Reklama

Według mnie idealny tusz do rzęs na opadającą powiekę powinien spełniać kilka kryteriów: mieć wygodną szczoteczkę, raczej gęstą konsystencję, szybko zasychać i... pięknie wydłużać rzęsy. Przedstawię ci 5 produktów, które od lat rotuję w mojej kosmetyczce.

1. Eveline Cosmetics Variete to moja drogeryjna perełka

Mój absolutny numer jeden, którego zużytych opakowań nie zliczę, to Eveline Cosmetics Variete. O tym, jak bardzo go lubię może świadczyć stan zużycia tubki ze zdjęcia. To tusz, który mam zawsze w kosmetyczce, od kilku lat niezmiennie towarzyszy mi w codziennym makijażu. Jeśli chcę prosty, szybki poranny make-up do biura, sięgam właśnie po niego.

Moją ulubioną jest zwłaszcza brązowa, ale to dlatego, że przy moich jasnych włosach zwyczajnie ten kolor wygląda o wiele naturalniej niż czarna mascara. Natomiast przetestowałam również wersję czarną i jest równie dobra. Konsystencja obu jest zbliżona do siebie, więc to kwestia jedynie odcienia, który preferujesz i efektu, którego oczekujesz. Czarna dla ultramocnego podkreślenia rzęs lub dla brunetek i szatynek, a brązowa dla blondynek lub kogoś, kto chce jedynie efekt subtelnego makijażu.

Niewielka, sylikonowa szczoteczka dobrze rozczesuje włoski, a pokrycie rzęs od samej nasady jest z nią bardzo proste. Szybko zastyga, nigdy mi się nie odbiła przy malowaniu i dodatkowo ma naprawdę świetną cenę. Dostępność to jej kolejna zaleta. Kupuję ją zazwyczaj w najbliższym Rossmannie.

Eveline Cosmetics Variete
Eveline Cosmetics Variete, fot. archiwum prywatne

2. Maybelline Sky High to idealny tusz na opadającą powiekę

Długo nie mogłam się przełamać do kupienia mascary Maybelline Sky High. Kiedy przetestowałam ją pierwszy raz, już była bestsellerem i viralem w mediach społecznościowych. Można powiedzieć, że uległam pod naporem wszystkich internetowych poleceń. Czy żałuję? Absolutnie! Szybko się okazało, że ten cały szum wokół niej to nie tylko czcze gadanie, ale realne rezultaty.

Szczoteczka w formie silikonowej piramidki bardzo dobrze mi się sprawdza. Dobrze wyczesuje włoski i ładnie podkreśla rzęsy bez sklejania ich. Jest wygodna w użyciu i bardzo trwała. Nie zauważyłam, żeby kiedykolwiek mi się osypała.

Wiesz, za co jeszcze ją lubię? Za niesamowitą kolorystyczną gamę. Odkąd zaczął się trend na kolorowe mascary, z chęcią sięgam po zupełnie inne odcienie niż podstawowa czerń i brąz. Aktualnie w kosmetyczce mam wersję Plum Twilight i aż mi szkoda, że powoli jej żywotność się kończy i prawdopodobnie będę musiała ją wymienić. Sky High jeśli chodzi o cenę nie wypada tak korzystnie, jak Eveline Cosmetics, ale staram się zawsze korzystać z promek przy ich zakupie.

Maybelline Sky High
Maybelline Sky High, fot. archiwum prywatne

3. L'Oréal Paris Panorama to idealnie czarna mascara

Jeszcze chwilę temu w mojej kosmetyczce miałam jeszcze L'Oréal Paris Panorama. Gdybym tworzyła ten tekst jeszcze tydzień temu, mogłabym śmiało pokazać ten tusz jako moje kosmetyczne denko. Niestety, już zdążyłam wyrzucić opakowanie i aktualnie stoję przed decyzją, jaką czarną mascarę wybrać tym razem.

To tusz do rzęs, który przede wszystkim zapewnia pogrubienie. To właśnie efektowi "panoramicznej objętości" zawdzięcza swoją nazwę. Producent obiecuje, że wystarczy jedno pociągnięcie, aby zobaczyć pełen wachlarz rzęs. Faktycznie, jedna warstwa już widocznie odmienia wygląd oka, ale ja najbardziej ją lubię przy dodatkowym pociągnięciu. Mam dość mocno opadającą powiekę, więc jeśli używam tuszu, który ma mi dać dramatyczny efekt, wolę zbudować krycie.

Wielopoziomowa szczoteczka z długimi i krótkimi włoskami również wykonana jest z sylikonu. Zauważyłam, że to właśnie różdżki z tego tworzywa sprawdzają się przy moich oczach najlepiej. Ten tusz nie zostawia grudek, nie osypuje się i nie rozmazuje. Na włoskach zastyga, co jest zdecydowanym plusem przy opadającej powiece.

L'Oréal Paris Panorama
L'Oréal Paris Panorama, fot. mat. prasowe Notino

4. Benefit Cosmetics They're Real! Magnet to świetny tusz wydłużający

Jeśli chodzi o tusze do rzęs, których zużyłam kilka opakowań i co jakiś czas do nich wracam, nie mogę przegapić Benefit Cosmetics They're Real! Magnet. Jeśli chodzi o efekt wydłużenia, jaki można uzyskać, a przy tym nie obciążyć za mocno delikatnych włosków, to jest to jedna z lepszych mascar do polecenia. Przy dwóch-trzech warstwach moje rzęsy sięgały brwi i to nie jest nawet żart.

Sam tusz poza wydłużeniem daje również efekt liftingu, więc rzęsy są ładnie podkręcone i mają piękny kształt, który komplementuje każdy makijaż oka. Formuła ma mocny, czarny pigment, a wygodna szczoteczka sprawia, że można szybko pokryć włoski od samej nasady.

Plusem tego tuszu jest też to, że efekt można budować. Jedna warstwa da subtelniejszy rezultat, a dołożenie kolejnych sprawi, że uzyskasz naprawdę "magnetyczny" efekt przyciągającego uwagę spojrzenia.

Benefit Cosmetics They're Real! Magnet
Benefit Cosmetics They're Real! Magnet, fot. mat. prasowe Sephora

5. Essence I Love Extreme dla fanek mocnego podkreślenia oka

Wracając do drogeryjnych tuszy, mam dla ciebie jeszcze jedną perełkę, a jest nią Essence I Love Extreme. To tusz, który często spotkasz za cenę niższą niż kawa na mieście, a efekt jest jak z luksusowej marki. Ma naprawdę mocny, czarny pigment, więc jest propozycją dla kogoś, kto lubi mocno podkreślać oko, a efekt "clean girl" to dla niego zdecydowanie za mało.

Odpowiednio wyprofilowana szczoteczka sprawia, że formuła ma szansę dotrzeć do każdego włoska, również w wewnętrznym kąciku oka. Ma kremową formułę, która miękko pokrywa każdą rzęsę. Nadaje spojrzeniu głębi poprzez zwiększenie objętości.

Essence I Love Extreme
Essence I Love Extreme, fot. mat. prasowe Rossmann

Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama