Beauty ring: pojedynek 2 kremów z witaminą C. Który z nich pokochała moja skóra?
Nadeszła wiosna, więc postanowiła sięgnąć po uwielbiany przez wszystkich o tej porze roku składnik aktywny - witaminę C. Zanim jednak wybrałam produkty odpowiednie do mojej skóry, przeprowadziłam pojedynek 2 kremów z witaminą C dobrze mi znanych marek - Yves Rocher i Clarena. Zobacz, czy dostrzegłam jakieś różnice.

Co? Pojedynek 2 kremów z witaminą C - Yves Rocher i Clarena. Ring? Moja skóra. Postanowiłam przetestować, jak oba produkty będą zachowywać się na mojej skórze, a nadchodząca wiosna jest ku temu idealną okazją. Jakie efekty zauważyłam i czy znalazłam swojego faworyta? O tym możesz się przekonać z tego artykułu.
Pojedynek 2 kremów z witaminą C - Yves Rocher i Clarena
Yves Rocher i Clarena - jako redaktorka beauty doskonale znam obie marki i wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Testowałam już bowiem różne kosmetyki każdej z nich, ale tym razem postanowiłam skupić się na kremach, które swój skład opierają na witaminie C. To bowiem jeden z najbardziej pożądanych składników aktywnych wiosną. I dlatego, zanim którykolwiek krem polecę wam, musiałam go przetestować na własnej skórze.

Z Yves Rocher wybrałam krem z serii Glow Energy, który miał swoją premierę w ubiegłym roku. Jest to kosmetyk z witaminą C i nasturcją do stosowania rano oraz wieczorem. W taki sam sposób można nakładać krem marki Clarena. Tu zdecydowałam się sięgnąć po produkt z trzema formami witaminy C oraz niacynamidem i ceramidami, które działają jak dobre małżeństwo, zapewniajć skórze dogłębne nawilżenie i odbudowę bariery hydrolipidowej.
Błyskawicznie działanie vs. naturalność
Oba kosmetyki mają podobną gęstość, więc spodziewałam się tego, że będą miały też podobne wchłanianie, ale tu się pomyliłam. Clarena wchłania się trochę szybciej niż Yves Rocher, co ma swoje plusy i minusy. Żaden z tych kremów nie zostawia bowiem nieprzyjemnego filmu, dobrze zachowują się na skórze, ale Clarena szybciej w nią wsiąka i co za tym idzie - odniosłam też wrażenie, że szybciej przestaje działać. Po 1-2 godzinach od nałożenia na twarz lewa strona, którą posmarowalam Yves Rocher była przyjemna w dotyku, aksamitna i nawilżona. Prawa strona z Clareną delikatnie stała się przesuszona.

Oba te kremy zawierają naturalną formę witaminy C. I każdy z nich działa naprawdę dobrze, ale w zależności od tego, jakie efekty chcemy uzyskać. Jeżeli zależy nam na natychmiastowym działaniu, Yves Rocher sprawdzi się lepiej. Z kolei subtelne rozświetlenie i delikatne nawilżenie zapewni nam Clarena - w przypadku tego kremu uzyskujemy niesamowicie naturalny efekt, więc to doskonała opcja dla pań ceniących sobie delikatną pielęgnację.
Efekt glow - od ciebie zależy, jak mocny chcesz uzyskać
Podobna sytuacja ma miejsce, jeśli chodzi o rozświetlenie, czyli bardzo modny i pożądany efekt glow na skórze. Oba te kosmetyki mają bowiem przede wszystkim zapewniać nam promienny wygląd. Tutaj ewidentnie lepiej poradził sobie Yves Rocher. Muszę przyznać, że po nałożeniu obu kremów strona z kremem Glow Energy była pięknie rozświetlona i wygładzona zarówno na samym początku, jak i po kilku godzinach. Jeśli chodzi o Clarenę, efekt był o wiele bardziej subtelny i naturalny, a cera szybko straciła blask.
W przypadku kremu Clareny jednak nie to jest najważniejsze - tutaj chodzi o nawilżenie i dogłębną, długofalową pielęgnację. I tu warto przejść do wniosków, jednocześnie wybierając zwycięzcę tej kompetycji. Czy jednak da się wskazać jednego faworyta?

Który z tych kremów wybiorę do swojej pielęgnacji?
Muszę przyznać, że w tej sytuacji naprawdę trudno mi wskazać jednego znaczącego faworyta. Oba kremy w pewien sposób spełniają swoje przeznaczenie i chętnie będę do nich wracać w swojej pielęgnacji, stosując je zapewne zamiennie - w zależności od dnia i tego, jakie efekt najbardziej chcę uzyskać.
Clarena będzie świetnym sposobem na co dzień, do pracy, gdy zależy mi na szybkim wchłonięciu przed porannym makijażem, a następnie zmatowieniu skóry i zapewnieniu sobie delikatnego blasku w biznesowym make-upie. To też świetny wybór na noc, gdy chcemy dogłębnie odżywić naszą skórę, ale nieszczególnie zależy nam na idealnym wyglądzie. Niacynamid i ceramidy z pewnością wówczas zrobią swoje.
Z kolei Yves Rocher będzie ze mną zawsze wtedy, gdy będę chciała postawić na mocniejsze glow. Ten krem rozświetla tak, że wystarczą delikatne poprawki i mam gotowy makijaż z roświetleniem - idealny na wiosenne i letnie dni. Dodatkowo jest to dobra opcja przed ważnymi wydarzeniami, ponieważ doda blasku skórze, wygładzi ją i sprawi, że będzie ona prezentować się pięknie oraz promiennie.
Czytaj także:
- Ta seria kosmetyków to must have wiosny. Moje serce skradł olejek, bo działa nie tylko na skórę
- Test redakcji: Przetestowałam nowy krem pod oczy Yves Rocher Glow Energy. Czegoś takiego dawno nie widziałam
- 5 kosmetyków, które odkryłam w 2025 roku i na bank zostaną ze mną w 2026

