Reklama

Wiele z nas szuka nie tylko perfum o pięknym zapachu, ale również przystępnych cenowo. Stąd ogromna popularność marek, które dostępne są w drogeriach oraz dyskontach, a także arabskich propozycji. Warto jednak wiedzieć, że w tej kategorii mamy mocnego polskiego zawodnika – Made In Lab. Marka posiada w swojej ofercie zarówno oryginalne kompozycje, jak i inspiracje kultowymi perfumami. Przetestowałam obie te kategorie i znalazłam swoich ulubieńców.

Autorskie perfumy Made In Lab

Kiedy dowiedzialam się, że marka wydaje specjalną serię Treats, wiedziałam, że muszę ją wypróbować. Do wyboru mamy 4 kompozycje: Vanilla Fudge, Praline Haze, Cherry Tarte oraz Milky Matcha. W moje ręce trafiły dwie ostatnie propozycje.

Zacznijmy od Cherry Tarte. Dlaczego zdecydowałam się na ten zapach? Odpowiedź jest prosta: ubóstwiam wiśniowe perfumy, zwłaszcza wiosną i latem. Własnie dlatego ta kompozycja wydała mi się idealną propozycją na ten czas. Soczysty owoc znajdziesz w nutach głowy. Towarzyszy mu malina i bergamotka. Serce stanowi delikatne przełamanie. Słodycz praliny przeplata się z kwiatami: heliotropem, różą, jaśminem sambac. Baza, na której wybrzmiewa reszta składników, to palo santo, fasola tonka, paczula i drzewo gwajakowe.

Cherry Tarte to zdecydowanie beztroski zapach. Słodki, ale nie w sposób ulepny i ciężki. To nie jest aromat, który zbije cię z nóg swoją intensywnością po jednym psiknięciu. To sprawia, że z pewnością poleciłabym go do używania nawet w trakcie cieplejszych dni. Jest leciutki, ale jednocześnie dobrze wyczuwalny. To raczej zapach bliskoskórny, więc nie musisz się obawiać, że będzie swoją obecnością przytłaczać otoczenie. Jeśli chodzi o trwalość, spokojnie wytrzymuje na skórze około 6 godzin.

Zamknięty jest w charakterystycznej dla marki buteleczce o pojemności 100 ml. W podobnym flakonie, ale z zieloną etykietką, znajdziemy zapach Milky Matcha. Przyznam szczerze, że byłam go bardzo ciekawa. Sama nazwa już sugeruje, że będziemy mieć do czynienia z unikalnymi nutami. I faktycznie, zapach jest nietuzinkowy.

To perfumy, których aplikacja jest chwilą czystej przyjemności. Inspirowany kremowym matcha latte, łączy świeżość cytrusów z zielonym, herbacianym sercem i aksamitną, mleczno-waniliową bazą. To kompozycja gourmand o nowoczesnym charakterze. Jest subtelnie słodka, kojąca i wyjątkowo komfortowa.

Otwarcie wita energetycznym akordem tangerynki, mandarynki i delikatnie pikantnego imbiru. Już po chwili zapach łagodnieje, odsłaniając harmonijne serce z nutą matchy, yerba mate i kwiatu pomarańczy. Zielone akcenty nadają kompozycji spokojnej głębi, podczas gdy kremowa baza z fasoli tonka, wanilii i balsamu peruwiańskiego otula skórę miękkim, ciepłym welonem.

Milky Matcha to zapach dla osób, które cenią charakterne, dopracowane kompozycje i szukają w perfumach czegoś oryginalnego. Delikatny, ale wyrazisty, z nutą zielonkawej goryczy, doskonale sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i w chwilach, gdy chcesz otulić się aromatem. Trwałość perfum jest podobna, co w przypadku Cherry Tarte.

Test perfum Made In Lab
Test perfum Made In Lab, Fot. archiwum prywatne

Cała linia Treats to zapachy będące nowościami Made In Lab. Opierają się na gourmandowych nawiązaniach, ale jeśli nie jesteś fanką tego typu zapachów, w ofercie znajdziesz także inne propozycje. Ja wybrałam do testów Golden Sand, czyli zapach inspirowany Orientem. Czy te perfumy potrafią nas przenieść na usłaną złotym piachem upalną pustynię? W pewnym sensie na pewno. To mocny, charakterny zapach, którego nie sposób ominąć. Należy do kategorii unisex i mogłabym śmiało powiedzieć, że ten męski pierwiastek jest dobrze wyczuwalny. To właśnie te perfumy zdobyły moje serce (i nie tylko moje, koleżanki również były nim zachwycone).

Ten zapach otula skórę ciepłem i pozostawia po sobie zmysłowy, długo wyczuwalny ślad. Inspirowany estetyką luksusowych zapachów Bliskiego Wschodu, łączy soczystą świeżość owoców z korzenną głębią i aksamitną, waniliowo-drzewną bazą. To propozycja dla osób, które lubią intensywne, otulające perfumy o eleganckim i magnetycznym charakterze.

Mandarynka, grejpfrut, cytryna i arbuz stanowią idealnie soczyste otwarcie. Owocowe nuty nadają kompozycji lekkości i apetyczności, które stopniowo ustępują miejsca bogatemu sercu. W jego centrum znajdują się lawenda, różowy pieprz, szafran i goździki – zestawienie, które wprowadza subtelną pikantność oraz orientalną głębię, budując wrażenie ciepła i wyrafinowania.

Prawdziwy charakter Golden Sand ujawnia się w bazie. Cedr i bursztyn to idealne dopełnienie całości, fasola tonka wnosi kremową słodycz, a wanilia otula miękkim, balsamicznym wykończeniem. Efekt to zapach zmysłowy, komfortowy i uzależniający, idealny na wieczór, chłodniejsze dni i wszystkie chwile, w których chcesz podkreślić swoją obecność elegancką, orientalną aurą. Te perfumy są nieco trwalsze niż seria Treats, na skórze czuć je do 8-9 godzin.

Aromatyczne inspiracje w perfumach Made In Lab

W swoim teście wzięłam także pod uwagę kompozycje, które były inspirowane kultowymi zapachami. Mają one oddawać klimat luksusowych zapachów, ale jednocześnie zachowywać przystępną cenę. Z tej linii zapoznałam się również z trzema perfumami, które mają oznaczenia numeryczne: 11, 26 i 157. Muszę przyznać, że nieco obawiałam się tych zapachów, ale jestem nimi pozytywnie zaskoczona.

Made in Lab 11 to kompozycja, która celebruje klasyczną kobiecość w jej najbardziej eleganckim wydaniu. Jeśli lubisz Dior J'adore i chcesz poszukać dla nich alternatywy – to będzie strzał w dziesiątkę. Kwiatowo-owocowy charakter zapachu łączy świetlistą świeżość soczystych owoców z bogatym bukietem białych kwiatów i miękką, otulającą bazą. To propozycja dla kobiet, które cenią ponadczasowy styl, subtelną zmysłowość i zapachy pozostawiające po sobie wrażenie naturalnej elegancji.

Otwarcie zachwyca promiennym połączeniem magnolii, melona, brzoskwini i gruszki, które przełamane są energetycznymi akcentami bergamotki i mandarynki. Pierwsze nuty są świeże, soczyste i niezwykle kobiece: lekkie, a jednocześnie wyraziste. W sercu kompozycji rozkwita bogaty bukiet tuberozy, orchidei, frezji, jaśminu, konwalii i róży, uzupełniony subtelną nutą śliwki oraz fiołka. Ta harmonijna mieszanka nadaje zapachowi romantyczny charakter.

Baza oparta na piżmie, wanilii i cedrze otula skórę ciepłym, aksamitnym welonem, a delikatny akcent jeżyny dodaje całości miękkiej, owocowej głębi. Efekt to zapach elegancki, świetlisty i niezwykle kobiecy. Idealny dla osoby, która będzie chciała pachnieć subtelnie i z klasą.

Drugi zapach ma numer 26 i jest idealny dla fanek Gucci Bloom. Te perfumy również mają w sobie kobiecą subtelność i elegancję, ale z lekkim pazurem. Kwiatowo-owocowa kompozycja łączy świeżość soczystych nut z delikatnym bukietem kwiatów oraz ciepłą, zmysłową bazą. To propozycja dla kobiet, które cenią lekkość, wdzięk i ponadczasową kobiecość zamkniętą w nowoczesnej formie.

Zapach otwiera się ożeźwiającymi nutami pomarańczy i zielonych akordów, które nadają kompozycji świeżości i naturalnej energii. Już po chwili zapach rozwija swoje kwiatowe serce, w którym spotykają się tuberoza, jaśmin wielkolistny i wiciokrzew. To harmonijne zestawienie tworzy elegancki, lekko egzotyczny bukiet o aksamitnym i niezwykle kobiecym charakterze.

Baza sklada się z trzech nut: wanilii, drzewa sandałowego oraz korzeniu irysa, który jest jednocześnie miękki, ale niesamowicie intensywny i głęboki. To dokładnie ten irys jest tak długo wyczuwalny. Drzewne akcenty podkreślają wyrafinowanie kompozycji, pozostawiając na skórze ciepły, zmysłowy ślad. Made in Lab 26 doskonale sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i podczas wyjątkowych okazji, podkreślając naturalny wdzięk.

Z kolei Made In Lab 157 to zapach, który ma zdecydowanie najbardziej pudrowy, elegancki profil. Swoim vibem przypomina Pradę Paradoxe. Kwiatowo-drzewna kompozycja łączy świetliste nuty cytrusowe z miękkim bukietem kwiatów oraz ciepłą, otulającą bazą. To zapach bardzo ciepły, mocno wyczuwalny i przeznaczony dla fanek silnych kwiatowych perfum.

Perfumy Made In Lab 157
Fot. archiwum prywatne

Otwarcie tych perfum jest bardzo energetyczne i soczyste. Wprowadza uczucie świeżości dzięki połączeniu nut bergamotki, gruszki i mandarynki. W sercu rozkwita harmonijny bukiet jaśminu, pomarańczy i neroli. W tym zapachu kwiaty wybrzmiewają naprawdę mocno, zupełnie, jakby się weszło do kwiaciarni. Te perfumy tworzą wokół noszącej je osoby świetlistą aurę, dając bardzo kobiecy, zmysłowy vibe.

Baza oparta na białym piżmie, wanilii, bursztynie i żywicy benzoesowej nadaje całości miękkości oraz aksamitnego ciepła. Pudrowo-drzewne akordy perfum wyczuwalne są bardzo długo. Czułam je na sobie aż do wieczora.

Jeśli lubisz Paradoxe, w ofercie marki znajdziesz jeszcze jedną opcję, tym razem z nowej linii Made In Lab, PRIVE – Velvet Duality. Ta seria określona jest przez markę jako zapachy premium. Wyróżnia się swoją intensywnością oraz są jeszcze trwalsze niż klasyczna wersja. Jeśli zatem zależy ci na tym, aby zapach był jeszcze bardziej wyczuwalny i dominujący, to z pewnością warto przyjrzeć się właśnie tej propozycji. Zwłaszcza, że cenowo również wypada równie dobrze – 79,99 zł za 50 ml.

Każde z tych perfum pachną naprawdę ładnie: nie są płaskie, nuty subtelnie się przenikają i rozwijają, zupełnie, jak w drogich perfumach. A te wychodzą naprawdę korzystnie.

Co sądzę na temat perfum Made In Lab?

Po przetestowaniu zarówno autorskich kompozycji, jak i zapachów inspirowanych kultowymi perfumami, mogę śmiało powiedzieć, że Made In Lab to marka, która naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Przede wszystkim imponuje jakością samych kompozycji. Zapachy są dopracowane, wielowymiarowe i rozwijają się na skórze w bardzo naturalny sposób. Nie sprawiają wrażenia prostych czy syntetycznych, czego wiele osób obawia się w przypadku perfum w przystępnej cenie.

Ogromnym atutem jest także różnorodność oferty. Z jednej strony mamy autorskie kompozycje, takie jak Cherry Tarte, Milky Matcha czy Golden Sand, które wyróżniają się ciekawymi połączeniami nut i oryginalnym charakterem. Z drugiej strony znajdziemy inspiracje luksusowymi zapachami, które pozwalają cieszyć się podobnym klimatem bez konieczności wydawania kilkuset złotych za flakon. Co ważne, nie są to jedynie proste odpowiedniki. Każda z tych kompozycji ma własny styl i zachowuje elegancki, dopracowany charakter.

Na szczególną uwagę zasługuje również trwałość. W przypadku serii Treats zapachy utrzymują się na skórze około 6 godzin, natomiast Golden Sand oraz część "inspiracyjnych" perfum potrafią być wyczuwalne nawet przez cały dzień. To bardzo dobry wynik, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę. Warto wspomnieć także o estetycznych flakonach o pojemności 100 ml, które prezentują się nowocześnie i minimalistycznie.

Czy mam swoich faworytów? Zdecydowanie tak. Wśród autorskich kompozycji najbardziej zachwycił mnie Golden Sand – intensywny, orientalny i niezwykle uzależniający. To zapach, który przyciąga uwagę i pozostawia po sobie wyjątkowo elegancki ślad. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie również Milky Matcha, która urzeka oryginalnością i kremowo-herbacianym charakterem. Spośród inspiracji szczególnie polubiłam numer 157 za jego pudrowo-kwiatową elegancję i wyjątkową trwałość.

Made In Lab udowadnia, że polska marka może z powodzeniem konkurować z zagranicznymi producentami, oferując perfumy wysokiej jakości w bardzo rozsądnych cenach. Jeśli szukasz zapachów ciekawych, trwałych i dopracowanych, a jednocześnie nie chcesz przepłacać, zdecydowanie warto zwrócić uwagę na tę markę. Niezależnie od tego, czy preferujesz słodkie gourmandy, orientalne kompozycje, czy eleganckie kwiatowe nuty, w ofercie Made In Lab z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz coś dla siebie.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama
Loading...