Ten krem pod oczy to skinimalizm w najlepszym wydaniu. A do tego jak pachnie
Od kilku tygodni testuję krem pod oczy Vitigna SkinLove Moscato i już wiem, czego możemy się po nim spodziewać. Na początku urzekł mnie jego zapach, a dalej było jeszcze lepiej. Ale są też dobne minusy. Jakie? Przekonaj się, jakie efekty dostrzegłam.

Pielęgnacja skóry wokół oczu wymaga dobrania odpowiednich kosmetyków. Okolice naszych powiek są bowiem niesamowicie delikatne. Skóra w tym miejscu jest cieniutka, a przez to często dość problematyczna. Potrafi się szybko przesuszać, wiele z nas narzeka na to, że zmaga się z cieniami pod oczami, a jeszcze do tego bywa, że pojawiają się tam worki i przebarwienia. Dlatego tak istotne jest dobranie dobrych kosmetyków do pielęgnacji tego newralgicznego miejsca. Ja od kilku tygodni testuję krem pod oczy Vitigna SkinLove Moscato, który producent promuje jako luksusowy i naturalny. Ale czy faktycznie jest skuteczny w działaniu?
Testuję krem pod oczy Vitigna SkinLove Moscato
Ten krem pod oczy trafił w moje ręce zupełnie przez przypadek. Postanowiłam zatem wykorzystać okazję i go przetestować, ponieważ nie jest to marka aż tak popularna na naszym rynku. Vitigna SkinLove to marka, która powstała z pasji do pielęgnacji i stawia na naturalne składniki. A ja, jako pasjonatka dobrych i jakościowych kosmetyków, chciałam dać jej szansę. Czy udało jej się ją wykorzystać? Ja już coś wiem.
Maluteńki słoiczek kremu pod oczy Moscato jest przeuroczy, a pierwsze, co zwraca uwagę po otwarciu opakowania, to cudowny zapach. W dużej mierze czuć winogrono, ale też kwiatową woń. Nie jest to zatem neutralny kosmetyk, tylko raczej jeden z tych, które działają jak fajne perfumy. Oczywiście sprawdzi się dla tych pań, które lubią ładne zapachy kosmetyków, a ja do nich należę.

Niesamowity zapach, ale jakie efekty?
Nie zapach jest jednak najważniejszy w przypadku kosmetyków. Krem ma dość lejącą konsystencję, więc wystarczy dosłownie kropla, aby rozsmarować ją pod oczami i na powiece. Nie trzeba nakładać dużo kosmetyku, aby natychmiastowo dostrzec blask, jaki zapewnia. Świetnie nawilża, a efekt mokrej skóry towarzyszy nam przez kilka kolejnych godzin.
Jest to również kosmetyk wygładzający i faktycznie dostrzegłam, że struktura mojej skóry pod oczami oraz na powiekach stała się jedwabista. Zapewnia zatem efekt satin skin i świetnie sprawdzi się u kobiet, które zamagają się zdrobnymi zmarszczkami w tej okolicy.
Nie jest to jednak kosmetyk, który sprawdzi się w przypadku osób, które chcą zadbać o korektę cieni pod oczami lub zmniejszenie worków. To raczej produkt działający na powierzchni skóry i nawilżający oraz wygładzający. Nie będzie jednak korygujący, więc nie przykryje cieni, ani nie ma efektu chłodzącego, który mógłby poradzić sobie z opuchlizną.

Czy ten naturalny krem pod oczy ma sens?
Kwestia naturalnych kosmetyków wzbudza sporo kontrowersji. Utarło się bowiem, że są to składniki roślinne i eko. Warto jednak podkreślać, że naturalne jest przede wszystkim to, co naturalnie występuje w naszym organizmie i dzięki kosmetykom jesteśmy w stanie uzupełnić tego braki - np. kwasu hialuronowego czy kolagenu. W tym przypadku jest jednak trochę inaczej.
Tak naturalny, rośłinny krem pod oczy ma sens ze względu na konkretne badania. Jak sama marka Vitigna SkinLove przyznaje, dla niej najważniejsze jest połączenie świata natury ze światem nauki. W tworzeniu kosmetyków używa starannie wyselekcjonowane surowce pochodzące z winorośli. Warto zatem dać jej szansę i przetestować ją na własnej skórze.
Czytaj także:
- Test redakcji: Przetestowałam nowy krem pod oczy Yves Rocher Glow Energy. Czegoś takiego dawno nie widziałam
- Test redakcji: Przetestowałam serum pod oczy Veoli Botanica. Jeszcze nigdy nie miałam takiego glow
- Testuję serum z PDRN Sensum Mare. Moja skóra potrzebowała takiego nawilżenia

