
WIDEO…
W końcu doczekaliśmy się! Można od dziecka marzyć o sławie w wybiegowym biznesie, co więcej – mogą być to marzenia nie przeznaczone z miejsca do spalenia wraz z kupą innych nieprzeciętnych idei. Można być poważnym artystą!
Podejdźmy do realizacji tego typu aspiracji przyziemniej. Stoimy w punkcie, gdzie mamy czelność określać się mianem artysty, niech będzie projektanta ubioru. Po latach wypocin, wysiłku, pracy i kształcenia czujemy się zdolni do przeciwstawienia się ogólnospołecznej bądź chociaż niszowej krytyce i/lub uwielbieniu (na co w głębi serca liczymy). Zostaliśmy docenieni tu i ówdzie w lokalnych, a nawet ogólnopolskich konkursach, ktoś na nas zwrócił uwagę, ktoś pokiwał głową z aprobatą. Już ten etap jest dla wybrańców, więc skoro dotarliśmy tutaj – teoretycznie nie powinno być pod górkę. Jednak w tym miejscu przydałby się jakiś chociażby mały doping ze strony mediów.

Okey – o stokroć lepiej wygląda sytuacja 'tych na starcie' obecnie niż fazę rozwojową wstecz. Tylko dlaczego promujecie, promujecie, promujecie często do znudzenia te same gęby, te same wpasowujące się w komercjalną nagonkę style, dlaczego o zieniach-nie-zieniach i całej reszcie PL-fashion-elity mogę znaleźć wszystko począwszy od historii koloryzacji włosów skończywszy na relacjach z pokazów a wpisując w wyszukiwarkę Natalię Orłow czy Monikę Tomaszewską (które i tak już co nieco na swoich kontach mają) nie mogę od ręki znaleźć podstawowych informacji? No dlaczego? Bo promowana jest przede wszystkim komercha, to co się sprzedaje, co jest “medialne” a rzadko ktoś zawraca sobie cztery litery i mikrofon mniej szumnymi osobami.

Apeluję! Postarajmy się o mniej zatracanych geniuszy! Więcej uwagi dla początkującej grupy pomysłowych marzycieli! Oby nasza kreująca, już w paru przypadkach z lekka przeżarte, trendy elita zaczęła się w szybszym tempie rozrastać o nowych sztukmistrzów designu i image'u, bo zdarza mi się złapać się na tym, że ziewam przeglądając polskie portale mody.
























