Te perfumy z wanilią pachną lepiej niż ciasto red velvet. Nie mogę przestać ich używać
Perfumy z wanilią to wciąż hot temat. Ciepłe, unikalne nuty będą towarzyszyć nam również na przełomie zimy i wiosny, a ja właśnie odkryłam zapach, który koi zmysły. Będzie wręcz idealny na okres przejściowy.

Perfumy z wanilią towarzyszyły nam całą zimę. To niewątpliwie top nuta powoli zmierzającego ku końcowi sezonu. Mocno słodkie, bardziej wytrawne – poprzednie miesiące upłynęły nam pod znakiem przeróżnych wariantów i opcji. Nie jesteś gotowa rozstać się z wanilią, a dni robią się coraz cieplejsze? Spokojnie – ja też nie. Właśnie dlatego stwierdziłam, że poszukam perfum idealnych na porę przejściową, które dadzą mi się pożegnać z wanilią w łagodniejszy sposób niż szybkie przeskoczenie do typowo owocowo-kwiatowych kompozycji. Moja misja zakończyła się sukcesem, a do mojej kolekcji dołączył zapach od Maison Asrar o wdzięcznej nazwie Red Velvet.
Perfumy z wanilią na początek wiosny 2026
Maison Asrar Red Velvet to unikalny zapach, łączący w sobie nuty kwiatowe, owocowe i słodką gourmandową wanilię. Myślisz – to combo brzmi przytłaczająco? Nic bardziej mylnego. Kompozycja perfum jest mocno rozbudowana, ale to właśnie ich sekret, który sprawia, że nie chce się ich przestać wąchać.
Przypatrzmy się piramidzie zapachu. Otwarcie wita nas czerwonymi owocami, truskawkami i pomarańczą. Jest leciutko, rześko, a sama słodycz wynika z faktu, że mamy do czynienia z owocami. Dość szybko następuje przejście, a owocowe nuty lekko ustępują miejsca kwiatom: fiołkowi, jaśminowi i irysowi. Za trwałość odpowiada baza, w której znalazła się wanilia, mech dębowy i piżmo.
Mimo swojej słodkości, całość wypada bardzo elegancko i współcześnie.

Dlaczego akurat Red Velvet od Maison Asrar?
Za każdym razem, kiedy wybieram perfumy do swojej kolekcji, staram się odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego stawiam akurat na ten zapach. W przypadku Red Velvet odpowiedź od razu pojawiła się w mojej głowie: są urzekające dzięki swojej unikalności.
Pachną nieco mydlanie, słodko, upajająco, ale w wykwintny, nienachalny sposób. Moją uwagę zwróciły od pierwszego psiknięcia – dzięki dynamicznej zmianie po aplikacji ten zapach przyciągnął mnie do siebie na dłużej i, zupełnie szczerze, nie mogłam przestać wąchać nadgarstka, zaciekawiona, co stanie się dalej.
Maison Asrar to arabska marka, która całkiem niedawno pojawiła się na polskim rynku, ale nie wyczujesz tu typowych arabskich nut. Jest o wiele lżej, bardziej przejrzyście i miękko.
Podoba mi się również uniwersalność tego zapachu. Z jednej strony świetnie pasuje do bluzy z kapturem, spodni dresowych i ulubionych sneakersów, dodając lekkie poczucie luksusu i przyjemnego otulenia, a z drugiej – zakładam elegancką kieckę, psikam się tymi perfumami i ruszam na ważne spotkanie.
Ich dużym plusem jest również cena, pojemność oraz dostępność. Znajdziesz je w Hebe i Super Pharm, a koszt za 100 ml to około 140 zł.
Jak oceniam trwałość, projekcję i kompozycję?
Jeśli chodzi o trwałość, to nie ma zawodu. Absolutnie. Psikając się perfumami trafisz przypadkiem na ubranie? Możesz mieć pewność, że ślad zapachu będziesz czuć jeszcze przed praniem. Been there, done that. Jeśli chodzi o trwałość na skórze, bardzo trudno jest mi obiecać ci minimalną liczbę godzin. Dlaczego? Bo to kwestia bardzo indywidualna i zależna od wielu czynników. Znaczenie ma nawet poziom nawilżenia skóry. A jeśli chodzi o mnie, mojej skórze zima dała w kość. Trudno mi nadążyć za dostarczaniem jej nawilżenia, więc wypada dość sucho. W teorii powinno to obniżyć również przyjmowanie się perfum, a w praktyce i tak czułam je na sobie nawet po 12 h.
Kompozycja zapachu jest bardzo ciekawa. To jak wycieczka z sadu do ogrodu pełnego kwiatów. Przepiękne połączenie, które od razu nastraja pozytywnie i sprawia, że chce się powiedzieć: chcę więcej. Więcej ciepła, słońca, przygód i aktywności.
Jeśli chodzi o projekcję, to po psiknięciu będziesz je długo na sobie czuła. Nie są "cichym towarzyszem", którym się psikniesz i szybko się neutralizuje. To zapach, który będzie przy tobie i będziesz go czuć ty i twoje otoczenie. Zdecydowałam się je przetestować w biurze, ale mam wrażenie, że moje redakcyjne koleżanki są już uodpornione na moje zapachowe eksperymenty i chyba żadne perfumy ich już nie zaskoczą. Dlatego podjęłam kolejną próbę – skromnie spsikałam się nimi przed wizytą u kosmetyczki. I dały radę, a nawet zdobyły komplement.
Mimo to w tak newralgicznych miejscach, w których przez kilka godzin będziesz przebywać z ludźmi, których reakcji na słodsze, bardziej wyczuwalne perfumy nie jesteś pewna i mogą one przeszkadzać w skupieniu, lepiej je odpuścić lub użyć skromnej porcji. Jedno lub dwa psiknięcia nie będą aż tak dominujące, a tobie z pewnością sprawią przyjemność.
Czytaj także:
- Arabskie perfumy z wanilią i karmelem to moje odkrycie lutego. Pachną jak deser przez 24 h
- Te arabskie perfumy zaczarują wiosnę. Orientalne ciepło z wanilią to kwintesencja luksusu
- Ulubione perfumy Twiggy są na rynku od 42 lat. Wciąż kochamy ten orientalny i zmysłowy zapach

