Zdradzę ci mój ulubiony beauty tip. Bez niego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji
Istnieje pewien beauty tip, bez którego nie wyobrażam sobie swojej codziennej pielęgnacji. Skin flooding to coś, co polecam ci serdecznie jako redaktorka beauty. Lepszego nawilżenia do tej pory nie osiągnęłam. Dowiedz się więcej na ten temat.

Codzienna pielęgnacja skóry wymaga odpowiednich technik. Jeżeli chcemy, aby była dogłębna i zadziałała na naszą cerę jak najlepiej, warto pamiętać o kilku kluczowych zasadach. Kosmetyki bowiem nie wystarczą, trzeba jeszcze wiedzieć, jak je stosować i w jakiej kolejności. Niedawno pisałam o koreańskich 3 krokach w pielęgnacji, które są absolutnym must have podczas rutyny. Teraz jednak zdradzę ci mój beauty tip, jakim jest skin flooding. Bez niego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Zobacz, na czym polega.
Bez tego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji
Dużo mówi się na temat sandwitch beauty oraz różnych innych technik pielęgnacyjnych. Jako redaktork beauty przetestowałam już wiele z nich i jedna szczególnie przypadła mi do gustu - do tego stopnia, że nie wyobrażam sobie już bez niej swojej codziennej rutyny.
Mowa o skin flooding, czyli tzw. polewaniu skóry. Składa się on dokładnie z 5 podstawowych kroków, a dodatkowo można zastosować szósty element. Kluczowe jest tu oczywiście nawilżanie, nawilżanie i jeszcze raz nawilżanie. Jak dokładnie powinno to przebiegać?
Skin flooding to mój beauty tip numer 1
Nawilżanie skóry to coś, co w pielęgnacji istnieje od dawna, ale od niedawna cieszy się tak dużą popularnością - w związku z różnymi nawadniającymi składnikami aktywnymi, jakimi są np. kwas hialurowy czy świeżutki na naszym rynku PDRN. Skin flooding idzie jeszcze o krok dalej.
Ta technika polega na nakładaniu warstw produktów nawilżających na wilgotną skórę. Chodzi o to, aby nie dać cerze wyschnąć między kolejnymi krokami pielęgnacji. Wówczas sprawiamy, że skóra zatrzymuje wodę w naskórku i chłonie ją jeszcze bardziej - niczym gąbka. Jak powinno to wyglądać krok po kroku?
Jak wygląda mój skin flooding krok po kroku?
Mój skin flooding stosuję codziennie - rano i wieczorem. Po przebudzeniu składa się on z 5 podstawowych kroków.
- Na początek oczyszczam buzię, myjąc ją przy pomocy wody i mleczka lub żelu - w zależności od tego, co mam pod ręką.
- Delikatnie osuszam twarz, przykładając ręcznik, ale nie za mocno - nie pocieram skóry i pozwalam jej pozostać lekko wilgotną.
- Na to nakładam tonik, ale nie przy pomocy wacika. Wylewam płyn na dłonie i wklepuję go w skórę niczym mężczyźni wodę kolońską.
- Teraz czas na serum. Może to być serum z kwasem hialuronowym lub inny dogłębnie nawilżający produkt.
- Na koniec emolient, czyli krem. Rano często wybieram krem z witaminą C i do tego SPF. Wieczorem może być to kosmetyk z peptydami, niacynamidem lub retinolem - w zależności od sezonu.
I teraz czas na punkt numer 6, na który można się zdecydować lub nie trzeba - w niektórych przypadkach jest to nawet wykluczone. Chodzi o nałożenie kosmetyku okluzyjnego - np. lekki olej arganowy. Tu jednak dwie uwagi. Nakładamy to raczej wieczorem niż w dzień - tłusta cera może sprawić, że makijaż nie będzie się utrzymywał dobrze, a pory zaczną się zatykać. Jeżeli natomiast masz tłustą skórę i skłonną do zanieczyszczeń, lepiej całkowicie zrezygnuj z jej olejowania.
Czytaj także:
- Jako redaktorka beauty wybieram 3 kremy ujędrniające. Dają efekt smooth skin
- "Z potrzeby, z ciekawości, z nudy". Polki pokochały hi-tech i mają apetyt na więcej
- Jako redaktorka beauty do makijażu używam tych 3 tanich kosmetyków. To moja opcja do pracy

