Mam teorię, że najlepsze zakupy rzadko robi się pod wpływem impulsu. Zwłaszcza jeśli chodzi o rzeczy z wyższej półki. Jeszcze kilka lat temu, widząc buty od marek premium, najczęściej zamykałam kartę w przeglądarce z myślą: "może kiedyś". Dzisiaj robię coś zupełnie innego. Czekam. Nie dlatego, że przestały mi się podobać. Wręcz przeciwnie. Po prostu wiem, że klasyczne modele nie znikną z mody po jednym sezonie. A skoro tak, to nie widzę powodu, żeby płacić za nie pełną cenę.
WIDEO…
Tak właśnie było z tymi lordsami Michael Kors. Kiedy zobaczyłam, że na wyprzedaży w eobuwie mogę zostawić w portfelu 316 zł, decyzję podjęłam wyjątkowo szybko. Bo są zakupy, przy których satysfakcję daje nie tylko nowa para butów, ale też świadomość, że skorzystało się z genialnej okazji.
Najlepsze buty w szafie wcale nie muszą być kupione za najwyższą cenę
Mam wrażenie, że wokół marek premium narosło sporo mitów. Jednym z nich jest przekonanie, że to zakupy dostępne tylko dla nielicznych. Tymczasem wyprzedaże od lat pokazują coś zupełnie innego. To właśnie wtedy najłatwiej kupić rzeczy, które zostaną z nami na długo. Nie sezonowy hit, który za kilka miesięcy przestanie cieszyć, ale klasyczny fason, do którego będziemy wracać przez kolejne lata.
Coraz częściej łapię się na tym, że podczas promocji omijam najbardziej krzykliwe trendy. Zamiast tego szukam prostych modeli od dobrych marek. Takich, które swoją jakością i ponadczasowym designem obronią się również wtedy, gdy zmienią się kolejne modowe kierunki. A lordsy zdecydowanie do tej kategorii należą. Są w modzie od lat i od lat są tak samo chętnie wybierane i to przez każdą kobietę.
Regularna cena lordsów to aż 809,99 zł, a teraz kupisz je za 493,99 zł (najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 548,99 zł). Dostępne są w rozmiarach 37-43,5, ale musisz uważać. Taka oferta przyciągnęła już wiele kobiet, więc niektóre rozmiary zniknęły z magazynu.

Są fasony, które nie znają pojęcia metryki
Moda potrafi być bezlitosna. Jednego roku wszyscy noszą masywne sneakersy, chwilę później baleriny, później mokasyny, a za moment pojawia się kolejny obowiązkowy fason. Lordsy od dawna funkcjonują trochę obok tych zmian. Są obecne w modzie już od lat i zawsze robią takie samo wrażenie: eleganckich, prostych, z klasą. I chyba właśnie dlatego podobają mi się tak bardzo.
Dwudziestolatka założy je do szerokich jeansów i T-shirtu. Kobieta po czterdziestce zestawi z materiałowymi spodniami i marynarką. Pięćdziesięcio- czy sześćdziesięciolatka stworzy z nimi elegancki komplet na rodzinne spotkanie albo spacer po mieście. W każdym z tych przypadków wyglądają równie naturalnie.
To jeden z niewielu modeli, który nie próbuje odmładzać ani dodawać powagi. Po prostu dobrze uzupełnia garderobę i daje ogromną swobodę w tworzeniu stylizacji. Podoba mi się również ich dyskretna elegancja. Nie dominują całego stroju, ale sprawiają, że całość od razu wygląda bardziej dopracowanie. A czasem właśnie takie dodatki robią największą różnicę.
Klasyka broni się wtedy, gdy naprawdę chce się ją nosić
Często słyszymy, że coś jest ponadczasowe. Mam jednak wrażenie, że to słowo bywa nadużywane. Dla mnie ponadczasowe są tylko te rzeczy, po które sięgam bez zastanowienia. Takie, które nie wymagają analizowania trendów ani przeglądania inspiracji. Zakładam je, bo wiem, że będą pasowały.
Lordsy należą właśnie do tej grupy. Świetnie odnajdują się zarówno w codziennych stylizacjach, jak i podczas bardziej eleganckich okazji. Są wygodniejszą alternatywą dla wielu półbutów, a jednocześnie wyglądają znacznie bardziej szykownie niż sportowe obuwie.
Oszczędność na markach premium
Coraz rzadziej szukam rzeczy, które mają zrobić wrażenie tylko przez jeden sezon. Znacznie bardziej cieszą mnie zakupy, przy których wszystko się zgadza: jakość, cena i świadomość, że za kilka lat nadal będę chciała po nie sięgać. I właśnie dlatego wyprzedaże lubię bardziej niż premiery nowych kolekcji, zwłaszcza w odniesieniu do marek premium. To wtedy najłatwiej znaleźć rzeczy, które normalnie długo odkładałyby się na listę marzeń.
Te lordsy Michael Kors są dla mnie dokładnie takim przykładem. Nie kupiłam ich dlatego, że mają rozpoznawalne logo. Kupiłam je dlatego, że to klasyczny fason, który od lat nie wychodzi z mody, pasuje kobietom w każdym wieku i daje poczucie, że dobrze zainwestowałam swoje pieniądze. A takie zakupy cieszą zdecydowanie najdłużej.



























