Reklama

Łagodzący krem do twarzy z wąkrotką azjatycką na samym starcie otrzymał ode mnie spory kredyt zaufania. PureHeals to koreańska marka, a muszę przyznać, że moja cera wyjątkowo lubi się z azjatyckimi kosmetykami. Dlatego zawsze, jak mam okazję, lubię przetestować coś nowego. Tym razem padło na Centella 70, czyli kosmetyk, który zawiera aż 70% wąkrotki azjatyckiej. Jak sprawdził się na mojej skórze?

Łagodzący krem do twarzy z wąkrotką azjatycką

Zanim przejdziemy do mojej oceny kremu PureHeals Centalla 70, zapoznajmy się z tym, co obiecuje nam producent. Możemy przeczytać, że jest to krem o własciwościach łagodzących, stworzony z myślą o wrażliwej, delikatnej skórze. Ma wzmocnić naturalną barierę ochronną, zrewitalizować skórę, a równocześnie ją dogłębnie odżywić i nawilżyć. Poszarzała i zmęczona cera ma odzyskać blask i zdrowy wygląd.

PureHeals, Centella 70
PureHeals, Centella 70, Fot. archiwum prywatne

Dlaczego zdecydowałam się przetestować krem PureHeals?

Moja cera jest bardzo skłonna do podrażnień i jest podatna na przesuszenia. Dlatego zawsze z chęcią sięgam po kosmetyki mające pomóc złagodzić rekatywną, delikatną skórę. W produktach cenię sobie również lekką konsystencję, ale o działaniu bogatej formuły, a wiedziałam z innych recenzji, że krem PureHeals spełni moje oczekiwanie.

Skusił mnie również skład produktu. Aż 70% wąkroty azjatyckiej brzmi jak solidna dawka ukojenia i złagodzenia skóry. Wąkrocie towarzyszą sfermentowane nasiona soi, których zadaniem ma być rozświetlenie, wygładzenie i nawilżenie, a także kultowy już niacynamid, który sama stosuję od bardzo dawna, solo lub jako jeden ze składników używanego przeze mnie produktu.

PureHeals, Centella 70
PureHeals, Centella 70, Fot. archiwum prywatne

Jakie realne efekty stosowania kremu zauważyłam?

Zacznijmy od początku: krem przychodzi zamknięty w kartonik, w którym znajdziemy nie tylko kosmetyk, ale również szpatułkę do wydobywania odpowiedniej porcji. To ogromna wygoda i plus, który przypomina nam o codziennej higienie pielęgnacji. Produkty w opakowaniach nie powinny mieć styczności ze skórą, powinno to następować dopiero w momencie aplikacji. Taka szpatułka to prosty dodatek i miły gest, dzięki któremu będziesz miała jak użytkować produkt w higieniczny sposób.

Samo opakowanie jest szklane, ciężkie i przyjemnie leży w dłoni. Można mieć pewność, że wytrwa do końca użytkownia kremu i zwyczajnie nie będzie wyglądał nieestetycznie na półce.

Przejdźmy jednak do meritum. Krem ma leciusieńką konsystencję, która jest jedwabiście gładka i przyjemna pod palcami, powiedziałabym, że nawet delikatnie żelowa. Szybko się rozprowadza na skórze, a wchłania się cudnie. Wystarczy posmarować, odczekać z 5 sekund i voilà, gotowe. Krem zostaje wchłonięty przez skórę, nie pozostawiając na niej wrażenia ciężkości, tłustości czy nadmiernego otulenia i dyskomfortu. Za to pierwszy kontakt skóry z formułą – magia. Jest to tak przyjemne doświadczenie, zwłaszcza po długim i ciężkim dniu.

Samo aplikowanie kremu to już jest ulga. Ze względu na szklane opakowanie oraz lekką formulację krem bardzo łatwo zachowuje chłodniejszą temperaturę, co z kolei przekłada się na przyjemnoć w trakcie używania. Nawet, gdy formuła zostanie "wypita" przez skórę, nadal jest ona w odczuciu przyjemnie ukojona i odprężona.

Stosując ten krem z czasem zauważyłam, że cera wygląda na bardziej wypoczętą i promienną. Nie jest tak przesuszona, za to przyjemnie nawilżona i wyglądająca zdrowo.

PureHeals, Centella 70
PureHeals, Centella 70, Fot. archiwum prywatne

Kiedy stosować i komu poleciłabym krem z wąkrotą azjatycką?

Sam krem dzięki swoim właściwościom sprawdza się jako uniwersalny produkt do stosowania zarówno rano, jak i wieczorem. Sprawdzi się noszony pod makijaż, a również będzie idealnym domknięciem wieczornej rutyny.

Komu bym go poleciła? Przede wszystkim komuś, kto ma zmęczoną skórę, która w odczuciu bywa ściągnięta, nieprzyjemnie obciążona i zmęczona. Ten krem to taki "zastrzyk" energii, a jendocześnie złagodzenia podrażnień i zaczerwienień.

Warto wspomnieć, że krem ma dość mocno wyczuwalny, ziołowy, naturalny zapach. Jeśli preferujesz kosmetyki bezzapachowe, może się okazać dla ciebie niedobrym wyborem. Dla mnie nie jest to przeszkoda, zwłaszcza, że sam krem z czystym sumieniem mogłabym ocenić 5/5. Stosowanie go będzie dla ciebie czystą przyjemnością, ale musisz wiedzieć, z jakim produktem masz do czynienia: będzie on działał doskonale, ale może nie dać uczucia otulenia.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama