Skandynawski styl podoba mi się przede wszystkim za brak przekombinowania. Nie chodzi przecież o to, żeby od stóp do głów odtwarzać stylizacje z Kopenhagi czy Sztokholmu. Znacznie ciekawsze jest podpatrywanie prostych rozwiązań, które później można przenieść do własnej garderoby.
WIDEO…
Płaszcz nadaje się do tego znakomicie. Zakładam pod niego sweter, jeansy i botki, a całość od razu wygląda bardziej spójnie. Innym razem wystarczy zamienić jeansy na spodnie z szeroką nogawką albo dzianinową sukienkę i mam zupełnie inny zestaw. Właśnie tak patrzę na trzy modele, które znalazłam w Sinsay, Mohito i Zarze. Nie wybieram zwycięzcy, bo każdy z tych płaszczy odpowiada na trochę inną potrzebę.
Dwurzędowy płaszcz to klasyka, która lubi bardzo proste ubrania. Model z Sinsay najchętniej połączyłabym z jeansami i grubszym swetrem
Pierwszy model znalazłam w Sinsay i już sam dwurzędowy fason zwrócił moją uwagę. To jeden z tych krojów, przy których nie trzeba kombinować z resztą ubrania. Ma wyraźnie bardziej klasyczny charakter, dlatego dobrze odnajduje się w codziennych zestawach, w których podstawą są rzeczy noszone od lat.
Sama zaczęłabym od najprostszego połączenia. Proste jeansy, jednokolorowy sweter, płaszcz i skórzane botki stworzą zestaw, który nie wygląda ani zbyt oficjalnie, ani przesadnie sportowo. W chłodniejsze dni zamiast cienkiej góry wybrałabym dzianinę z golfem. Dwurzędowy przód jest już wystarczająco mocnym elementem, więc pod spodem nie potrzebuję wielu dekoracyjnych detali.
Lubię też zestawianie takich płaszczy ze sportowymi butami. Klasyczne okrycie przestaje wtedy kojarzyć się wyłącznie z eleganckimi spodniami i sukienkami. Białe albo stonowane sneakersy, jeansy o prostym kroju i niewielka torebka wystarczą, żeby nadać mu bardziej miejskiego charakteru. To właśnie taki sposób noszenia klasyki kojarzy mi się ze skandynawskim podejściem do garderoby. Jedna rzecz może wyglądać zupełnie inaczej zależnie od tego, co znajdzie się obok niej.
Na bardziej eleganckie wyjście poszłabym w drugą stronę. Zamiast jeansów wybrałabym proste materiałowe spodnie albo dzianinową sukienkę i kozaki. Dwurzędowy płaszcz dobrze odnajduje się w takim otoczeniu, bo jego forma sama porządkuje całą stylizację. Nie potrzebuję wtedy dużej biżuterii czy bardzo ozdobnej torebki.
Właśnie dlatego ten model potraktowałabym jako propozycję dla osoby, która najczęściej obraca się wokół klasycznej garderoby. Gdy w szafie dominują jeansy, swetry, golfy, proste spodnie i spokojne dodatki, taki fason nie wymaga wymyślania wszystkiego od początku.
Oversize daje więcej luzu i zmienia proporcje całej stylizacji. Płaszcz z Mohito widzę przede wszystkim w warstwowych, miejskich zestawach
Drugi płaszcz ma zupełnie inny charakter. Model z Mohito ma fason oversize i zawiera wełnę, a mnie najbardziej interesuje tutaj właśnie jego obszerniejsza forma. W przypadku płaszcza kilka dodatkowych centymetrów objętości potrafi mocno wpłynąć na wygląd całego zestawu.
Nie bałabym się tego fasonu po pięćdziesiątce. Oversize nie musi oznaczać stylizacji, w której wszystko jest duże i luźne. Sama zastosowałabym prostą zasadę i pod obszerniejszy płaszcz założyła spokojniejszą bazę. Mogą to być jeansy z prostą nogawką, cienki golf i botki albo spodnie oraz zwykły sweter. W ten sposób płaszcz zostaje głównym elementem zestawu.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego jesienią zwracam uwagę na luźniejsze okrycia. Lubię warstwy. Sweter, koszula czy marynarka noszona pod płaszczem potrzebują miejsca, a dopasowane okrycie może sprawić, że całość zaczyna wyglądać ciężko. Przy fasonie oversize łatwiej zbudować taką warstwową stylizację, choć oczywiście o rzeczywistym komforcie najlepiej przekonać się podczas przymiarki.
Taki płaszcz ciekawie wygląda również z bardziej kobiecymi ubraniami. Wyobrażam go sobie z dzianinową sukienką i kozakami. Kontrast między prostą sukienką a większą bryłą okrycia daje współczesny efekt bez dokładania wielu modnych dodatków. Wystarczy torebka o prostej formie i szalik.
Model z Mohito widzę też w zestawie, który sama bardzo lubię jesienią, czyli z szerokimi spodniami. Przy takim połączeniu pilnowałabym jedynie, żeby pozostałe elementy były dość spokojne. Obszerny płaszcz i szersza nogawka już budują charakterystyczne proporcje. Góra może więc zostać prosta, podobnie jak buty i dodatki.
Oversize ma w sobie coś swobodnego i właśnie za to go lubię. Nie próbowałabym na siłę robić z niego bardzo formalnego płaszcza. Jego mocną stroną jest miejski charakter i możliwość budowania warstw. Dla mnie to zupełnie inna propozycja niż dwurzędowa klasyka z Sinsay, ale równie łatwo mogę wyobrazić ją sobie w codziennej garderobie.
Krata nie potrzebuje wielu dodatków, żeby stylizacja nabrała charakteru. Wełniany płaszcz z Zary połączyłabym z najprostszą bazą
Trzecia propozycja jest dla mnie ciekawa z jeszcze innego powodu. Płaszcz z Zary wykonano w 100 procentach z wełny, ma brązowy kolor i wzór w kratę. Jest długi, ma kołnierz z klapami, kieszenie z patkami oraz dwurzędowe zapięcie na guziki. Na stronie marki kosztuje obecnie 559 zł.
Tutaj nie szukałabym już sposobów na dodatkowe urozmaicenie stylizacji. Krata robi wystarczająco dużo. Najchętniej założyłabym pod taki płaszcz czarny golf, ciemne spodnie i proste botki. Dzięki temu wzór pozostaje na pierwszym planie, ale całość nie staje się przesadzona.
Brąz daje też sporo ciekawych możliwości. Dobrze wyobrażam go sobie obok czerni, kremu, beżu czy ciemnego denimu. Sama szczególnie chętnie spróbowałabym połączenia z jasną dzianiną i jeansami. Taki zestaw jest prosty, a krata sprawia, że nie wygląda banalnie.
Długa forma płaszcza również ma znaczenie dla całej sylwetki stylizacji. Przy takim okryciu nie czuję potrzeby dokładania wielu kolejnych mocnych elementów. Długi płaszcz tworzy wyraźną pionową linię i zajmuje sporą część całego zestawu, dlatego reszta może być naprawdę oszczędna. Torebka, kozaki i sweter w spokojnych kolorach w zupełności mi wystarczą.
Co ciekawe, właśnie ten model najchętniej zestawiłabym również z ubraniami o bardziej codziennym charakterze. Kraciasty wełniany płaszcz, jeansy i prosty sweter to dla mnie znacznie ciekawsze połączenie niż bardzo formalny zestaw od stóp do głów. Wzór przejmuje rolę dekoracji, a jeans sprawia, że całość można bez problemu nosić w zwykły dzień.
Te trzy płaszcze pokazują trzy różne sposoby myślenia o jesiennym i zimowym okryciu. Dwurzędowy model z Sinsay jest najbliżej klasycznej garderoby, oversize z Mohito pozwala pobawić się objętością i warstwami, a krata z Zary daje stylizacji wyrazisty punkt bez dokładania wielu dodatków. Ja nie ustawiałabym ich na podium. Znacznie sensowniej zastanowić się, który fason najlepiej pasuje do ubrań, które już mamy.
Czytaj także:
- Klasyczne buciki za kostkę to nowość z Deichmanna idealna do jeansów i spódnic. Będziesz je nosić aż do zimy
- Polki pokochały cynamonowe botki slouchy z CCC. Hit sieciówki idealnie sprawdza się w miejskich stylizacjach
- To zamszowe cudo to bestseller polskiej marki z CCC. Piękny odcień dark chocolate i stabilny obcas to ideał na jesień i początek zimy