Stół do kolacji wigilijnej od dawien dawna powinien być na tyle duży, by zasiedli przy nim wszyscy domownicy i goście. W takim dniu nie urządza się osobnego stołu dla młodzieży i dzieci.

WIDEO

player placeholder

W Polsce Wigilia jest dniem rodzinnym, przez wielu uważanym za najważniejszy dzień w roku. To dla katolików dzień poprzedzający święto Bożego Narodzenia, dzień czuwania, na co wskazuje nazwa, pochodząca z łaciny – vigilia, czyli straż, czuwanie. Toteż i ceremonia nakrycia stołu ma długą tradycję. Dzień ten zwany był też wilią, postnikiem, godami lub bożym obiadem. Kolacja wigilijna powinna się rozpocząć wraz z pierwszą gwiazdką dostrzeżoną na ciemnym, grudniowym niebie. To zadanie pozostawmy dzieciom, a sami starajmy się zdążyć i z gotowaniem potraw i nakryciem stołu. A stół nakrywano śnieżnobiałym, wykrochmalonym obrusem lnianym. Dziś najlepiej, jak to będzie obrus z tkaniny plamoodpornej, bo potrawy wigilijne są bardzo kolorowe. Zresztą, wcale nie musi to być obrus biały, równie dobrze będzie wyglądać barwny, dodatkowo wzbogacony okolicznościowymi serwetkami.

wedwoje115929-98dfe83
Zobacz także:

Pod obrus należy włożyć choćby symboliczną wiązkę siana, co jest związane z późniejszymi wróżbami, ale też jest symbolem stajenki, w której urodził się Chrystus. Czasem pod obrus sypano ziarno, ale może lepiej go użyć jako elementu dekoracyjnego na wierzchu stołu. Na samym środku powinno się znaleźć miejsce na talerzyk z opłatkiem. I choć tradycja mówi, że na stole nie powinno się znaleźć nic więcej, poza potrawami specjalnie przygotowanymi na ten wieczór, niektórzy stawiają czosnek i sól dla odpędzenia złych mocy. To zadanie spełni też jakiś metalowy przedmiot pod stołem i zamknięta kłódka. Drobna moneta i łuska wigilijnego karpia pod talerzykiem przynoszą szczęście i pomyślność w interesach. Teraz na stole stawiamy kolejno talerze i sztućce potrzebne do spożycia kolacji. Powinno ich być o jedno nakrycie więcej, niż spodziewanych uczestników kolacji. To wolne nakrycie ma długą historię, dziś już raczej symboliczną, oznacza kogoś, kto nie może z nami być, kto niedawno odszedł. Raczej nie gościmy przy stole zbłąkanych, nieznanych wędrowców, którzy zapukają do drzwi. Zwyczaj ten wziął się, być może z przybycia trzynastego biesiadnika na Ostatnią Wieczerzę. Tym trzynastym był Judasz. Dlatego, w bogatych domach szlacheckich, jeśli domowników było do pary, niekoniecznie trzynaście, zapraszano kogoś ze służby lub nawet żebraka. Z czasem ograniczyło się to do pustego naczynia. I nie przestrzegamy już nieparzystej liczby gości.

Cały stół dekorujemy – gałązkami igliwia, stroikami z bombkami i świecami, czerwonymi wstążeczkami. Nie zaszkodzi udekorować także oparć krzeseł. Kiedy stół gotowy, ubierzmy się starannie, świątecznie, umówmy się z Mikołajem, kiedy przyjdzie z prezentami i czekajmy na znak dzieci. Z pierwszą gwiazdką siadamy do stołu, ale według starszeństwa, by i odchodzić z tego świata w takie, naturalnej kolejności. I jeszcze jedno – spóźnianie się z wizytą w takim dniu zupełnie nie uchodzi, a spóźniającym źle wróży na cały następny rok.