Reklama

Zimą moje dłonie często wyglądają jak po bitwie. Są suche, szorstkie, a skóra jest niesamowicie ściągnięta. Te przykre efekty odczuwam zwłaszcza w tym roku. Wyjątkowo niskie temperatury i mróz robią swoje. Jednak mam w zanadrzu naprawdę świetny kosmetyk, który pomaga mi zawsze: kremowa maska do rąk SheHand. I szczerze? Już zrobiłam zapasy w Rossmannie, bo wiem, że swoją tubkę szybko zużyję.

Tak działa kremowa maska do rąk SheHand

Kiedy pierwszy raz sięgnęłam po silnie naprawczy krem-maskę do rąk SheHand z linii Kuracja barierowa, byłam przygotowana raczej na kolejny „dobry krem”. Okazało się, że to coś więcej. Kosmetyk jest jak nawilżająco-naprawczy kompres dla dłoni. Jego bogata, lipidowa formuła intensywnie natłuszcza i odbudowuje naskórek, wzmacniając naturalną barierę hydrolipidową skóry. To szczególnie ważne zimą, kiedy mróz i centralne ogrzewanie wysuszają skórę jeszcze bardziej niż zwykle.

Po aplikacji od razu czuję, jak kremowa maska otula moje dłonie ochronną warstewką i natychmiast przywraca komfort; nie ma nawet śladu po suchości i ściągnięciu. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam też, że podrażnienia są łagodniejsze, a skóra wygląda na mniej reaktywną i bardziej zadbaną.

Silnie naprawczy krem-maska do rąk SheHand z linii Kuracja barierowa
Silnie naprawczy krem-maska do rąk SheHand z linii Kuracja barierowa, fot. archiwum prywatne

Jakie składniki odpowiadają za działanie maski do rąk?

To, co wyróżnia kremową maskę do rąk SheHand to dobrze dobrana mieszanka składników aktywnych, które współpracują, aby intensywnie regenerować i nawilżać, a także wzmacniać barierę skóry i łagodzić spierzchnięte dłonie.

W składzie znajdziesz m.in.:

  • olej owsiany i koloidalną mączkę owsianą – znane z działania łagodzącego i wygładzającego,
  • lanolinę – która tworzy okluzyjną warstwę ochronną,
  • alantoinę – łagodzącą podrażnienia i wspierającą regenerację,
  • ceramidy – pomagają odbudować naturalną barierę skóry.

Jak stosować maskę do rąk dla najlepszych rezultatów?

Z moich doświadczeń wynika, że kremowa maska do rąk SheHand najlepiej sprawdza się jako element wieczornej rutyny pielęgnacyjnej. Po całym dniu dłonie są najbardziej narażone na przesuszenie – kontakt z wodą, detergentami i zimnym powietrzem robi swoje. Właśnie wtedy skóra najlepiej „przyjmuje” składniki regenerujące, dlatego zawsze sięgam po maskę po dokładnym umyciu i osuszeniu rąk.

Nakładam ją w nieco grubszej warstwie niż klasyczny krem, aby jeszcze lepiej otulić dłonie produktem. Konsystencja maski jest bogata, ale komfortowa, dzięki czemu mam poczucie, że dłonie są realnie zabezpieczone, a nie tylko chwilowo nawilżone. Pozwalam jej się wchłaniać i nie zmywam nadmiaru – to właśnie ten czas działania robi największą różnicę.

Gdy moje dłonie są wyjątkowo przesuszone lub podrażnione, stosuję maskę jako intensywną kurację nocną. Pozostawiona na kilka godzin działa jak regenerujący opatrunek – rano skóra jest wyraźnie gładsza, bardziej elastyczna i mniej reaktywna. Regularność aplikacji w tym przypadku naprawdę się opłaca, bo efekty nie są jednorazowe, a długofalowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama