Kiedy zobaczyłam złote czółenka z Deichmanna od razu pomyślałam o kobietach, które lubią wyglądać elegancko, ale nie chcą ograniczać się do bezpiecznej klasyki. Metaliczny połysk dodaje im odrobiny blasku, a kobiecy fason sprawia, że nadal pozostają niezwykle szykowne. Do tego teraz można dorwać je 30% taniej, więc trudno o lepszy moment na zakup tego typu butów. Będą znakomitym modowym akcentem każdej stylizacji.

WIDEO

player placeholder

Metaliczny połysk wraca w wielkim stylu

Metaliczne dodatki jeszcze niedawno kojarzyły mi się głównie z wieczorowymi wyjściami, ale już od jakiegoś czasu widzę doskonale, że moda się przenika. Złote i srebrne akcenty coraz śmielej pojawiają się w codziennych stylizacjach, a dobrze wyważony połysk potrafi wyglądać naprawdę elegancko.

Właśnie dlatego te czółenka tak przypadły mi do gustu. Złoty kolor dodaje im charakteru, ale sam fason pozostaje bardzo klasyczny. Nie mam więc wrażenia, że kupuję buty wyłącznie na specjalne okazje. Widzę je również z prostymi spodniami, jeansami czy sukienką midi. To sprawia, że takie buciki pasują idealnie do 50-latki ceniącej sobie elegancję, ale ze współczesnym twistem. 

Zobacz także:

To, co zwróciło moją uwagę, to także cena. Czółenka kosztują mniej jak 100 zł, dokładnie 90,95 zł (najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 103,95 zł, cena regularna: 129,99 zł).

Metaliczne czółenka z Deichmanna
Fot. deichmann.com

Klasyczny fason, który pięknie układa stopę

Największą zaletą tych czółenek jest dla mnie połączenie efektownego wykończenia z bardzo kobiecą formą. Smukły fason optycznie wydłuża stopę, a paseczek dodaje całości lekkości i sprawia, że but wygląda subtelniej.

Lubię takie modele szczególnie wtedy, gdy zależy mi na elegancji, ale nie chcę zakładać klasycznych szpilek. Czółenka są znacznie bardziej uniwersalne. Można wykorzystać je zarówno podczas rodzinnej uroczystości, jak i na kolacji, weselu czy spotkaniu ze znajomymi. Paseczek jest tu zresztą nie tylko ozdobą. Daje też dodatkowe podtrzymanie stopy, co doceniam szczególnie przy butach, które mają być noszone przez kilka godzin. Nie mówiąc o tym, jak wygodny jest obcas w formie słupka. Jest o wiele bardziej stabilny i komfortowy.

Dlaczego właśnie kobiety po 50. tak je polubiły?

Nie dziwi mnie, że ten model przypadł do gustu 50-latkom. W tym wieku wiele kobiet doskonale wie już, czego oczekuje od mody. Nie chodzi wyłącznie o to, żeby but był efektowny. Ma być kobiecy, elegancki, wygodny i przede wszystkim łatwy do wystylizowania. A te czółenka spełniają wszystkie te warunki.

Złoty kolor dodaje stylizacji świeżości, ale nie odmładza na siłę. To ważna różnica. Lubię ubrania i dodatki, które podkreślają kobiecość, zamiast próbować udawać coś, czym nie są. Mam też wrażenie, że metaliczne czółenka świetnie sprawdzają się u kobiet, które mają już w szafie sporo klasycznych ubrań. Jeśli większość garderoby opiera się na beżach, czerni, granacie, bieli czy szarościach, jeden błyszczący dodatek potrafi całkowicie odmienić efekt.

Nie tylko do sukienki

Pierwsze skojarzenie? Oczywiście sukienka. Ale właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa. Ja zestawiłabym te czółenka również z szerokimi spodniami w kant i prostą koszulą. Z jeansami i marynarką stworzą z kolei bardziej swobodny zestaw, w którym złoty akcent będzie grał pierwsze skrzypce. Widzę je też z satynową spódnicą, eleganckimi cygaretkami czy garniturem. W każdym przypadku buty dodadzą stylizacji odrobinę blasku, ale nie odbiorą jej elegancji.

To właśnie dlatego uważam je za znacznie bardziej uniwersalne, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.

Komu poleciłabym te metaliczne czółenka?

Przede wszystkim kobietom, które lubią klasyczną elegancję, ale mają ochotę od czasu do czasu dodać stylizacji odrobinę charakteru. To świetny wybór dla fanek sukienek, garniturów i prostych zestawów, które potrzebują jednego mocniejszego akcentu. Szczególnie dobrze widzę je u kobiet po 50., które nie potrzebują już eksperymentować z każdym trendem, żeby wyglądać modnie. Czasem wystarczy naprawdę dobry fason, szlachetny kolor i jeden efektowny detal.

A tutaj mamy wszystkie trzy. Do tego 30% rabatu. Sama wiem, że w takim przypadku trudno przejść obok bez choćby krótkiego spojrzenia na rozmiarówkę.


Czytaj także: