Sneakersy już dawno przestałam traktować wyłącznie jako buty do jeansów i bluzy. Noszę je również wtedy, gdy chcę trochę rozluźnić bardziej uporządkowany zestaw, na przykład spodnie z kantem i koszulę albo prostą dzianinową sukienkę. W takich stylizacjach najlepiej sprawdzają mi się modele, które nie wyglądają typowo sportowo.
WIDEO…
Dlatego zwróciłam uwagę na bordowe sneakersy Esprit dostępne w Deichmannie. Na pierwszy rzut oka mają spokojną, niską formę, sznurowanie i podeszwę w ciepłym, brązowym odcieniu. Dopiero później wzrok zatrzymuje się na ozdobie przy sznurówkach. Kolorowe koraliki sprawiają, że całość zaczyna przypominać buty znalezione w niewielkim skandynawskim butiku, a nie kolejną parę zwyczajnych sneakersów.
Koraliki robią tutaj całą robotę. Bez nich byłyby to po prostu bordowe sneakersy
Właśnie takie detale w butach interesują mnie najbardziej. Nie potrzebuję dużego logo, błyszczącej podeszwy ani wielu kontrastowych kolorów, żeby sneakersy wyglądały ciekawie. Czasami jeden niewielki element wystarczy, żeby zmienić ich charakter.
Tutaj przy sznurowadłach pojawia się zestaw koralików w różnych kolorach i kształtach. Są wśród nich spokojniejsze brązy i jaśniejsze akcenty. Nie tworzą regularnej, przesadnie dekoracyjnej kompozycji. Wyglądają raczej trochę tak, jakby ktoś przypiął do ulubionych sneakersów drobną ozdobę przywiezioną z wakacji. I chyba właśnie dlatego efekt jest tak swobodny.
Podoba mi się też kontrast między tym detalem a samą formą buta. Sneakers pozostaje niski i dość prosty, więc koraliki nie konkurują z kolejnymi ozdobami. Mają przestrzeń, żeby rzeczywiście zwracać uwagę.
To dobry przykład na to, jak detal potrafi zmienić odbiór rzeczy, którą znamy od lat. Zwykłe bordowe sneakersy mogłyby być po prostu praktycznym dodatkiem do codziennych ubrań. Koraliki przesuwają je trochę w stronę stylu boho, ale bez frędzli, haftów i całej reszty charakterystycznych ozdób. Ja widzę w nich też coś ze skandynawskiego podejścia do codziennej garderoby, gdzie proste ubrania często dostają jeden nieoczywisty akcent.
Buty są sznurowane, mają podeszwę z gumy i materiału syntetycznego, a materiał zewnętrzny opisano jako imitację nubuku i syntetyk.
Bordowe sneakersy mogą zastąpić brązowe albo granatowe buty. Ja potraktowałabym je jak spokojną bazę z odrobiną koloru
Bordo ma jedną cechę, którą szczególnie doceniam w codziennych stylizacjach. Wprowadza kolor, ale nie wymaga budowania całego zestawu właśnie wokół niego. Jest zdecydowanie łatwiejsze w noszeniu niż jaskrawa czerwień, a przy tym daje ciekawszy efekt niż kolejna para czarnych butów.
Najprostszy zestaw? Niebieskie jeansy, biała lub kremowa koszula i te sneakersy. Bordo przy denimie wygląda naturalnie, a brązowa podeszwa dodatkowo ociepla całość. Koraliki są wtedy małym akcentem, który sprawia, że nawet bardzo zwyczajny zestaw ma w sobie coś osobistego.
Sama poszłabym jeszcze krok dalej i zestawiła je ze spodniami w kolorze czekoladowego brązu. Do tego prosty kremowy sweter, ewentualnie beżowy trencz albo krótka kurtka. Nie próbowałabym dobierać torebki dokładnie pod kolor butów. Znacznie ciekawiej będzie wyglądała koniakowa, ciemnobrązowa albo po prostu czarna.
Bordo dobrze odnajduje się też przy szarości. Grafitowe spodnie, miękki szary sweter i kolorowe koraliki przy butach tworzą zestaw, który jest spokojny, ale nie nijaki. To rozwiązanie szczególnie podoba mi się wtedy, kiedy cała szafa zaczyna opierać się na neutralnych barwach i mam ochotę coś w niej zmienić bez kupowania kilku nowych rzeczy naraz.
Takie sneakersy można również potraktować jako przeciwwagę dla bardziej kobiecego ubrania. Prosta dzianinowa sukienka midi i sportowe buty to połączenie, które nie potrzebuje wielu dodatków. Przy tym modelu zrezygnowałabym nawet z wyrazistej biżuterii. Ozdoba przy sznurówkach już robi swoje.
Te sneakersy najlepiej wyglądają wtedy, kiedy reszta stroju nie próbuje z nimi konkurować. Właśnie w prostych zestawach widać ich detal
Przy ozdobnych butach łatwo wpaść w pułapkę dopasowywania wszystkiego. Koraliki przy sneakersach nie oznaczają, że potrzebujemy podobnej bransoletki, naszyjnika i wzorzystej torebki. Ja zrobiłabym dokładnie odwrotnie.
Zostawiłabym im pierwszoplanową rolę, a resztę stylizacji uspokoiła. Jeans, dzianina, gładka koszula, proste spodnie, trencz, marynarka. Rzeczy, które wiele z nas już ma, są dla takich butów najlepszym towarzystwem.
W tym miejscu szczególnie widać różnicę między sneakersami typowo sportowymi a modelem, który można wykorzystać jako element codziennej stylizacji. Te od Esprit nie muszą być łączone wyłącznie ze spodniami. Wyobrażam je sobie także przy dłuższej spódnicy z denimu albo prostej spódnicy midi. Bordo pojawiające się przy stopach będzie wtedy wyglądało znacznie mniej oczywiście niż biel.
Zwróciłabym również uwagę na długość spodni. Szkoda całkowicie przykrywać ozdobę szeroką nogawką sięgającą ziemi, skoro właśnie okolice sznurowania są tutaj najciekawsze. Przy jeansach kończących się w okolicy kostki albo spodniach o prostej nogawce detal pozostanie widoczny.
I chyba właśnie na tym polega urok tych butów. Nie próbują wymyślać sneakersów od nowa. Biorą fason, który dobrze znamy, dodają głęboki bordowy kolor i jeden detal, który zmienia jego charakter. Zamiast kolejnej bardzo sportowej pary dostajemy model, który aż prosi się o noszenie z normalną, codzienną garderobą.
W dodatku nie trzeba podporządkowywać mu całej szafy. Dla mnie to najciekawszy sposób noszenia takich rzeczy. Proste ubrania zostają proste, a jeden drobiazg sprawia, że całość wygląda na bardziej przemyślaną.
Czytaj także:
- Sinsay udowadnia, że piękna torebka nie musi kosztować fortuny. Wygląda jak luksusowy model z Paryża, a cena niziutka
- Znalazłam botki idealne na szeroką łydkę. Modny fason z wywijaną cholewką ma głęboki odcień suede brown
- Jak czółenka na jesień, to tylko w głębokim kolorze merlot. W Deichmannie dorwałam parę w której każdy krok to czysta przyjemność