Combo 2w1 i efekt glass skin. Ten krem-serum przyniósł ukojenie mojej skórze
Krem-serum KIMOCO to moje niedawne odkrycie. Dzięki niemu moja pielęgnacja przestała być wymagająca, a stała się przyjemnością. Czy jednak była skuteczna? Zobacz, jakie efekty zauważyłam podczas stosowania tego kosmetyku.

Odwieczny problem - serum czy krem - przestanie nam spędzać sen z powiek. Marka KIMOCO, która ma w swojej ofercie koreańskie kosmetyki, wydała na rynek produkt 2 w 1. Dostajemy zatem jedno opakowanie z dwoma przegródkami, w których zawarte jest serum oraz krem - oba o żelowej konsystencji, która przyjemnie chłodzi i błyskawicznie się wchłania. Postanowiłam przetestować krem-serum KIMOCO na własnej skórze. Jakie efekty zauważyłam?
Krem-serum KIMOCO to moje odkrycie
Krem-serum marki KIMOCO to kosmetyk przeznaczony do koreańskiej pielęgnacji w 3 krokach, tylko tym razem punkt 2 łączymy z 3, czyli mamy serum i krem w jednym pojemniczku. Nadal jednak kluczowe jest stosowanie serum pod krem, ale w odpowiednich proporcjach.

Producent zaleca używanie kosmetyku dwa razy dziennie - rano i wieczorem. O poranku, po umyciu i natonizowaniu twarzy - np. wodą ryżową z tej samej serii - nakładamy 70% serum i 30% kremu. Dzięki temu nasza buzia będzie prezentować się świeżo i promiennie.
Wieczorem stosujemy odwrotne proporcje. Po dokładnym oczyszczeniu twarzy, nakładamy na wierzch 30% serum, a resztę uzupełniamy kremem. To ma sprawić, że cera będzie odpowiednio nawilżona przez całą noc.
A czy faktycznie to się sprawdza? Ja już to wiem.
Efekt glass skin to nie wszystkie - efekty stosownia kremu-serum KIMOCO
Zanim zaczęłam stosować krem-serum KIMOCO, moja cera potrzebowała natychmiastowego nawilżenia. Po testowaniu różnych produktów, poczułam, że stała się przesuszona i mało elastyczna. Glow Duo Elixir przyniósł jej natychmiastową ulgę, co poczułam już po pierwszym nałożeniu serum z kremem.
Woda ryżowa zawarta w tym kosmetyku zdecydowanie odświeżyła moją buzię i dodała jej blasku. Z kolei kwas hialuronowy cudownie nawilżył skórę, sprawiając, że przez dłuższy czas prezentowała się ona idealnie.
Ten kosmetyk natychmiastowo też wygładza cerę. Sprawia, że zmarszczki stają się niewidoczne i osiągamy tzw. efekt glass skin czyli szklanej cery. Twarz staje się błyszczące i gładka. Dodatkowo jest doskonale przygotowana do nałożenia kolejnych kosmetyków - np. makijażu. Kosmetyk świetnie się wchłania, więc stanowi pod tym względem idealną bazę.

Zapach produktu jest neutralny, więc nie będzie przeszkadzał osobom, które są czułe pod tym względem. Ja nie jestem i lubię, kiedy kosmetyki mają przyjemny, choć delikatny zapach, więc tu moim zdaniem można by było osiągnąć fajniejszy efekt.
Czy 2 w 1 faktycznie ma sens?
Wiele z was zapewne zastanawia się, czy 2 w 1 faktycznie ma sens. Biorąc pod uwagę to, że otrzymujemy 1 produkt w przystępnej cenie i nie musimy kupować dwóch różnych kosmetyków - jak najbardziej. Zwłaszcza że serum nie jest automatycznie połączone z kremem, tylko mamy tu faktycznie dwa produkty, które nakładamy na twarz stopniowo i każdy z nich ma szansę, aby odpowiednio popracować i zadziałać na naszą cerę.
Ja na pewno na dłużej polubię się z tym kosmetykiem. Zwłaszcza że to świetny sposób na nawilżenie i odświeżenie cery wiosną - np. stosując zamiast lub zamiennie z witaminą C. Krem błyskawicznie się wchłania, a skóra staje się nawilżona, świetlista i mięciutka - dokładnie taka jak lubimy, aby prezentować się świeżo i promiennie.
Czytaj także:
- Testuję koreański krem z wąkrotą. Leciutka konsystencja, mocarne działanie
- Wprowadziłam PDRN do codziennej pielęgnacji i niczego nie żałuję. Nawilżenie to dopiero początek
- Ten krem pod oczy to skinimalizm w najlepszym wydaniu. A do tego jak pachnie

