Reklama

Długie, gęste, grube i pięknie rozdzielone rzęsy to marzenie każdej kobiety, niezależnie od wieku. Niestety, nie każdej z nas dane było urodzić się z takimi naturalnymi wachlarzami, więc ciągle szukamy sposobów, aby zapewnić sobie idealne spojrzenie. Jednym z najprostszych rozwiązań jest dobry tusz do rzęs, chociaż ostatnio coraz popularniejsza robi się też laminacja u kosmetyczki. Okazuje się, że ten pierwszy wybór może dać efekty jak ten drugi i to za ułamek ceny. Trzeba tylko wybrać dobry tusz, a my wyszukaliśmy mocnego kandydata w aktualnej promocji Rossmanna.

Dobry tusz w jeszcze lepszej cenie

Jeśli mowa o tuszu, który robi na rzęsach efekt wow, to z pewnością jest to Paradise Big Deal od L’Oréal Paris. Jego formuła została zaprojektowana z myślą o stopniowym budowaniu pożądanej objętości, a przy tym precyzyjnym rozdzieleniu rzęs. Jego szczoteczka pozwala na dokładanie kolejnych warstw bez efektu grudek, więc każda z nas może nim sobie wyczarować dokładnie takie rzęsy, o jakich marzy. Dzięki temu można też z nim pracować na różne sposoby i robić zarówno mocniejsze wieczorowe makijaże, jak i delikatne podkreślenie oka w stylu clan girl make-up.

Wszystko to można mieć za jedyne 48,99 zł, a jak na takiej klasy tusz jest to bardzo dobra okazja. Wystarczy wspomnieć, że regularna cena tego tuszu to 82,99 zł, a więc mamy tu do czynienia ze sporą obniżką, która nie zdarza się często. Trzeba się jednak pospieszyć, bo promocja jest ograniczona czasowo i trwa od 29 stycznia do 11 lutego lub do wyczerpania zapasów, a popularność tego tuszu w sieci może sprawić, że półki szybko staną się puste.

tusz do rzęs, fot. materiały rossmann.pl
tusz do rzęs, fot. materiały rossmann.pl

Paradise Big Deal - dlaczego warto?

Zanim jednak wszyscy ruszą po niego do drogerii, warto najpierw poznać go bliżej. Na początek weźmy pod lupę jego formułę. Została ona zaprojektowana w taki sposób, aby zachować elastyczność nawet przy kilkukrotnej aplikacji. Dzięki temu tusz nie zasycha gwałtownie, co daje czas na dopracowanie efektu i korektę ewentualnych nierówności. Rzęsy pozostają przepięknie rozdzielone, a objętość narasta stopniowo, bez nadmiernego obciążenia. To istotna cecha dla osób, które unikają tuszów dających efekt pajęczych nóżek, czyli ciężkie i mocno posklejane włoski.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem oceny tuszu do rzęs jest szczoteczka, a tutaj nie mamy przypadkowego aplikatora, tylko dobrze przemyślany stożkowy kształt, który mocno ułatwia i przyspiesza aplikację. Ta nietypowa szczoteczka pozwala rozprowadzić tusz od samej nasady rzęs i dotrzeć w trudnodostępne kąciki. Przy okazji nie nabiera się na nią zbyt wiele kosmetyku, co daje gwarancję, że nic się nam nie poskleja.

Po użyciu tego tuszu rzęsy są podkręcone, odżywione i wizualnie wydłużone niemal jak po laminacji. Efekt uzyskany przy kilku warstwach może więc przypominać rzęsy po laminacji, ale jednak bez trwałości i bez zmiany ich naturalnego układu. Jest to więc rozwiązanie jeszcze bardziej elastyczne, które pozwala jednego dnia osiągnąć subtelny, a innego bardziej zdecydowany rezultat. Spodoba się również kobietom, które rozważają laminację, ale chcą wcześniej sprawdzić, czy taki wyraźniejszy wygląd rzęs odpowiada ich estetyce.

Jak tuszować rzęsy, żeby wyglądały jak po laminacji?

A gdy już ma się pod ręką ten produkt, warto jeszcze wiedzieć, jak prawidłowo go używać. Aplikację warto rozpocząć od nasady rzęs i prowadzić szczoteczkę zygzakowatym ruchem ku końcom włosków. Kolejne warstwy najlepiej nakładać po krótkiej chwili, zanim jeszcze tusz całkowicie zastygnie. Taki sposób pozwala zachować rozdzielenie rzęs i stopniowo budować objętość bez ryzyka grudek. Na koniec można też opcjonalnie rozczesać ponownie rzęsy specjalnym grzebyczkiem i gotowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama