Muszę przyznać, że nie lubię większości puchowych kurtek. Jako posiadaczka szerszych bioder, mam zawsze wrażenie, że moja figura wygląda w nich zbyt kanciasto. Puchowe, mocno napompowane modele mają swój urok, ale zdecydowanie w przypadku niektórych typów sylwetki są niezłym wyzwaniem w stylizowaniu ich. Przeglądając ostatnio kolekcję Sinsay zauważyłam jednak fason, który nie dawał efektu "bałwanka". A na dodatek wciąż jest dostępny i kosztuje niewiele, jak na przejściową kurtkę. Od razu wylądował w moim koszyku.
WIDEO…
Nie każda pikówka musi dodawać mnóstwo objętości. Fason z Sinsay ma sprytne przeszycia
Efekt "bałwanka" kojarzy mi się głównie z bardzo puszystymi kurtkami podzielonymi szerokimi, poziomymi przeszyciami. Sama nie mam nic przeciwko takim modelom, ale wiem, że przy codziennym ubieraniu wymagają ode mnie nieco więcej kombinowania. Gdy dokładam gruby sweter, duży szalik i luźniejsze spodnie, całość szybko robi się ciężka.
W pikowanej kurtce z Sinsay natomiast proporcje sylwetki są znacznie lepiej zachowane. Ma dość prosty, sięgający poniżej bioder krój, a duże pikowanie nie przecina też optycznie sylwetki szeregiem poziomych pasów. W połączeniu z odpowiednią długością, nie tworzą one tak mocnego efektu. Zamiast tego ładnie okala sylwetkę, a co najważniejsze: krój jest na tyle swobodny, że spokojnie można pod spodem nosić nawet grubszy sweter.
Na plus działa również czerń. Nie dlatego, że czarne ubrania trzeba traktować jako obowiązkowy sposób na optyczne odejmowanie kilogramów. Po prostu jednolity, ciemny kolor nie konkuruje z wyrazistym pikowaniem. Dzięki temu faktura jest widoczna, ale nie jest dominująca.
Czarna pikowana kurtka nie musi oznaczać wyłącznie sportowej stylizacji. Z czym ją łączyć?
W przypadku takiej kurtki nawet najprostsze pomysły mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Jeansy o prostej nogawce, sweter i botki. Nie próbowałabym przy tej kurtce na siłę wymyślać skomplikowanej stylizacji, bo właśnie jej prostota jest największą zaletą.
Przy takim fasonie uważałabym na jeden szczegół. Gdy kurtka jest już luźniejsza i ma wyraziste pikowanie, nie dodawałabym do niej ubrań oversize.
Kurtka z Sinsay kusi czymś więcej niż fasonem. Niska cena to kolejny plus
W Sinsay za tę kurteczkę zapłacisz obecnie 79,99 zł, co, biorąc pod uwagę obecne ceny, jest naprawdę niezłą ofertą. Mniej niż stówka za ubranie, które będę mogła nosić aż do chłodnej zimy? Jestem na tak. Na tę ofertę skusiło się wiele osób, bowiem na stronie Sinsay można zobaczyć, że fason został już oznaczony jako bestseller. Jej popularność wcale mnie nie zaskakuje, bo to naprawdę fajna alternatywa dla kogoś, kto nie lubi pufferek, ale nie chce przez cały sezon nosić warstwowo jeansowej kurtki.
Dostępna jest w rozmiarach XS-XXL, ale odradzałabym zwlekanie z zakupem, jeśli ci się spodobała. Skoro model już jest bestsellerem, oznacza to, że sprzedaje się naprawdę szybko i może okazać się, że wkrótce zabraknie twojego rozmiaru.
Czytaj także:
- W tej wiatrówce w kolorze „fondente” zrobisz furorę jesienią 2026. Ma kaptur i lekkie ocieplenie, a jest stylowa
- Sztyblety ze skarpetkową cholewką to ideał dla szerokich łydek. Deichmann wyprzedaje skórzane klasyki 190 zł taniej
- Do spodni i sukienki, te mokasyny Lasocki to jesienny pewniak. Skórzane, leciutkie jak piórko i teraz na promce w CCC