Reklama

Po zimie nasza skóra wymaga regeneracji i szczególnej pielęgnacji. Nie chodzi tylko o twarz, dłonie czy ciało. To szczególnie skóra naszej głowy była obciążona w ostatnich miesiącach - noszenie czapki, elektryzowanie się włosów, ogrzewanie - wszystko to negatywnie wpłynęło na stan skalpu oraz włosów u nasady. Ja dodatkowo od lat zmagam się z problemami związanymi z alergiami. W związku z tym ostatnio dostrzegłam, że na moich pasmach zbiera się pyłek przypominający łupież. Moja stylistka po dokładnym przyjrzeniu się, stwierdziła, że nie jest to schorzenie skóry, tylko po prostu przesuszenie. Właśnie dlatego to był idealny moment, aby przetestować peeling do skóry głowy. Jeden z nich znalazłam w Hebe za 22,99 zł. Jak się sprawdził?

Testuję nawilżająco-kojący peeling do skóry głowy Yolyn Wow z Hebe

Peeling do skóry głowy Yolyn Wow z Hebe ma przeznaczenie nawilżająco-kojące. To formuła z kwasem mlekowym i glukonolaktonem, która ma wspomagać złuszczanie martwego naskórka, a do tego odblokowywać mieszki włosowe i sprawiać, że skalp będzie odpowiednio wypielęgnowany. Czy faktycznie tak jest?

Seria kosmetyków do włosów Yolyn Wow z Hebe
Seria kosmetyków do włosów Yolyn Wow z Hebe, Fot. archiwum prywatne

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę podczas testowania tego kosmetyku, to fakt, że jest bezwonny i dość leisty. Dodatkowo, po wylaniu odrobiny produktu na dłonie, trudno nanieść go na skórę głowy. Dlatego zdecydowałam się aplikować go bezpośrednio między pasma, a to sprawiło, że musiałam go zużyć dość sporo, aby pokryć całą głowę. Jak sytuacja wyglądała po umyciu?

Czy peeling z Hebe zadziałał na moją skórę głowy?

Po pierwszym użyciu tej wcierki nie dostrzegłam wyraźnej różnicy. Na pewno od razu skóra przestała swędzieć i nadmiernie się łuszczyć. Muszę jednak przyznać, że działanie tego peelingu jest naprawdę delikatne. Większe efekty są widoczne po dłuższym czasie. Kolejne razy bardziej mnie już bowiem usatysfakcjonowały.

Po miesiącu stosowania tej wcierki dostrzegłam różnicę - delikatny pyłek czasami jeszcze się pojawia, ale z reguły nie jest on tak sypiący się jak uporczywy łupież. Dodatkowo włosy u nasady wolniej się przetłuszczają, co też jest istotne w kontekście dobrze dobranego peelingu. Wiem, że w wielu opiniach pojawia się także uniesienie u nasady - ja tego nie dostrzegłam akurat na moich kosmykach, ale być może jest to kwestia fryzury, jaką posiadam lub ciężkości pasm. Zauważyłam natomiast, że bardziej wybija się odcień moich włosów.

Poniżej pokazuję efekt na samym początku i po miesiącu stosowania peelingu Yolyn Wow. Specjalnie na delikatnie przetłuszczonych pasmach, żeby był bardziej widoczny.

Efekt stosowania peelingu Yolyn Wow przed i po miesiącu
Efekt stosowania peelingu Yolyn Wow przed i po miesiącu, Fot. archiwum prywatne

Delikatne działanie, ale niska wydajność

Kupując peeling Yolyn w Hebe trzeba liczyć się z tym, że choć cena jest niska, nie jest to bardzo wydajny produkt. Ja po miesiącu zużyłam już na pewno ponad pół buteleczki. Kosmetyk dostępny jest również w zestawie z szamponem i odżywką żelową. Przetestowałam je i wiem, że wszystkie te produkty mają podobną wydajność - trzeba ich użyć dość sporo na raz, aby zastosować odpowiednią pielęgnację i dostrzec efekty. Szampon nie pieni się mocno, a jedynie odżywka równomiernie rozkłada się na pasmach nawet przy wyciśnięciu niewielkiej miary.

Niemniej jednak są to na tyle delikatne kosmetyki, że można ich używać przy każdym myciu - nie tylko raz w tygodniu czy raz na dwa tygodnie. Wtedy szybciej dostrzeżemy efekty ich działania, a niska cena sprawia, że nie szkoda nam będzie zużyć ich trochę więcej. Warto zatem wypróbować je na własnej skórze.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama