Reklama

Krem przeciwzmarszczkowy Veoli Botanica z wegańskim PDRN to jeden z kosmetyków nowej linii pielęgnacyjnej, która została stworzona w nowym standardzie well-agingu. To nowoczesne podejście do procesu starzenia się skóry, który skupia się nie tylko na efektach wizualnych, ale na realnym wsparciu skóry, dokładnie w miejsca, w których zaczyna się utrata jędrności. Właśnie to podejście do dbania o skórę skusiło mnie to przetestowania produktu. Ta linia ma nie tyle maskować oznaki starzenia, co wspierać skórę w zachowaniu biologicznej sprawności.

Dlaczego testowałam krem przeciwzmarszczkowy Veoli Botanica?

Kiedy dowiedziałam się o nowych produtach Veoli Botanica, pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to PDRN. To składnik, o którym w ostatnim czasie jest naprawdę głośno i wiele marek decyduje się na użycie go w swoich produktach. Ma doskonale działać w przypadku cery dojrzałej. Jednak mało osób wie, że pierwotnie PDRN nie było wegańskie: to składnik pokazywany z mleczka łososia.

Z czasem powstały również roślinne alternatywy i to właśnie one zawarte są w kremie Veoli Botanica. Jeśli zatem zależy ci na tym, aby pielęgnacja nie zawierała składników odzwierzęcych, będzie to totalny strzał w dziesiątkę.

Dodatkowo bardzo spodobało mi się samo podejście do stworzenia tej linii kosmetyków. Zamiast skupiać się tylko na efekcie wizualnym, głównym zadaniem kremu jest wsparcie skóry i procesów, które w niej zachodzą. Co to oznacza? Że zamiast napinać skórę, skupia się on na procesach komórkowych, usprawniając mechanizmy regeneracyjne. Brzmi fajnie, prawda?

Veoli Botanica Dream Rapair, Fot. archiwum prywatne
Veoli Botanica Dream Rapair, Fot. archiwum prywatne Veoli Botanica Dream Rapair, Fot. archiwum prywatne

Jak sprawdził mi się krem Veoli Botanica?

Veoli Botanica Dream Rapair na noc to jeden z kosmetyków wchodzących w skład całej linii produktów. Seria tworzy kompleksową, 24-godzinną opiekę nad skórą i jej dobrym stanem, a każdy kosmetyk ma swoją określoną rolę.

W swoim teście postanowiłam skupić się na kremie na noc. Zamknięty jest w przepięknym szklanym opakowaniu z plastikowym zamknięciem. Matowe szkło i minimalistyczny design to niewątpliwe plusy produktu, obok których nie sposób przejść obojętnie. Opakowanie może się wydawać małym detalem, ale biorąc pod uwagę, że to właśnie na nie patrzymy i to właśnie z niego wydobywamy produkt, jego estetyka oraz wygoda użytkowania jest niesamowicie ważna. W przypadku kremu Veoli mamy do czynienia z pompką, która jest zdecydowanie sporym plusem. Dlaczego? Ponieważ zapewnia absolutnie higieniczne nabranie porcji do aplikacji.

Jeśli chodzi o jego konsystencję, bardzo mnie zaskoczyła. Krem został opisany jako "bogaty, regenerująco-wygładzający", więc trochę obawiałam się, że będzie aż zbyt otulający i ciężki w odczuciu. Ale w rzeczywistości kosmetyk jest bardzo przyjemny. Jedwabisty, gładko rozprowadzający się na skórze, pozostawia na niej bardzo subtelny film. Naprawdę szybko się wchłania, nie klei się, a jednocześnie daje wrażenie zaopiekowanej, mięciutkiej cery.

A to dopiero pierwsze wrażenie! W trakcie regularnego stosowania skóra staje się jędrniejsza, odzyskuje młodzieńczy blask, a sam podkład w makijażu również wygląda lepiej. Niestety, w przypadku tego produktu nie jestem w stanie zbadać tego, jak działa on od środka i jak wspiera procesy zachodzące w skórze, ale to, co wizualnie sie z nią dzieje, naprawdę mi się podoba.

Kosmetyk ma leciutki zapach, nieco pudrowy, ale nie jest on mocno wyczuwalny po aplikacji. Raczej uprzyjemnia samo nakładanie produktu. To, co jeszcze warto wspomnieć, to wydajność kremu Veoli Botanica. Nie trzeba go dużo, aby pokryć nim twarz i dekolt.

Dobrze zgrywa się z innymi produktami do pielęgnacji, jak serum czy esencja. Nie roluje się i nie wygląda tłusto.

PDRN to przyszłość pielęgnacji

PDRN to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i innowacyjnyh skladników kosmetyków pielęgnacyjnych pochodzący z Korei. To już kolejny azjatycki kosmetyczny przełom, który powoli przenosi się na nasz rynek.

Jego rosnąca popularność mnie nie dziwi. W Korei spotkasz go nawet w kosmetykach stworzonych w 2014 roku, a w Europie dopiero zaczna raczkować. Dlaczeg warto go przetestować? To składnik, który wspomaga regenerację skóry, ma właściwości odmładzające i ujędrniające skórę. Stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, pozwala przyspieszyć gojenie mikrouszkodzeń i poprawia elastyczność cery. Działa na poziomie komórkowym, co sprawia, że jest on niesamowicie skuteczny w walce z oznakami starzenia.

Nasza fascynacja tym genialnym składnikiem z pewnością potrwa jeszcze długo. Pojawia się w wielu nowościach na rynku, a także, co warto wspomniec, dostępna jest w wegańskiej formie. Dokładnie taką znajdziesz w kremie Veoli Botanica, co jest jego plusem.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama