wspólny. Spowodować, żeby kobieta wyglądała i czuła się możliwie jak najatrakcyjniej.
I dlatego każda z nas dla siebie, na bazie tego, co dostępne w sklepach, może stworzyć swoje pomysły, inspirowane pomysłami Wielkich. Oni nie są wyrocznią. Tez są tylko ludźmi, których artystyczne dusze dyktują im szalone rozwiązania. A tak naprawdę to wielkie koło napędzamy my wszystkie, bo to my decydujemy, co będzie się nosić, a co nie.
Dlatego patrzmy na modę przez swoje własne okulary, bawmy się tendencjami, nie pozostawajmy w tyle. Bo to jest dla nas, jeśli tylko odpowiednio do tego podejdziemy, to nie jest inny świat bogatych. Oni nie będą kreatywni, bo kupią pomysły projektantów. My, zainspirowane, wymyślimy swoje. Do dzieła!



























