Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) w ostatni piątek (26 czerwca) wydał ostrzeżenia na najbliższe dni – większość województw dosięgnie fala upałów, której synoptycy przypisali trzeci, najwyższy stopień zagrożenia. Zanim burza obmyje kraj, czekają nas trzy ekstremalne dni – temperatury sięgną 37 stopni, a wedle niektórych prognoz nawet 38 stopni. To o ponad 10 stopni więcej niż średnia temperatura przełomu czerwca i lipca.
WIDEO…
Wyjdę jednak z roli pogodynki, nie dorzucę też porad o konieczności używania SPF i picia wody, bo będzie o kobietach. Konkretnie o kobietach w czasach upałów.
Ekstremalne temperatury napędzają życie nocne. Nie chodzi jednak o piwo nad Wisłą ani klubowy parkiet, tylko o logistykę, jak choćby odkładanie wyjścia z psem, żeby nie dostał udaru cieplnego. Do tego zakupy. I tu zaczyna się ta opowieść.
Zarządzanie ryzykiem
W upalny wieczór wokół supermarketów pojawiają się one – kobiety z siatami. Żadnego nositorby do pomocy. Mężowie i synowie nie rozróżniają wszak koperku od pietruszki, a nawet jeśli rozróżniają, to w wielu domach udają, że skill robienia zakupów spożywczych wymaga specjalistycznego szkolenia.
Ktoś musi sprawdzić, czy w lodówce jest coś na jutro. Ktoś musi kupić owoce, wodę, karmę dla psa, elektrolity dla matki, która „nie będzie tyle piła, bo nie chce jej się chodzić do toalety”. Ktoś musi zapytać, czy dziecko ma czapkę, czy babcia zasłoniła okna. Tym kimś zazwyczaj jest kobieta.
Upał nie tylko podnosi temperaturę powietrza, ale też wyciąga na powierzchnię podział obowiązków. W tak ekstremalnych warunkach dochodzi do niego zarządzanie ryzykiem: dziecko, pies, starsi rodzice, jedzenie, zakupy, transport, leki, okna, wiatrak, woda.
Na domiar biologia uzbroiła kobiety w niekorzystny pakiet. Już choćby rozmiar ciała – nie trzeba znać się na termofizyce, żeby wiedzieć, że obiekt (tu: człowiek) nagrzewa się tym szybciej, im jest mniejszy.
Przeciętnie pocimy się też mniej niż mężczyźni (tak, wiem, przy 37 stopniach trudno w to uwierzyć). Do tego zaczynamy pocić się przy wyższej temperaturze ciała. Może i pot jest mało estetyczny, ale to podstawowy mechanizm chłodzenia organizmu.
Pot ma zresztą fatalny PR, zwłaszcza u kobiet. Kobieta powinna być świeża kiej pączek róży, pachnąca, a do tego jej ciało powinno być dyskretne i ukrywać objawy cielesności. Miesiączka ma być niewidzialna, a pot niewyczuwalny. O menopauzie się nie mówi, chyba że jest się marketingowcem sprzedającym suplementy “na ten czas”. Kobiece ciało ma znosić temperaturę bezobjawowo.
Weźmy okres w czasie upałów. Sam w sobie potrafi oznaczać ból brzucha, obrzęki, migrenę, zmęczenie i wiele innych, gorszych objawów. Do tego w drugiej połowie cyklu temperatura ciała może być naturalnie wyższa. Miesiączka latem zamienia się w stan wyjątkowy, bo objawy potrafią się na siebie nałożyć. Gorszy sen, odwodnienie, ból głowy, skurcze, podrażnienia skóry, podpaska przyklejona do ciała. Mało instagramowy pakiet.
Wysoka temperatura nie pyta, czy w tramwaju działa klima, który mamy dzień cyklu i czy wszyscy w domu zdrowi. Po prostu dokłada swoje, cynicznie podszywając się pod wakacje.
Podobnie jest z menopauzą. Uderzenia gorąca i nocne poty należą do jej najczęstszych objawów. Potrafią wybudzać, przyspieszać bicie serca i dawać wrażenie, że organizm nagle stracił kontakt z resztą świata. Latem nie trzeba wiele, żeby zrobiło się gorzej. Kobieta w menopauzie rzadko kiedy jest bohaterką komedii romantycznej o nowym etapie. Częściej wygląda to tak, że jeszcze pracuje, ogarnia dom, pomaga dzieciom i pilnuje starzejących się rodziców.
Upały są szczególnie niebezpieczne dla osób starszych. Wiemy to wszyscy, przynajmniej w teorii. W praktyce ktoś musi jeszcze zadzwonić, zawieźć wodę, kupić leki, przypomnieć o zasłonięciu okien, sprawdzić, czy ojciec nie postanowił kosić działki o czternastej, bo „teraz ma czas”. W wielu rodzinach ten system alarmowy ma kobiece imię. Córka, żona, siostra, synowa. Ktoś, kto pamięta za kilka osób naraz.
Do tego dochodzi ubranie. Mężczyzna w upał może zdjąć koszulkę. Na działce, nad rzeką, na rowerze, czasem niestety także w miejscach, w których nikt sobie tego nie życzy. Jego ciało nie musi być idealne, żeby uznano, że jest mu po prostu gorąco. Kobieta ma mniejszy margines swobody. Za krótko – prowokuje. Za obcisło – przesadza. Bez stanika – robi manifest albo „nie ma wstydu”. Z potem pod biustem.
Lepki temat
Tu właśnie kończy się neutralna rozmowa o pogodzie, a zaczyna społeczna kontrola ciała. Mężczyźnie wolno wyglądać, jakby było mu gorąco. Kobieta powinna wyglądać, jakby panowała nad sytuacją. Także wtedy, kiedy sytuacja polega na tym, że skóra klei się do ubrania, stopy puchną, a włosy po pięciu minutach od wyjścia z domu żyją własnym życiem.
Jest jeszcze higiena. Temat śliski, bo łatwo skręcić w rubaszny dowcip. Nie chodzi o to, że kobiety z definicji pachną lepiej, a mężczyźni gorzej. Chodzi raczej o społeczne przyzwolenie.
Dziewczynki wcześnie uczą się, że mają być czyste, świeże, ogolone, zabezpieczone. Chłopiec, który wraca spocony, „biegał”. Mężczcyzna, który się spocił, „jest facetem”, jak Ronaldo, czy inny Messi (potem jeszcze bezwstydnie koszulkami się wymieniają!). Kobieta, która się spociła, czegoś nie dopełniła – jakoś u koleżanki tak nie widać.
Zdanie „wszyscy źle znosimy upały” jest prawdziwe tylko do pewnego momentu. W aplikacji pogodowej każdy widzi te same 37 stopni. W życiu jedni zdejmą koszulkę, siadają w cieniu i mówią, że kiedyś też było gorąco, jakie ocieplenie panie. Inne sprawdzą, czy dziecko ma czapkę czy matka odebrała telefon, czy tampon nie przeciekł, czy można jeszcze wyjść z psem, czy w lodówce jest coś na kolację i czy nie obrazimy nikogo strużką potu na karku.
Może powinnyśmy wziąć przykład z kobiet z południa Europy – kupić wielkie okulary, wielki wachlarz i zachowywać się, jak gdyby nas to wszystko nie dotyczyło. Trudno odzwyczaić się od tego, co uważało się tak długo za swój podstawowy obowiązek. Po wtorkowej burzy, można poćwiczyć na przyszłość w 30 stopniach.
Czytaj także:
- Wybrałam TOP 5 świeżych perfum idealnych na lato. Pachną jak wakacje w słonecznej Italii
- Zamiast dzieci wybieram wakacje. Pokolenie bezdzietnych turystów to dziś ratunek dla branży turystycznej
- Kochanka, kłamstwa i posty na grupach. Polujemy na "tę drugą", a facetom dajemy immunitet



























