Testuję rękawicę złuszczającą SYLKY. Baby skin to jedno, ale dziewczyny - drugi efekt was zachwyci
Rękawica złuszczająca SYLKY na początku wzbudzała moje niedowierzanie, ale szybko się przekonałam, że ten jedwabny kawałek materiału może wiele zdziałać. Złuszczanie naskórka to jedno, ale efekt, który uzyskałam, sprawił, że ten produkt zostanie moim wiosennym must have.

Wiosna to pora roku, kiedy przykładamy większą wagę do stanu naszej skóry. Czas bowiem "odgruzować" się po zimie i sprawić, że ciało nabierze jędrności oraz blasku przed wakacjami. Pomóc mogą nam w tym różne produkty dostępne na rynku. Ja do tej pory byłam wierna przede wszystkim domowym peelingom, a do moich ulubionych należał peeling kawowy. Ostatnio to się zmieniło, ponieważ w moje ręce trafiła rękawica złuszczająca SYLKY. Na początku byłam nastawiona sceptycznie. Szybko jednak się okazało, że nie ma co oceniać książki po okładce, czy też... rękawicy po dotychczasowych doświadczeniach. Przetestowałam ją i zauważyłam naprawdę fajne efekty, które tobie też mogą się spodobać.
Rękawica złuszczająca SYLKY na początku wzbudziła moją niepewność
Wydawała mi się całkiem niepozorna. Malutkie pudełeczko, w którym skrywała się pojedyncza rękawica wykonana w 100% z naturalnego jedwabiu. Po pierwsze, nie byłam przekonana, czy wystarczy ją zwilżyć ciepłą wodą, jak deklaruje producent, aby wykonać złuszczanie, które będzie mi odpowiadać po zimie i doprowadzi stan mojej skóry do pożądanego efektu. Po drugie, bywam sceptyczna do kosmetyków i produktów, które podkreślają swoją "naturalność". Dałam jej jednak szansę.
Już po pierwszym użyciu tej rękawicy byłam zaskoczona, że jednak zadziałała. A potem zaczęłam dokładnie przyglądać się temu, w jaki sposób oddziałuje na moją skórę oraz jakie efekty zostawia po zabiegu. Ciekawi?
Złuszczanie naskórka może być przyjemne
Złuszczanie naskórka, szczególnie w sposób mechaniczny, często kojarzy się z czymś nieprzyjemnym. Mamy wrażenie, że może przynosić ból, a przynajmniej dyskomfort, albo jest w stanie naruszyć barierę hydrolipidową naskórka i podrażnić nasze ciało. Pewnie w niektórych przypadkach faktycznie tak jest - szczególnie jeśli robimy peeling nieumiejętnie i zbyt mocno. W przypadku tej rękawicy nie ma jednak czego się obawiać.
Produkt został wykonany w 100% z naturalnego jedwabiu, dzięki czemu jest niesamowicie delikatny. Wystarczy wziąć ciepły prysznic lub jeszcze lepiej - kąpiel, a następnie zamoczyć rękawicę w gorącej wodzie. Potem wykonujemy masaż wybranych partii ciała. Ja przetestowałam złuszczanie całych nóg oraz ramion, bo tam zmagam się z najbardziej zrogowaciałą skórą. I było to naprawdę przyjemne.

Złuszczanie nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale wystarczy po wysuszeniu skóry przejechać po niej ręką, aby szybko się przekonać, że dosłownie stała się ona gładziutka jak skóra niemowlaka. Stąd wspomniany przeze mnie w tytule efekt baby skin. Produkt doskonale przygotowuje skórę do innych zabiegów - np. depilacji czy nałożenia samoopalacza. Samo wygładzenie ciała nie jest jednak jedynym efektem, jaki możemy zauważyć po zastosowaniu tego produktu.
Ta rękawica to game changer w walce ze skórką pomarańczową
Dziewczyny, ta rękawica to game changer w walce ze skórką pomarańczową, czyli czymś, czego doświadcza większość z nas. Szczególnie wiosną, przed sezonem wakacyjnym, chcemy zadbać o to, aby cellulit nie był widoczny. I ta rękawica może nam w tym pomóc.
SYLKY doskonale pobudza mikrokrążenie skóry w problematycznych miejscach. Tym samym rozbija zbitą strukturę tłuszczową, wygładzając i ujędrniając np. uda czy pośladki. Wystarczy wykonać masaż. Jeżeli odpowiednio potrzemy skórę rękawicą, może wystąpić delikatne zaczerwienienie świadczące o tym, że produkt działa - szybko jednak zniknie, nie zostawiając podrażnień.
Wiosna z rękawicą SYLKY
Wiosna to zatem idealna pora roku, aby wypróbować działanie takiej jedwabnej rękawicy złuszczającej na własnej skórze. W ten sposób jesteśmy w stanie pozbyć się zrogowaceń po zimie i jednocześnie zadbać o piękny wygląd ciała w upalne dni, gdy odsłaniamy nogi i ręce.
Rękawica sprawi, że nasza skóra będzie gładka, ale nie tylko. Stanie się też ujędrniona, a jej koloryt będzie wyrównany. Dodatkowo ten produkt przygotuje naszą skórę do nałożenia samoopalacza, abyśmy mogły cieszyć się w letnie dni piękną, brązową opalenizną, bez stresu, że plamy od kosmetyku będą widoczne. Warto zatem zapoznać się z nią bliżej.
Czytaj także:
- Mój test suszarko-lokówki BEAUTIFLY Multi Styler StyleBliss Rose. Od tygodni się z nią nie rozstaję
- Wprowadziłam PDRN do codziennej pielęgnacji i niczego nie żałuję. Nawilżenie to dopiero początek
- Testuję balsam z ceramidami Veoli Botanica. Wchłania się w mig, ale nie tego się spodziewałam

