Dzisiejsi nastolatkowie wyjątkowo często mają loki. Zanim jednak zaczniemy zastanawiać się nad wpływem zawartości siarczanów w wodzie i dodatkiem cynku do energetyków na skręt włosa, naszą uwagę powinien zwrócić fakt, że ta mutacja genetyczna zdaje się dotykać głównie chłopców. 

WIDEO

player placeholder

Ich loki dziwnym trafem zazwyczaj gęsto wiją się nad czołem i na czubku głowy, boki pozostają zaś podgolone. A więc moda, drogie panie! I to o tyle dziwniejsza, że oparta o zabieg trwałej ondulacji, który większość z nas zdążyła już na dobre wyrzucić z pamięci. 

Fryzura na brokuła

Fryzura dorobiła się już nawet nazwy broccoli hair (ang. brokułowe włosy), ze względu na swój osobliwy kształt, choć w Polsce bywa też czasem nazywana włosami a la vifon (od faktury makaronu z zupek chińskich). 

Zobacz także:

Broccoli hair w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy stało się tak powtarzalne, że zaczęło działać jak mundurek chłopaka z TikToka: za duża bluza, szerokie spodnie, zdjęcie w lustrze i loki zasłaniające pół czoła. Gdy w 2024 roku pokazano pierwsze zdjęcia z planu nowego „Supermana” z noszącym taką właśnie fryzurę David Corenswet, nie było już wątpliwości, że trwała wchodzi do mainstreamu. 

Moda na tego typu fryzury wyszła, jak większość dzisiejszych mód, z Azji, której mieszkańcy zakochali się w możliwości przełamania struktury swoich ciemnych i dość trudnych do pofarbowania – a o wiele łatwiejszych do zakręcenia – włosów. Z k-popu trend przejęli amerykańscy TikTokerzy. W 2020 roku 15-letni Dillon Latham obiecał, że zrobi sobie trwałą za pół miliona polubień. Zdobył dwa miliony, a nagranie z salonu – osiem milionów wyświetleń. W Polsce najpierw koledzy śmiali się z “tego po trwałej”, potem sami przychodzili do szkoły w lokach. Przy okazji wyciągnęli z fryzjerskiego składziku zabieg kojarzony dotąd ze starszymi paniami.

– Gdy zaczynałam pracę 25 lat temu, trwałe wykonywało się już coraz rzadziej i raczej starszym paniom. Potem na jakieś 15 lat niemal zniknęły, bo klientki nie chciały ich robić. Powróciły dwa–trzy lata temu za sprawą młodych chłopaków – głównie nastolatków, czasem studentów – mówi Emilia, właścicielka Atelier Emilia Liwska. 

Od żyrandolu nad głową do płynu 

Pomysł, by zmusić proste włosy do długotrwałego skrętu, ma znacznie więcej niż 25 lat. Pod koniec XIX wieku Marcel Grateau układał fale rozgrzanymi szczypcami, problem polegał na tym, że znikały po kontakcie z wodą. Przełom przyniósł Karl Nessler, niemiecki fryzjer pracujący w Londynie, który w 1906 roku zaprezentował trwałą ondulację.

Pierwszą modelką została jego żona Katharina Laible, co w historii wynalazków związanych z urodą rzadko bywa dobrą wiadomością dla żony. Włosy nawijano na metalowe pręty, pokrywano zasadowym preparatem i podgrzewano elektrycznie. Pierwsze próby skończyły się poparzeniami oraz spalonymi włosami. Udoskonalona aparatura przypominała żyrandol podłączony do głowy, ale dawała loki, które trzymały się i po myciu. Wynalazek jakoś się jednak nie przyjął. 

Szał na stylizowane fale i loki na dobre zapoczątkowało kino lat 20. i 30., ale przełom nastąpił 1938 roku, gdy Arnold F. Willatt opracował tzw. zimną trwałą. Zewnętrzne źródło ciepła i wisząca nad głową maszyneria przestały być konieczne: włosy nawijało się na wałki, a ich strukturę zmieniał preparat chemiczny. Pierwsza wersja procesu zajmowała od sześciu do ośmiu godzin i to właśnie ona dała początek dzisiejszym zabiegom. 

Gdy po wojnie Europa podnosiła się z gruzów, mało kogo było stać na fryzjerów. Trwałą zaczęto więc sprzedawać w butelce – do domowego nałożenia. Reklamy preparatu Toni pytały “Which twin has the Toni?”, czyli która z bliźniaczek ma domową trwałą – sugerując, że nie ma żadnej różnicy między pracą fryzjera a ondulacją DIY (przekazy, jak było w rzeczywistości znaleźć można pewnie w skropionych łzami pamiętnikach z epoki). 

Lata 50. przyniosły peak popularności krótkich loków, pasujących do wizerunku perfekcyjnej żony i matki z przedmieść, by wyjść z mody na kolejne 20 lat. Hipisowska młodzież, ze swoimi długimi do pasa włosami manifestowała między innymi pogardę dla tej manifestacji schludności. Z ułożonych fryzur swoich matek, którymi dziś tak się zachwycamy, naśmiewali się pewnie podobnie, jak dzieci kobiet, które z uporem maniaka chodziły na trwałą, gdy wszyscy robili balejaż. 

Trwała wracała powoli wraz z disco i modą na afro, by przeżyć drugą młodość w latach 80. Włosów optycznie powinno być jak najwięcej, jak u bohaterki tanecznego hitu "Flashdance” albo u Roberta Planta z Led Zeppelin (choć tego o trwałą nikt nie podejrzewał, był archetypem cool gwiazdy rocka swoich czasów) 

Pomagały pianka, tapirowanie i lakier, niezależnie od płci, a jeśli ktoś nie chciał się męczyć – paląca włosy trwała.

W latach 90. prostownica zmieniły baranka w relikt przeszłości. Sam motyw był jednak nadal na tyle rozpoznawalny, że bohaterka “Legalnej blondynki” rozwikłała zagadkę zabójstwa, łapiąc świadka na kłamstwie – kobieta twierdziła, że po powrocie z trwałej wzięła prysznic, zaś Elle Woods wiedziała, że po trwałej włosów się nie myje.  

Trwała w praktyce

Dzisiejsza trwała nie ma jednego  wcielenia. Może dawać drobny skręt, większe fale, odbicie od nasady albo jedynie zmianę tekstury. Wiele kobiet przychodzi jednak ze zdjęciem loków wykonanych lokówką i oczekuje, że obudzi się z nimi przez następne pół roku.

– Kiedyś trwała oznaczała głównie rodzaj “baranka” wokół głowy. Obecnie wykonuje się wiele wariacji na wałkach różnej grubości. Przez ostatnie kilkanaście lat zmieniły się też techniki nakręcania, składy preparatów, do których dodaje się więcej substancji pielęgnujących, oraz same wałki. Gdy zaczynałam, używało się drewnianych, a dziś pracujemy także na gumowych papilotach wykorzystywanych do zwykłych loków. Chodzimy na szkolenia fryzjerskie  – tłumaczy właścicielka Atelier Emilia Liwska.

Nawet gdy trwała była niemodna, salony wykonywały tzw. headline – łagodniejszy zabieg odbijający włosy u nasady. Dziś inspiracje przychodzą także z Azji Wschodniej, gdzie trwałą nadaje się prostym włosom teksturę. 

Fakt, że trwałe są dziś naturalniejsze i nie niszczą włosów tak, jak właściwie przez cały XX wiek, nie powinno jednak przysłonić tego, czym trwała pozostaje od strony chemicznej. Preparat redukujący rozrywa część mostków dwusiarczkowych w keratynie włosa, dzięki czemu można nadać mu kształt wyznaczony przez wałek. Neutralizator pozwala utworzyć wiązania ponownie – już w nowym położeniu. Odżywcze dodatki mogą co najwyżej ograniczać skutki zabiegu.

– Rdzeń preparatów do trwałej pozostał ten sam. Trwała nadal jest jedną z najsilniejszych ingerencji chemicznych we fryzjerstwie, porównywalną pod tym względem z rozjaśnianiem – podkreśla Emilia.

W jej salonie zaleca się wykonywanie zabiegu nie częściej niż co cztery miesiące na krótszych włosach i co sześć na długich. Nie dlatego, że w wyznaczonym dniu lok nagle znika. Skręt może stopniowo osłabnąć, ale poddany preparatowi odcinek włosa pozostaje chemicznie zmieniony; prosta jest dopiero nowa część odrastająca od nasady. Przy bardzo długich włosach dochodzi również ich ciężar, dlatego obecnie nie ma metody gwarantującej na nich mocny, równy skręt na całej długości.

Pierwszym kryterium nie powinien być więc wymarzony rozmiar loków, ale stan włosów. Zabieg można znaleźć już za 200 zł, ale Emilia odradza wybór salonu wyłącznie według ceny oraz wykonywania ondulacji na osłabionych, rozjaśnianych pasmach. Warto zapytać o doświadczenie fryzjera, używane produkty i ocenę kondycji włosów. Preparaty z wyższej półki mogą ograniczyć ryzyko, ale go nie usuwają. Trzeba też wiedzieć, że trwała zazwyczaj rozjaśnia nieco włosy, nawet jeśli wcześniej nie były farbowane. 

– Zrobienie trwałej bez zniszczenia włosów jest sztuką. W moim salonie nie każda fryzjerka wykonuje ten zabieg. To nieprawda, że dziś włosów nie da się już spalić, bo preparaty są nowoczesne. Trafiła do mnie klientka, której po źle wykonanej trwałej włosy ciągnęły się jak guma. Nie dało się ich uratować, trzeba było ściąć je tuż przy skórze głowy – opowiada.

Po zabiegu włosy wymagają innego traktowania niż proste. Nie powinno się rozczesywać ich na sucho, ponieważ łatwiej wtedy o puch i rozbicie skrętu. Do tego potrzebują regularnego nawilżania i specjalnych kosmetyków do loków. Słowem: trwała może oszczędzać czas rano, ale niekoniecznie pracę związaną z pielęgnacją.

Robić, czy nie robić – oto jest pytanie

Moda na ondulację wyszła drzwiami, by wrócić przez uchylony lufcik: najpierw jako wyśmiewany brokuł na głowie nastolatka, dopiero później jako propozycja dla kobiet. Patrząc na imponujące skręty na głowach chłopaków, przypomniały sobie o zabiegu, którego zarzekały się, że nigdy już nie powtórzą.

Kiedyś “dobra” trwała miała jak trwała wyglądać, dziś najlepiej, żeby wyglądała jak geny, ewentualnie fryzurę surferki schnącą na słońcu. Włosy nie wiedzą jednak, czy są barankiem czy headline’m dodającym objętości. W obu przypadkach ich struktura zostaje trwale zmieniona.

Czy warto? Jak to bywa, przy prawdziwych, nie zaś marketingowych odpowiedziach: to zależy. Włosy mają jednak to do siebie, że zawsze odrastają. 


Czytaj także:

Niesprzedane ubrania szły do spalarni, teraz będzie można kupić je w outlecie. Co zmienia się w Twoich zakupach po wejściu nowych przepisów?