Krem za 7 zł na kurze łapki i zmarszczki senne. Stosowała go moja mama, teraz moja kolej
Ten bezzapachowy krem pod oczy za 7 zł z Rossmanna działa na zmarszczki senne i kurze łapki. Pamiętam, że stosowała go moja mama, a teraz przyszedł czas na mnie. Zobacz, jak zadziałał na mojej skórze.

Krem pod oczy Ziaja Kozie Mleko najpierw znalazłam na półce w łazience mojej mamy. Był jednym z jej ulubionych kosmetyków, a ja dopiero teraz sobie o nim przypomniałam i postanowiłam sprawdzić, jak zadziała na mojej skórze. Kupuję go w Rossmannie – 15 ml kosztuje 7,49 zł, więc to raczej codzienny, „bezpieczny” wydatek niż duża inwestycja. Dla mnie to lekka, bezzapachowa emulsja do pielęgnacji okolicy oczu, która ma przede wszystkim nawilżyć, zmiękczyć naskórek i delikatnie go wygładzić, bez spektakularnych obietnic.
Krem pod oczy Ziaja Kozie Mleko w codziennej pielęgnacji
Traktuję go jako klasyczny krem pod oczy do porannej i wieczornej rutyny. Wpisuje się w kategorię prostych, emolientowo-nawilżających produktów dla skóry suchej i skłonnej do zmarszczek. Co prawda nie jest to „cudowny” preparat przeciwstarzeniowy, tylko baza – coś, co ma dać komfort, nie szczypać, nie uczulać, nie konkurować z makijażem.
Stosuję go po oczyszczeniu skóry, przed kremem na całą twarz, a w dni bez makijażu zdarza mi się dołożyć cienką warstwę w ciągu dnia. Zauważyłam jednak, że wygładza drobne zmarszczki - przede wszystkim kurze łapki i zmarszczki senne, z którymi zmagam się od dłuższego czasu.

Jak działa na skórze pod moimi oczami?
Po nałożeniu czuję lekki, ochronny film, ale bez tłustej warstwy. Skóra staje się bardziej miękka, wygładzona w dotyku, mniej „papierowa”, co przy suchości w tej okolicy jest dla mnie kluczowe. Efekt „napinający” odbieram raczej jako optyczne wygładzenie – zmarszczki mimiczne nie znikają całkiem, ale stają się mniej widoczne, a naskórek jest zdecydowanie lepiej nawilżony.
Doceniam też to, że krem nie ma zapachu, więc nie kłóci się z perfumami i zmniejsza ryzyko podrażnienia oczu, co u mnie bywa problemem przy mocniej perfumowanych formułach.
Skład tego kremu - na co możemy liczyć?
Patrzę na ten krem jak na połączenie emolientów i składników nawilżających. Triglicerydy, uwodornione glicerydy kokosowe, olej palmowy czy alkohole tłuszczowe mają za zadanie zmiękczyć skórę i ograniczyć ucieczkę wody. Gliceryna z glikolem propylenowym przyciągają wilgoć, a panthenol ma łagodzić i wspierać regenerację bariery.
Ekstrakt z koziego mleka oraz ferment z mleka i oleju sojowego nadają formule „mleczny” charakter – to dla mnie raczej miły dodatek niż główna siła działania. Retinyl palmitate i witamina E wnoszą delikatny akcent antyoksydacyjny, dzięki czemu mam poczucie, że to nie tylko zwykła emulsja nawilżająca, ale też mały krok w stronę pielęgnacji przeciwstarzeniowej.
Dla kogo ten krem ma sens, a komu się nie sprawdzi?
Po ten produkt powinny sięgnąć przede wszystkim u osób z suchą, cienką skórą pod oczami, które chcą prostego kremu bez zapachu i bez efektu ciężkiej maści. Sprawdzi się, jeśli – tak jak ja – szukasz czegoś niedrogiego, co można zużyć do końca bez wyrzutów sumienia.
Moim zdaniem ten krem może rozczarować, jeśli oczekujesz silnego działania na głębokie zmarszczki albo bardzo bogatej, masłowej konsystencji. Warto zwrócić też uwagę na obecność retinylu – w ciąży czy przy wyjątkowo wrażliwych powiekach stosowałabym go ostrożnie, zaczynając od rzadszej aplikacji.
Czytaj także:
- Ranking redakcji: Wybrałam 3 kremy pod oczy, które nawilżają, wygładzają zmarszczki i działają jak korektor
- Ten krem pod oczy za 19,99 zł napakowany jest 24k złotem. Wymazuje kurze łapki jak gumka
- Test redakcji: Przetestowałam nowy krem pod oczy Yves Rocher Glow Energy. Czegoś takiego dawno nie widziałam

