W zimowe wieczory ciężko wychylić nos z domu. Ogarnia nas melancholia, nic się nie chce... Dlaczego więc nie ogrzać się w kuchni? O kulinarnie rozgrzewających sposobach na zimę pisze Marzena Rogalska, ambasadorka kampanii „Knorr. Każdy posiłek to okazja”.
WIDEO…
W kuchni z założenia jest cieplej niż w innych miejscach domu, bo w kuchni się gotuje. Jeśli w

Po pierwszym rozgrzaniu kolej na coś ekstra, oczywiście rozgrzewającego, ale już bardziej treściwego. Nie zdadzą tym razem egzaminu lekkie sałatki ani delikatnie grillowane białe mięsa czy warzywa. Proponuję gęste i zawiesiste zupy (najlepiej z dużą ilością cebuli i czosnku), gulasze – te prawdziwe, czyli z mięsem, oraz te fałszywe, tzn. bazujące na najróżniejszych rodzajach warzyw, gorące naleśniki z gorącymi owocowymi dodatkami, a także proste, ale smaczne potrawy jednogarnkowe, które swoją różnorodnością zaspokoją każdego, bo integrują obecne w nich smaki w jeden. W takiej potrawie obowiązkowe są rośliny strączkowe, kapusta i wieprzowina albo wędzony boczek. To ciężka kombinacja, owszem, ale nie jadamy jej często, a tylko wtedy, kiedy na przekór mrozowi i zimowym wiatrom chcemy dostarczyć organizmowi ciepła i energii, aby mieć siłę walczyć z zimowym chłodem jeszcze parę tygodni. Pyszna jest tzw. pazibroda, starodawna potrawa, będąca połączeniem ugotowanej kiszonej kapusty (obowiązkowo z zielem angielskim i liściem laurowym!) z ugotowanymi ziemniakami, polanymi skwareczkami. Warto się przekonać, czy faktycznie parzą brodę kawałki gorącej kapusty (stąd nazwa potrawy)... Pyszna jest też zupa pasterska, z ziemniaków, drobnego makaronu (zacierki), cebuli, papryki (najlepiej żółtej), pomidora, odrobiny wędzonego boczku, z dodatkiem natki selera. Wszystkie składniki dusimy, można dodać kawałek dobrze uwędzonej kiełbasy, która doda zupie genialnego smaku! To typowo węgierska kuchnia, w której potrawy pasterskie mają długą tradycję. Są proste, smaczne, a co najważniejsze zimą – rozgrzewają.
Wybór rozgrzewających sposobów kulinarnych mamy zatem duży – wszystko zależy od naszej fantazji oraz od tego, jakimi dysponujemy składnikami i jaką ilością czasu na przygotowanie „rozgrzańca”. I, oczywiście, w jakim stopniu wymagamy rozgrzania...






















