Kto powiedział, że po sześćdziesiątce trzeba ograniczać się do klasycznych garsonek, luźnych tunik i zachowawczych sukienek? Sama uważam, że dojrzały wiek to doskonały moment, żeby nosić ubrania, które podkreślają kobiecość i pozwalają poczuć się wyjątkowo. Nie trzeba przy tym wybierać między elegancją a wygodą ani ukrywać sylwetki pod nadmiarem materiału. Wystarczy dobrze dobrany krój, odpowiednia długość i kilka ciekawych detali. Właśnie taką sukienkę znalazłam ostatnio w Mohito. Od razu pomyślałam, że to świetna propozycja dla kobiet po pięćdziesiątce i sześćdziesiątce.

WIDEO…

player placeholder

Sukienka z Mohito wygląda jak z eleganckiego butiku. Melanżowa dzianina i broszka dodają jej klasy

W Mohito wypatrzyłam dzianinową kieckę, która od razu skojarzyła mi się z elegancją w stylu włoskich kobiet. Nie ma krzykliwych wzorów, cekinów ani przesadnych zdobień. Cały jej urok tkwi w melanżowej dzianinie, w której przeplatają się drobne, ciemne i jasne włókna. Z daleka materiał przypomina elegancką tkaninę kostiumową, a z bliska widać jego ciekawą, niejednolitą strukturę. Taki wzór jest znacznie mniej oczywisty niż jednolita szarość czy klasyczna czerń.

Prawdziwą wisienką na torcie jest jednak ozdobna broszka umieszczona przy ramieniu. Ma perłowy akcent i niewielkie, połyskujące elementy, które wyglądają jak subtelna biżuteria. Dzięki niej nawet prosta sukienka nabiera odświętnego charakteru. Nie trzeba już zakładać dużego naszyjnika, bo ozdoba sama przyciąga spojrzenia.

Zobacz także:

Cena wynosi 189,99 zł i na pierwszy rzut oka może wydawać się dość wysoka, ale warto przyjrzeć się bliżej materiałowi. Sukienka zawiera 39% bawełny i 9% wiskozy, które mogą poprawiać komfort noszenia. Pozostałe 52% stanowi poliester. Moim zdaniem na korzyść tej propozycji przemawiają przede wszystkim eleganckie wykończenie, klasyczna kolorystyka i fason, który nie powinien szybko wyjść z mody.

Sukienka z Mohito
fot. mohito.com

Ani obcisła tuba, ani bezkształtny worek. Ten krój subtelnie podkreśla kobiecą sylwetkę

Najbardziej spodobało mi się to, jak przemyślano fason sukienki. Ma dopasowaną linię, która delikatnie zaznacza talię i podkreśla proporcje sylwetki, ale nie jest przesadnie obcisła. Dół opada prosto, bez dodatkowych falban i marszczeń, dzięki czemu całość wygląda schludnie.

Ogromnym atutem jest również długość midi, sięgająca poniżej kolan. To eleganckie rozwiązanie zarówno na rodzinne uroczystości, jak i oficjalne spotkania. Sukienka nie jest przesadnie krótka, a jednocześnie nie zakrywa całych nóg.

Uwagę zwraca także dekolt typu łódka, który subtelnie eksponuje linię obojczyków. Do tego dochodzą krótkie, bufiaste rękawy. Ich zaokrąglony kształt nadaje ramionom objętości i ciekawie kontrastuje z dopasowaną talią. To właśnie ten detal sprawia, że sukienka nie wygląda jak zwykła, prosta dzianinowa tuba.

Zerknij też na te buciki: Nie czarne i nie brązowe. Borowikowe buty z Deichmanna wyglądają obłędnie, a 50-latki oszalały na ich punkcie

Jak nosić elegancką sukienkę po 60-tce? Wystarczy kilka dodatków, by wyglądać z klasą

Taka dzianinowa sukienka midi daje sporo możliwości stylizacyjnych. Na rodzinne przyjęcie połączyłabym ją z czarnymi czółenkami na niewysokim obcasie i małą, skórzaną torebką. Melanżowy materiał dobrze komponuje się z czernią, więc nie trzeba kombinować z kolorami.

Na uroczysty obiad czy spotkanie w restauracji świetnie sprawdziłyby się również eleganckie botki i długi, prosty płaszcz. Zrezygnowałabym natomiast z masywnej biżuterii. Broszka jest już wystarczająco efektowna, dlatego wystarczą niewielkie kolczyki i delikatna bransoletka.

Właśnie za takie rozwiązania lubię klasyczną elegancję. Nie wymaga przesadnego strojenia się, a dobrze dobrana sukienka potrafi zrobić znacznie większe wrażenie niż najbardziej wymyślny komplet.