Reklama

Francuskie perfumy Serge Lutens poznałam dopiero w styczniu i szczerze żałuję, że tak późno. Mogłam mieć więcej zimy do cieszenia się ich rozgrzewającymi nutami, które miękko otulają zmysły i pobudzają zupełnie jak ciepła herbatka w mroźny poranek. To dla mnie nastrojowy ideał.

Jak pachną francuskie perfumy Serge Lutens?

Marka Serge Lutens powstała w 2000 roku i od razu podbiła rynek perfum niszowych. Zamknięte w minimalistycznych, prostych i smukłych flakonach perfumy ukrywają niesamowite piękno. W ostatnim czasie postanowilam zapoznać się bliżej z ich kompozycjami i przepadłam. Moim ulubieńcem bardzo szybko stały się Five O'Clock Au Gingembre, które musiałam od razu kupić w pełnej pojemności. To kompozycja wydana w 2008 roku i jest dokładnie tym, czego potrzebujesz zimą.

Pierwsze sekundy zapachu, gdy tylko styka się z twoją skórą, to herbata i bergamotka. Po chwili zaczynasz wyczuwać coś więcej niż klasycznego earl greya: do głosu powoli dochodzą imbir i cynamon, okraszone nutami drzewnymi. Zapach staje się nieco pikantniejszy, bardziej pobudzający. Później pojawia się baza, dzięki której perfumy dojrzewają w nieco słodszą, głębszą stronę. Kakao, miód, ambra, paczula i pieprz to kwintet pelen kontrastu - z jeden strony słodki, z drugiej wyrazisty i pikantny, ale jendak otulający.

Takie dobranie akordów sprawia, że to nie są typowe herbaciane perfumy, które pachną lekko i przyjemnie. Mają unikalną głębię, ciepło i od razu dają uczucie rozgrzewającego komfortu. W Rossmannie kupisz je tylko online, a dostępne są w cenie 449,99 zł za 100-ml flakonik.

Serge Lutens, Five O'Clock Au Gingembre
Serge Lutens, Five O'Clock Au Gingembre, fot. mat. prasowe Rossmann

Komu spodobają się francuskie perfumy o zapachu herbaty?

Z pewnością są to perfumy dla kogoś, kto lubi pachnieć inaczej niż inni i czuje potrzebę wyróżnienia się zapachem. Nie jest to tak popularna marka, jak chociażby Chanel, Dior czy Giorgio Armani, więc prawdopodobieństwo, ze znajdziesz drugą kobietę pachnącą tak samo, jest naprawdę niewielkie. Nie są to też perfumy ciągnące się kilometrowym ogonem za osobą je noszącą, ale w takim bliższym towarzystwie zdecydowanie są wyczuwalne. Przyciągają uwagę i można za nie dostać sporo komplementów. Dlatego właśnie będą lepszą propozycją dla kogoś, kto lubi perfumy o dobrej, ale nie obezwładniającej projekcji.

Jeśli w te mroźne zimowe dni poszukujesz komfortu, ukojenia i poczucia rozgrzania od środka, będą strzałem w dziesiątkę.

Kiedy nosić perfumy o zapachu imbirowej herbaty?

Chociaż poznałam te perfumy zimą i automatycznie mi się z nią skojarzyły, to nie powiedziałabym, że to zapach zarezerwownay jedynie dla tej konkretnej pory roku. To raczej kompozycja wielosezonowa, którą możesz śmiało stosować przez cały rok.

Jeśli chodzi o porę dnia, możesz je stosować na dzień lub na jakieś wieczorowe mniej zobowiązujące wyjścia. Może nie będą pasować do koktajlowej strojnej sukienki, ale imprezową małą czarną uzupełnią idealnie.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama